„Dopełnienie” Edmunda Muscari Czynszaka

Poety „dopełniona” podróż przez życie 

 

                 

Poeta Edmund Muscari Czynszak, autor kilku ciekawych tomików poetyckich, w tym m.in „W sieci czasu” (Wydawnictwo  Media Zet, 2015) i „Analiza codzienności” (krakowska  „Miniatura”, 2017) mile zaskoczył czytelników. Tym razem wydał zbiór opowiadań „Dopełnienie”, dopowiadając to, co dotąd nie znalazło się jego w poezji, a daje się przełożyć na język prozy i intrygującą prozę poetycką. Ta poety podróż przez życie, która zaowocowała tekstami do tej książki, jest fascynująca. Jak jego utwory prosto z życia – o dosłownych, bądź metaforycznych tytułach: „Przemilczana historia”,  „Błędna identyfikacja”, „Jak najszybciej rozbawić Pana Boga?, „Miłość spod latarni”, „Śmierdziel”, „Zawał”, „Powtarzane obrazy”, „Historia pewnej fotografii – naszkicowanej słowem, „Fragment poprawionego rękopisu”, „Ostatnia formalność”, „W klepsydrze czasu”, „Skrawki codzienności”, „Pośród własnych pragnień”.

Książka ta wzbogaca nie tylko twórczość autora, wzbogaca także czytelnika o nowe doznania.

„Dopełnienie” Edmunda Muscari Czynszaka to ciekawy zbiór opowiadań o kondycji moralnej współczesnego człowieka.

Człowieka często zagubionego, uwikłanego w zawiłe uczucia, a także w splot nieoczekiwanych wydarzeń biznesowych, a nawet kryminalnych. Wszystko to splata się ze sobą, tworząc różnobarwną opowieść o człowieku, który zmaga się ze światem.

Ta niejako filozofia codzienności, rozgrywająca się także w Pile – mieście rodzinnym Autora – choć nie zawsze prowadzi do spełnienia sensu życia, może jednak stać się dla nas moralnym drogowskazem, dzięki któremu łatwiej nam będzie odnaleźć się we współczesnym świecie.

Żywa, swobodna akcja, zaskakujące pomysły, sprawiają, że książkę czyta się jednym tchem. Naprawdę warta jest uwagi. Polecam.

Zuzanna Przeworska

O tym ciekawym zbiorze opowiadań jego autor Edmund Muscari Czynszak tak pisze:

„Dopełnienie jest ilustracją zdarzeń, jakie miały miejsce w mojej rozpasanej wyobraźni. Znajdujące się w tej książce opowiadania to obrazki, jakie wielu z nas mogło zaobserwować podczas swoich podróży przez życie. Pisane były w różnych okresach i etapach mojego dochodzenia do decyzji podzielenia się tym innymi. Prezentowana tu teksty są takim swoistym dopełnieniem. Analizą obserwacji świata, w którym się poruszam. Świata, który jest piękną i bogatą paletą przeróżnych wydarzeń. W jakich często mimochodem bywamy aktorami czy statystami sztuki życia. Zatem zapraszam państwa do spaceru alejkami stronic tej książki.

Edmund Muscari Czyszak

                                        

————

O książce: 

Edmund Muscari Czynszak: „Erotyk kulawego”

Wydawca: Wydawnictwo Media Zet Zuzanna Przeworska

Str. 146

Redakcja – Zuzanna Przeworska

Okładka, opracowanie graficzne:

Oficyna Reklamowo-Edytorska DRACO-ART w Pile – Renata Drozd

Korekta – Andrzej  Jan Rubik

Wydanie I , Piła 2017

Wydano przy pomocy finansowej Gminy Piła

ISBN 978- 83- 60245-78-1

Cena 25 zł

————

Zamówienie

Książkę „Dopełnienie” Edmunda Muscari Czynszaka możemy wysłać pocztą –
cena za 1 egz. – 25 zł +7 zł koszty przesyłki. Można tę kwotę 32 zł wpłacić
na konto wydawnictwa – proszę podać dokładny adres:
Wydawnictwo Media Zet Zuzanna Przeworska
64-920 Piła, ul. Salezjańska 11/8
Bank Pocztowy Oddział w Pile
Nr 70 1320 1351 2212 3516 2000 0001
Książkę wyślemy po wpłacie na konto
tel. 668 000 335

