Tomik „Przebudzenia” Moniki Pardy

Uskrzydlająca poezja Moniki Pardy 

               

 

W ostatnim dniu 2018 roku ukazał się nakładem Wydawnictwa Media Zet książkowy debiut poetycki Moniki Pardy. To już utytułowana poetka, nagradzana w konkursach poetyckich, publikująca swoje wiersze w wielu almanachach i antologiach.

Tomik „Przebudzenia” to bardzo udany, ciekawy debiut. Z pewnością spodoba się czytelnikom. Bo to dobra, dojrzała, obrazowa poezja. Dodajmy, uskrzydlająca poezja. Z pięknymi zdjęciami poetki i jej męża Kamila. Nieprzypadkowo więc Monika Parda swój debiutancki tomik zadedykowała „swemu ukochanemu mężowi Kamilowi w podziękowaniu za niekończące się pokłady miłości, odwagi i inspiracji”.

W tomiku poetka podziękowała także:  „Zuzannie Przeworskiej oraz Muzeum Stanisława Staszica w Pile, w szczególności: byłemu dyrektorowi Józefowi Olejniczakowi i obecnemu p.o. dyrektorowi Maciejowi Usurskiemu za wiarę w moje twórcze możliwości i wsparcie w poetyckim odkrywaniu siebie”.

Książce patronuje Fundacja Literacka im. Agnieszki Bartol oraz Powiatowa i Miejska Biblioteka Publiczna.

Monika Parda to bardzo uzdolniona poetka, która swą uskrzydlającą poezją w debiutanckim tomiku „Przebudzenia” rzeczywiście budzi nas do prawdziwego życia. W  swym poetyckim przesłaniu, który nieprzypadkowo nazwała „dobroczasem”, swoją wrażliwością pełną bogatych metafor obejmuje cały świat – w wymiarze mikro i makrokosmosu. To poezja optymizmu, piękna i dobroci, bez blichtru, bardzo ekspresyjna, która dzieje się „na żywo” – w migawkach codzienności. Poezja, która uczy miłości do człowieka, która „szuka odpowiedzi na świat /…/ na codzienność / na rozrzucone myśli”. „Oto cała alchemia szczęścia / tajemna / pokochać Kwiaciarkę Codzienności / rozsypującą płatki małych błogosławieństw” – obrazowo pointuje poetka.

Piękne są liryki i erotyki z cyklu „Tylko mi bądź” – subtelne, pełne czułości, zmysłowe. Wzruszają też cudowne wiersze dla synka Franka, o którym poetka pisze tak: „wielki cudzie istnienia/ w rozmiarze mikrokosmosu”.

Ten niezwykły tomik „Przebudzenia” każdy powinien mieć przy sobie, bo jest poetyckim drogowskazem do samego siebie i świata. Zapraszam do lektury. Naprawdę warto.

Pięknie o swej poezji pisze Monika Parda:

„To nie przypadek, że tu jesteś. Rozgość się w słowach płynących ze mnie.
W naszej zabieganej codzienności często zapominamy, że każdy dzień jest przygodą, która już się nie powtórzy, że rzeczy małe mogą napełniać wielkim szczęściem, a w naszym życiu znowu może przyjść wiosna. Mamy „tu i teraz”, bliskich ludzi, których kochamy, własne trudności, marzenia i  wartości – a wszystko ma swój niepowtarzalny sens. Przeczytaj. Weź ze sobą myśl. Zacznij żyć piękniej. Zapraszam serdecznie do świata moich wierszy…”

 

Oto fragmenty cudownych wierszy, które trafiły na skrzydełka okładki „Przebudzenia”:

 

Monika Parda

(fragmenty wierszy)

*

nigdy nie jest zbyt późno

zbyt wcześnie

zbyt daleko

by zacząć od nowa

by odwrócić

nieodwracalne…

*

świat toczy się tu i teraz

świat toczy się w nas

dziś nie jutro jest mój

Twój

Dobroczas

*

Wywróć moje życie

do góry nogami

niech niebo będzie we mnie

a nie nade mną

*

Przestrzenie serca

tym większe

bardziej nieprzeniknione

im mniej skrywa się

za płaszczem

by nasycić

swoje wygłodniałe ego

*

cieszyć się wróblem

i szumiącą wierzbą

kolejną szansą

na stawanie się człowiekiem

choć odrobinę lepszym

niż było się

o świcie

O autorce:

Monika Parda – ur. 1986 r. w Pile.