Rozmowa z poetą, artystą plastykiem Markiem Kotkiewiczem

 

                                   Jak w kalejdoskopie

 

                               

Zuzanna Przeworska: – Jesteś już autorem rozpoznawalnym. Masz w dorobku kilka znaczących tomów wierszy i prozę. To m. in. obszerna książka z poezją i prozą „Jutro już było” (Warszawska Firma Wydawnicza, 2013), a także misternie wydane tomiki: „Magia codzienności”, „Bose uświęcenie”, „Strzępy” oraz mikropowieść „Dzisiaj będzie jutro” (Wydawnictwo Media Zet, 2016). A teraz, pod koniec roku 2017, wydałeś aż trzy tomiki poetyckie: „Klucz”, „Erotyk kulawego” i „Kłusownik kwiatów”. Piękny prezent pod choinkę: dla autora, ale i dla czytelników. W Twojej twórczości tyle tematów, tyle światów, tyle zderzeń słów i obrazów…

Marek Kotkiewicz: – W moim życiu, także i w mojej twórczości, nic nie jest jednoznaczne. O czym piszę? Tak ogólnie – to tematy egzystencjalne. Często jest to problem samotności jednostki żyjącej poza marginesem, albo na marginesie życia. Szczególnie jest mi bliski poeta Kazimierz Ratoń, który żył właśnie na marginesie życia, krytykując małą stabilizację.

Twój biogram też jest nieprzeciętny …

– Czy ja wiem, mogę powiedzieć, że moje życie jest skomplikowane, pogmatwane na różne sposoby. Za buńczuczne życie byłem zmuszony zmieniać szkoły: liceum na zawodówkę, zawodówkę na technikum. Skończyłem studia wyższe z tytułem magistra „bibliotekoznawstwa, informacji naukowej, z możliwością nauczania języka polskiego”, pisząc pracę magisterską o poecie Tadeuszu Micińskim, który do dziś nie ma grobu. Byłem i robotnikiem i dyrektorem, byłem wśród bohemy artystycznej i wśród marginesu społecznego, byłem bezrobotny, bezdomny, mieszkałem w wilii i wydawałem ponad 20 tysięcy miesięcznie…

Obracałeś się wśród bohemy artystycznej. Podobno grałeś na gitarze. Powiedz coś więcej o tym…

– To był krótki epizod. Grałem na gitarze, na harmonijce, pierwsze kroki stawiałem w legendarnym krakowskim klubie studenckim „Pod Jaszczurami” – śpiewałem bluesy, grałem stylem slide’y gitar. O bluesie mam już przygotowany tomik do druku, który ukaże się w przyszłym roku. To także mój świat. Wędrując przez swoje życie spotykałem mnóstwo różnych ludzi, którzy przeżywali świat na swój sposób. A że byłem wrażliwy na słowo, doznania, na życie tych ludzi i życie moje, musiałem pisać.

I znalazłeś swoje miejsce w życiu?

– A skądże, ciągle się przemieszczam – w przestrzeni i w słowie, ciągle poszukuję, zgłębiam istotę życia i sztuki. I nie czuję, że znalazłem swoje miejsce w życiu, że jestem ustabilizowany. Czegoś takiego nie ma, to ciągłe poszukiwanie.

A czego szukasz?

– Satysfakcji, potwierdzenia, że nie tylko jem, śpię i kocham, ale też mam coś do przekazania, chcę się z kimś podzielił tym, co dla mnie ważne, chcę zostawić coś po sobie. To są takie ślady mojej obecności. Świat mnie interesuje, życie. Mam taką potrzebę i tworzę.

Właśnie, co daje ci twórczość?

– Dopełnia mnie, daje dokończenie tego, co we mnie. Nie chcę kreować siebie, ale wyrzucić z siebie to, co we mnie głęboko siedzi. Tak, pisanie to świadomość dla samego siebie, że się istnieje.

Twojej niezwykłej, często prowokacyjnej poezji, która dotyka istoty naszego życia, towarzyszą obrazy. Te tak pięknie wydane obecnie zbiory poezji: „Kłusownik kwiatów”, „Erotyk kulawego” i „Klucz”, jak i poprzedni tom wierszy „Magia codzienności”, są ilustrowane Twoimi wieloznacznymi obrazami – w pełnym kolorze. Są to swoistego rodzaju albumy poetycko–malarskie. Czy malarstwo dopełnia poezję, czy też poezja dopełnia malarstwo? Która z tych dziedzin sztuki jest dla Ciebie ważniejsza?

– Jeżeli maluję, to interesuje mnie forma, faktura, kompozycja. Zawsze wieszali moje obrazy do góry nogami, czyli świadczy to o tym, że kompozycja obrazu jest dobra, bo obojętnie jak powieszą, to jest dobrze. Ale do czego zmierzam, chodzi mi o to, żeby wgłębić się w ludzką naturę. Ja maluję abstrakcyjnie – malarstwo figuratywno–fakturowe, tak bym to określił, a to jest abstrakcja. Wiadomo też, że nie ma takiej abstrakcji, która by nie była w naturze, trzeba ją tylko odnaleźć, to kwestia spojrzenia. Powiedzmy, mamy przed sobą liść, który jest wygięty, czy korę odłamaną – jeżeli zrobimy ich zbliżenie, to jest nie wiadomo jaka abstrakcja. W twórczości chodzi o jakiś przekaz.

Pisanie jest więc dla Ciebie inną formą przekazu niż malarstwo?

– Właśnie. Dla mnie proza to jest analiza – analiza ruchu, słowa, dlaczego w danym czasie zrobiliśmy to, a nie tamto – musimy to przeanalizować, pokazać dlaczego. A poezja – to jest synteza: buduje obraz, tak jak obraz malarski – tylko inny. Inne jest tworzywo – tworzywo jest językowe. Ale przez analizę skupiamy się.

Ale Ty często prowokujesz? 

– Oczywiście, robię kompozycje otwarte, prowokujące. Nie chcę bowiem nikogo nauczać, pouczać, tylko nadać sygnał, że jest coś takiego, przed czym musimy stanąć twarzą w twarz, musimy sobie z tym poradzić, przetrawić, jakoś się uporać i dalej iść do przodu. Jeżeli jest chociaż jeden odbiorca, który odczuwa podobnie, to wtedy wiersz jest poezją. Nie chodzi tu o to, żeby być modnym, być idolem, to nie ma znaczenia.

Jeden z trzech Twoich najnowszych tomików poetyckich nieprzypadkowo zatytułowałeś: „Klucz”. Dlaczego klucz? Klucz do czego? Do człowieka, do prawdy, do świata?

– Do słowa, które jest wypowiedziane. Odpowiedzialność za słowo, którym się operuje, i przekazuje myśl. I to jest bardzo istotne.

 A co chcesz powiedzieć w tym „Kluczu”?

– Nie mam żadnego przesłania. Zamkniętego przesłania. Wszystkie moje kompozycje są jak gdyby impulsami dla kogoś, żeby się otworzył, pomyślał nad tym, co robi, kim jest i gdzie jest. Bo jak powiedział Młynarski, prowincja to jest kategoria umysłowa, a nie geograficzna, i musimy zdawać sobie sprawę kim jesteśmy. Maciej Zembaty zawsze mi się podobał, choćby w piosence „Onuce”, w której napisał, że „ Nic tak nie śmierdzi, jak moje onuce”. I Maciej Zembaty zawsze wiedział, kim jest i co robi.  Podobnie Jonasz Kofta, który uważał, że „Człowiek czasami musi, inaczej się zadusi”.

A pisanie dla mnie to jest pewna forma spowiedzi z tego co człowiek przeżył, zauważył, z kim się chce podzielić. Bo nie wierzę w pisanie do szuflady. Pisać do szuflady można pamiętniki: że ktoś odszedł, ktoś wrócił, ot, takie intymne wyznania z codzienności.

Nie wierzysz w natchnienie?

– Nie tak dosłownie. Jest coś takiego jak impuls, błysk, myśl, która nagle spada na mnie, zaczyna drążyć, nurtować. Zapisuję to w notatniku, a później rozbudowuję, pracuję nad słowem i obrazem tego słowa. Podobnie dzieje się, kiedy coś usłyszę, co nie daje mi spokoju, albo coś zauważę – rejestruję to w mojej świadomości i wrażliwości, przenoszę na papier. I długo pracuję nad tą słowną materią.

Wisława Szymborska w „Wieczorze autorskim” pisała, że poeta skazany jest na „ciężkie norwidy”

– To prawda, w sztuce jest więcej pracy niż natchnienia. Jak już mówiłem – jest impuls, a później praca! Jakakolwiek wypowiedź artystyczna nie może pokazywać bólu jej powstawania. To musi zaistnieć tak, jakby to było napisane, namalowane z wolnej ręki. Nie wolno pokazywać bólu tworzenia. Pokazuje się esencję tworzenia.

Mówi się, że esencją życia człowieka jest miłość. I w Twojej poezji jest miłość. To tomik pod tytułem „Erotyk kulawego”. Ze zmysłowymi obrazami: poetyckimi i malarskimi.

– Jest w mojej poezji i malarstwie miłość. To potrzeba dotknięcia, potrzeba bliskości. Nie wolno brutalizować miłości, bo jest ona jak sztuka, trzeba umieć dotknąć, pokochać, trzeba umieć pocałować. Za młodu człowiek w miłości szuka przyjemności, chce się zrealizować, z czasem miłość przeradza się w przyjaźń, a w starszym wieku jest dla zdrowotności, ale musi to być tak ładne i tak przyjemne dla obu stron.

Wiersze są zmysłowe, lapidarne, ale zarazem obrazowe, dotykasz istoty uczucia…

– Nie wiem, nie ma dotyku bez duchowości. Można wielokrotnie kochać wiele osób, być z wieloma osobami, ale każda miłość, każde obcowanie, przysparza nam doznań. Nie umiałem się zamykać jak gdyby na jednej płaskiej przestrzeni. Szukałem doznań w życiu chodząc pionowo, a nie poziomo.

Pionowo, czyli jak? Po szczeblach kariery…

– I do góry i na dół. Jak już mówiłem, bywałem na szczytach i na dnie. Nigdy nie lubiłem płaszczyzny jednej warstwy, powierzchownej, takiej co zadawala się tym, co ma. Zawsze drążyła mnie myśl, żeby poszukać coś innego.

„Erotyk kulawego” – nie chodzi tu chyba o dosłowność, ale o miłość, która ma jakieś rysy, jakiś uraz na psychice…

– Nigdy nie można rozłożyć wszystkich kart, które posiadasz, bo jeśli wyłożysz wszystkie karty, to przegrasz.

W „Kłusowniku kwiatów” je trochę odkrywasz. To błyskotliwa poezja, miejscami proza poetycka – subtelna, intymna, ale i panoramiczna. Nie ma tu żadnych tematów tabu.

– Nikt nie zabroni człowiekowi szukać rzeczy, które go nurtują. Dogmat dla mnie nie istnieje.

A co jest w zamian?

– Chyba ciągłe poszukiwanie – poszukiwanie odpowiedzi. Dla mnie nie ma jednostronnej prawdy, prawda ma zawsze wiele odcieni i dlatego jest kłusownik.

Kłusownik?

– No, bo trzeba czasami trzeba wyjść poza układy społeczne, które obowiązują, żeby poszukiwać siebie. Z reguły jeżeli istniejemy w stadzie, stado określa nam pewne warunki, kiedy wychodzimy spoza stadnych norm, stajemy się kłusownikami, stajemy się kimś z marginesu.

Twoi bohaterowie walczą ze swymi uzależnieniami?

– Na pewno, życie jest uzależnieniem. Dlaczego tak mówię? Bo np. pisze i mówi się urodziłem się, podczas gdy powinno się mówić urodzono mnie – w danej rodzinie, w danym układzie, w danej euro polityce, w której się w jakiś sposób kształtowałem, przez ten prymat patrzyłem na świat.

Jestem np. na Ziemiach Odzyskanych, ale to nie są moje ziemie. Ja jestem duszą w Wilnie, gdzie moja matka nie dała sobie wpisać do dowodu, że jest ur. w ZSRR, tylko w Wilnie. W mojej pamięci jest mój pradziadek, który ciągnął wóz z Westfalii Ruhry do Bydgoszczy, bo Polska powstawała – nie miał konia, ale szedł, bo była wolna Polska. Mam dziadka, który zginął w obronie Warszawy w 1939 r., w rodzinie są akowcy, drugi dziadek, który walczył w 111 brygadzie ułanów Armii Pomorze – żołnierzy na straconej pozycji, tak ich nazywano, ale potrafili walczyć.

Ta historia rodziny oddziaływuje na Ciebie?

– „Jeszcze słychać śpiew i rżenie koni” – tak zwykle mówiło się o walce o niepodległość, w której brali udział – jak wyżej zaznaczyłem, także moi przodkowie. Ta rodzinna historia ukształtowała mnie i politycznie i duchowo. Dla mnie orzeł z koroną świadczy o naszej państwowości. Na wydanie czeka moja książka „Dzazgi” – o akowcach na Kresach i naszych narodowościowych sprawach. Polityka jest działaniem. W mojej poezji też można ją odszukać, choć nie tak wprost.

I to jest znakomite. Pisząc o samotności, wikłasz swojego lirycznego bohatera w różne konstelacje psychologiczno-społeczno – obyczajowe. Ale zawsze tu i teraz. To jednak konstelacje uniwersalne, ponadczasowe. Tak jak Twoje malarstwo. Swoje książki ilustrujesz autorskimi obrazami. Najpierw powstały obrazy czy wiersze?   

– Tomiki przygotowałem graficznie. Ja pracuje na zasadzie kolażu. Czasami mnie coś pobudza obrazowo, więc robię obraz, a jeżeli w sobie zasłucham jakąś myśl, jakieś słowo, zdanie, metaforę – to wszystko spokojnie gdzieś tam sobie leży i dojrzewa.

Gdzie leży?

– W moich zapiskach.

A nie we wnętrzu?

Staram się je zapisać, by utrwalić, by nadać im nowe życie.

Duży ten notes do wykorzystania?

– Spory, do końca życia mi starczy.

Zapisujesz, żeby potem nie być „muzeum” nienapisanych wierszy…

– Tak, nawet obrazy nie od razu powstają. Czasem tak po prostu nie chce mi się malować, ale myśl, która zakiełkowała, pozostaje, myślę jaka będzie faktura obrazu, zapisuję szkic o tym jak to skomponuję, po jakimś czasie jak to już we mnie dojrzewa, to siadam i maluję. Tak samo jest z wierszami. To ogrom różnych myśli, które czasem kręcą się wokół jednego tematu. Siadam później, zaczynam kreślić, dobierać słowa, robię krytyczną oprawę wszystkiego, co mam. Bo najlepszym krytykiem jest człowiek dla samego siebie. Wiersz nie może być przegadany.

– Właśnie, Twoje wiersze są lakoniczne, zarazem panoramiczne. A to już sztuka!

– Nie wiem, czy to jest sztuka. To jest właśnie pisanie. Czasami są to obrazy jakby niezwiązane ze sobą treściowo, ale jest myśl, która łączy.

Twoje obrazy nie mają tytułów. Są przy wierszach, które mają tytuły. Zatem można je tak samo zatytułować?

– To już należy do odbiorcy, do czytelnika. Obrazy są ilustracją do wierszy. Nawiasem mówiąc, rzadko nadaję tytuły obrazom. Bo to jest narzucane komuś odbioru. Dla mnie obraz musi przemówić tym, co jest w nim ukryte.

Jak to odkryć?

– Trzeba przystanąć, popatrzeć, wsłuchać się w siebie, dać ujście swoim emocjom i refleksji. A jak ktoś chce, może spróbować odczytać w obrazie jego symbolikę.

A poezja? Ważniejsza od malarstwa? Czy sama poezja to za mało, żeby się w pełni wypowiedzieć?

– Poezja jest elitarna. Nie ma takiego oddziaływania jak sztuki piękne – malarstwo. Tym bardziej, że jesteśmy coraz bardziej społeczeństwem obrazkowym – obraz ma większe znaczenie.

Ale w poezji obraz jest jej siłą!

– Tak, w sensie słowa. To kolaże słowno – obrazowe. Trudno oderwać wiersz, prozę od obrazu – dla mnie jest to jedność. Obrazowanie mojego świata tak, jak go odbieram. I jest taka potrzeba podzielenia się tym z kimś. Taka forma spowiedzi. Ktoś pójdzie do kościoła, wyspowiada się i jest cały szczęśliwy. Dla mnie twórczość jest takim właśnie wyzwoleniem.

Dziękuję za rozmowę.  

  Z poetą, artystą plastykiem Markiem Kotkiewiczem rozmawiała Zuzanna Przeworska 

Tomik poetycki „Erotyk kulawego” Marka Kotkiewicza

Jeśli się nie kocha, nie ma się nic  

 

    

 

Ten tomik „Erotyk kulawego” Marka Kotkiewicza burzy stereotypowe wiersze o miłości. Odkrywa bowiem to, co nienazwane – to co jest esencją życia!

Marek Kotkiewicz w tomiku „Erotyk kulawego” stwierdza, że miłość – jakakolwiek by ona nie była – jest największą wartością.

Tomik otwiera intrygujące motto poety: „Powitanie  / jest rozstaniem / przed pocałunkiem”. Jest w tej poezji potrzeba dotyku, czułości, przepełniona jest zmysłowością, a także pożądaniem, które z czasem przemija, jak w wierszu „Przemijanie”: „patrzę w lustro / na swój strach / przed pożądaniem / które minęło / jak w tanim filmie porno”.

Ale i jest samotność pełna tęsknoty, jak w poruszającym wierszu „Hotel”:

„słyszę ciężki oddech

w pokoju obok

nagle zapada cisza

między nimi a mną

bezradnie drapię ścianę

 

ale to tylko samotność”.

 

Nie ma w tych wierszach czułostkowości, jest erotyzm – bez tematów tabu. I choć miłość jest azylem,  sytością, to paradoksalnie – jak obrazowo w wierszu „Mrok” pointuje poeta – maskuje strach przed śmiercią:

„czerpię rozkosz aż do bólu

żeby nie utonąć

w bojaźni przed zgonem”.

Barwne, z dużą kulturą napisane erotyki i pełne zmysłowości ilustracje do wszystkich wierszy w tym tomiku, które także są autorstwa Marka Kotkiewicza, dopełniają całość przesłania poety. Możemy je także odczytać z fragmentu wywiadu z M. Kotkiewiczem, zamieszczonym na końcu tego tomiku: „Największą dziedziną sztuki jest być z kimś, kochać i czerpać z tego bezinteresowną rozkosz, można być bogatym, ale jeśli się nie kocha, nie ma się nic”.

To dojrzała, dobra poezja, z zaskakującymi skojarzeniami i jakże trafnymi pointami. Na pewno dostarczy czytelnikom wielu głębokich doznań. Zapraszam do lektury .

Zuzanna Przeworska

 

                 

                                                 

————

O książce: 

Marek Kotkiewicz:  „Erotyk kulawego”

Wydawca: Wydawnictwo Media Zet Zuzanna Przeworska

Papier – kreda, kolorowe ilustracje, str. 32

Okładka, barwne ilustracje wewnątrz tomiku – Marek Kotkiewicz

Redakcja – Zuzanna Przeworska

Okładka, opracowanie graficzne:

Oficyna Reklamowo-Edytorska DRACO-ART w Pile – Renata Drozd

Korekta – Andrzej  Jan Rubik

Wydanie I , Piła 2017

ISBN 978- 83- 60245-75-0

Cena 15 zł

————

Zamówienie

Książkę „Erotyk kulawego” Marka Kotkiewicza możemy wysłać pocztą –
cena za 1 egz. – 15 zł +7 zł koszty przesyłki. Można tę kwotę 22 zł wpłacić
na konto wydawnictwa – proszę podać dokładny adres:
Wydawnictwo Media Zet Zuzanna Przeworska
64-920 Piła, ul. Salezjańska 11/8
Bank Pocztowy Oddział w Pile
Nr 70 1320 1351 2212 3516 2000 0001
Książkę wyślemy po wpłacie na konto
tel. 668 000 335

Tomik poetycki „Kłusownik kwiatów” Marka Kotkiewicza

Poeta o świecie – z kłusownikiem… kwiatów

 

      

To kolejny, intrygujący tomik wierszy Marka Kotkiewicza – „Kłusownik kwiatów”. Tyle ciekawych w nim zderzeń słów i obrazów. Mogą zburzyć w nas święty spokój…

 „Kłusownik kwiatów”  Marka Kotkiewicza  to tomik poetycki, który warto mieć pod ręką.

Poeta w motcie do tego zbiorku zwierza się: „Nie mogę wyjaśnić z jakiego powodu czasami dławi mnie wieczór”. To zwrot bezpośrednio do czytelnika; w kolejnych wierszach jednak to odkrywa. Ta poezja nas porusza, każe myśleć – odsłania to, co jest pomiędzy tym, co widoczne a ukryte, sięga w głąb.

O czym są więc te niezwykłe wiersze? Krótko mówiąc o człowieku. Oto tytułowy kłusownik kwiatów został przyłapany na gorącym uczynku  przez funkcjonariuszy policji  –  „zrywał róże na miejskim klombie”. Niby nic dziwnego, ale – jak się okazuje, ta powiedzmy sobie szczerze – umowna sytuacja jest tylko pretekstem do zobrazowania prawdy o człowieku.  „Trzymał w rękach pęk kwiatów/ nie próbował uciekać ani stać/ Zawiesił się w próżni jak koliber” – ta piękna metafora wprowadza w krąg zainteresowań tematycznych poety.

Marek Kotkiewicz mówi o człowieku, który nie mieści się w ramach codziennych „nakazów i zakazów”. O człowieku zmęczonym życiem, izolowanym, rozczarowanym, bezdomnym, na kacu, uwięzionym w stereotypach, człowieku który przeżył tyle miłości, że wciąż czeka na miłość. I choć bohater liryczny zmaga się z życiem i z samym sobą, który przyznaje: „Dzień przeżyłem z trudem”, oczekuje jednak „na lepszą porę czasu”. Nic dziwnego, bo mimo, że wielokrotnie był przyłapywany w życiu na gorącym uczynku, nie jest przegrany – ma w sobie „kosmos marzeń”.

Tomik „Kłusownik kwiatów” jest ilustrowany barwnymi, wieloznacznymi obrazami poety – świetnie dopełniają przekaz poety. A jest to przecież inteligentna gra słów – wiersze są lapidarne, obrazowe, oryginalnie spointowane. Ba, porywa więc poetycka pomysłowość poety, jak choćby w wierszu „Przebudzenie”: „Wszędzie są słupy wysokiego napięcia / i pokrzyżowane plany na jutro/ no cóż nadeszła pora obiadowa i musiałeś wrócić”.

Dokąd? Odpowiedź znajdziemy w wierszu „Nieskończoność”: „Zgodziłeś się ze sobą (…), bo przecież byłeś środkiem świata lub zwykłym zwarciem między biegunami fałszywej monety”.

Poezja w tym tomiku brzmi bardzo prawdziwie. Zapraszam do lektury.

Zuzanna Przeworska

 

                                      

————

O książce: 

Marek Kotkiewicz:  „Kłusownik kwiatów”

Wydawca: Wydawnictwo Media Zet Zuzanna Przeworska

Papier – kreda, kolorowe ilustracje, str. 32

Okładka, barwne ilustracje wewnątrz tomiku – Marek Kotkiewicz

Redakcja – Zuzanna Przeworska

Opracowanie graficzne:

Oficyna Reklamowo-Edytorska DRACO-ART w Pile – Renata Drozd

Korekta – Andrzej  Jan Rubik

Wydanie I , Piła 2017

ISBN 978- 83- 60245-77-4

Cena 15 zł

————

Zamówienie

Książkę „Kłusownik kwiatów” Marka Kotkiewicza możemy wysłać pocztą –
cena za 1 egz. – 15 zł +7 zł koszty przesyłki. Można tę kwotę 22 zł wpłacić
na konto wydawnictwa – proszę podać dokładny adres:
Wydawnictwo Media Zet Zuzanna Przeworska
64-920 Piła, ul. Salezjańska 11/8
Bank Pocztowy Oddział w PileNr 70 1320 1351 2212 3516 2000 0001
Książkę wyślemy po wpłacie na konto
tel. 668 000 335

„Tomik poetycki „Klucz” Marka Kotkiewicza

Klucz  Marka Kotkiewicza – do świata i poezji 

 

  

 

Marek Kotkiewicz wydał kolejny tomik poezji pt. „Klucz”. To ważna książka w literacko-malarskiej biografii tego poety.

Z tym „Kluczem” łatwiej zrozumieć siebie i świat.

„Klucz” Marka Kotkiewicza poprzedza motto: „Jest wiele / słów/ tkwiących w pamięci/ czasami tylko odnajdujesz ich ślad”.

Dużo tych śladów – poetyckich śladów w tym pięknie wydanym tomiku. Uwagę przyciąga ciekawa okładka autorstwa poety Marka Kotkiewicza. Jest on także autorem metaforycznych ilustracji w tym zbiorku, na których „spojrzenia dziewcząt są gorące”, a wokół ponętnych dziewcząt – klucze, różne klucze, wiele kluczy, w różnych układach graficznych. Wygląda to atrakcyjnie i zmusza do myślenia. Tyle kluczy, a wszystkie pasują – tyle też dróg prowadzi do świata poety.

Kluczem do tego świata jest miłość, „pierwsza miłość i jej delikatna nagość” – konkretyzuje poeta. Ale w poszukiwaniu miłości można się nie tylko zatracić, ale i zagubić. Stąd bohater poetycki „Klucza” z goryczą kilkakrotnie przyznaje się do porażki, tłumacząc, że jest „winny za wszystkie rozwody”; „Znienawidzony przez samego siebie / posiadasz bukiet niewiast / a nie znasz zapachu kobiety”. Ale też żyje swoją legendą, zresztą – jak sugeruje autor – „każdy z nas ją posiada jak jasnowidz”. Może dlatego człowiek w tym świecie pozorów, „wśród chaosu dobra i zła”, choć osiągnął „szczyt kariery”,  czuje się bezsilny. „I ludzie depczą po tobie jak / po perskim dywanie”. A to wszystko paradoksalnie za to – pisze poeta – że  „Wystawiłeś uczucia na widok publiczny”.

Piękne wiersze, lakonicznie, poruszające, zmysłowe. Pełne uczucia, dojrzewania i umierania. „Stałeś w bezruchu wieczornego pragnienia, / ale tylko ciemność czule ciebie otuliła” – konstatuje poeta w wierszu „Wczoraj”. A jutro? Może takie jak w zamykającym tomik programie życiowym Marka Kotkiewicza, który przyznaje: „Jestem pesymistą, ale bardzo kocham życie i ciągłe zmiany, niekoniecznie na lepsze”.

W tym tomiku każdy „klucz” jest ważny – otwiera w nas wrażliwość na słowo i obraz, uruchamia wyobraźnię i prowokuje. Przywołuje także tęsknotę za tym co trwałe i piękne – spełnienie. Intrygująca to lektura. Polecam.

Zuzanna Przeworska

 

     

 

————

O książce: 

Marek Kotkiewicz:  „Klucz”

Wydawca: Wydawnictwo Media Zet Zuzanna Przeworska

Papier – kreda, kolorowe ilustracje, str. 28

Okładka, barwne ilustracje wewnątrz tomiku – Marek Kotkiewicz

Redakcja – Zuzanna Przeworska

Opracowanie graficzne:

Oficyna Reklamowo-Edytorska DRACO-ART w Pile – Renata Drozd

Korekta – Andrzej  Jan Rubik

Wydanie I , Piła 2017

ISBN 978- 83- 60245-76-7

Cena 15 zł

————

Zamówienie

Książkę „Klucz” Marka Kotkiewicza możemy wysłać pocztą –
cena za 1 egz. – 15 zł +7 zł koszty przesyłki. Można tę kwotę 22 zł wpłacić
na konto wydawnictwa – proszę podać dokładny adres:
Wydawnictwo Media Zet Zuzanna Przeworska
64-920 Piła, ul. Salezjańska 11/8
Bank Pocztowy Oddział w Pile
Nr 70 1320 1351 2212 3516 2000 0001
Książkę wyślemy po wpłacie na konto
tel. 668 000 335

Poetycki Marek Kotkiewicz

Trzy tomiki poezji i malarstwa 

 

          

To wyjątkowe święto poezji: dla autora Marka Kotkiewicza, jak i dla czytelników. Własnie nakładem Wydawnictwa Media Zet ukazały się aż trzy tomiki poezji tego autora: „Klucz”, „Kłusownik kwiatów” i „Erotyk kulawego”.

Książki mądre, porywające, z fantastycznymi ilustracjami autora Marka Kotkiewicza.

Obszerniej o tych tomikach w odrębnych wpisach. Podobnie – ciekawa rozmowa z Markiem Kotkiewiczem. Zachęcam do lektury. Warto!

Zuzanna Przeworska