Od 2008 r. organizatorka Saloników Literackich przygotowywanych we współpracy z Muzeum Stanisława Staszica w Pile, w ramach których odbyły się spotkania m.in. z literaturą i muzyką portugalską, francuską, czarnogórską oraz wieczory autorskie.

Laureatka  licznych konkursów literackich (m.in. Międzynarodowego Konkursu Poetyckiego pod patronatem Parlamentu Europejskiego, Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego im. Agnieszki Bartol, Konkursu Poetyckiego „Jestem dla Ciebie”, Konkursu Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej i Centrum Animacji Kultury w Poznaniu), objęta patronatem Fundacji Literackiej im. Agnieszki Bartol.

Publikowała swoje utwory w prasie i licznych antologiach.

Prywatnie – szczęście odnajduje w rodzinie. Zawodowo przemierza prawnicze ścieżki. Lubi poznawać, odkrywać i smakować. Inspiruje ją codzienność i światło wiary. Pragnie iść słoneczną stroną życia.

 

O książce: 

Monika Parda „Przebudzenia”  

Wydawca: Wydawnictwo Media Zet Zuzanna Przeworska

Str. 76

 

Redakcja – Zuzanna Przeworska

Zdjęcia: Ewa Waszkiewicz, Mikołaj Dudek

Wydano dzięki:

Muzeum Stanisława Staszica w Pile, ul. Browarna 18, 64-920 Piła

tel. 67/213-15-67

www.muzeumstaszica.pl

e–mail: biuro@muzeumstaszica.pl

 

Książce patronuje Fundacja Literacka im. Agnieszki Bartol

oraz Powiatowa i Miejska Biblioteka Publiczna

Opracowanie graficzne:

Oficyna Reklamowo-Edytorska DRACO-ART w Pile – Renata Drozd

Wydanie I , Piła 2018

Druk: Drukarnia „TOTEM”Inowrocław

ISBN 978- 83- 60245-85-9

————

Zamówienie

1/ Tomik ten można zamówić u wydawcy:  możemy wysłać pocztą –
cena za 1 egz. – 18 zł +7 zł koszty przesyłki. Można tę kwotę 25 zł wpłacić
na konto wydawnictwa – proszę podać dokładny adres:

Bank Pocztowy Oddział w Pile

Nr 70 1320 1351 2212 3516 2000 0001

Książkę wyślemy po wpłacie na konto
Wydawnictwo Media Zet Zuzanna Przeworska
64-920 Piła, ul. Salezjańska 11/8

tel. 668 000 335,  tel./fax /067/ 213 24 92

www.wydawnictwomediazet@wp.pl

e–mail: mediazet@wp.pl

 

 

2/ Tomik można nabyć w Muzeum Stanisława Staszica w Pile,

ul. Browarna 18, 64-920 Piła

tel. 67/213-15-67

www.muzeumstaszica.pl

e–mail: biuro@muzeumstaszica.pl

Tomik „Ostatni blues” Marka Kotkiewicza

Bluesy Marka Kotkiewicza 

 

To kolejna udana poetycka książka Marka Kotkiewicza. Tym razem bluesowa.

           

Tomik „Ostatni blues” Marka Kotkiewicza opatrzony jest bardzo wymownym mottem:

„W każdym z nas

istnieje blues

narodzin i zgonu”

Bluesy w tomiku czyta się jednym tchem. Brzmią poezją i muzyką. Muzyką, która w duszy gra, która jakby sama się nuci i skądś, pewnie z przeszłości – z narodzin bluesa – dochodzi dźwięk gitary. Zmieniają się się klimaty, czasy. Od „bluesa bezrobotnego”, bluesa „to tylko rasizm”, „bluesa wędrowca” po bluesa „pokutę”.  Jednym słowem utwory te pokazują rozwój bluesa. W poetyckiej, obrazowej oprawie.

Blues jest tak piękny, bo prosty. Prostotą bluesa jest piękno – wyjaśnia poeta.

A w zakończeniu tomiku – już w tradycyjnym przesłaniu od autora – Marek Kotkiewicz napisał:

” Bluesowa forma muzyczna
to dorosłość z tęsknotą do dzieciństwa.
Czas płynie szybko, nie posiadam wiele
szczęśliwych chwil słuchając bluesa,
ale potrafię się uśmiechnąć patrząc w jutro!”

Okładki wewnętrzne tomiku:

Autorem ilustracji, które bardzo wzbogacają tomik, jest poeta Marek Kotkiewicz.

Polecamy! Naprawdę warto.

 

O książce: 

Marek Kotkiewicz „Ostatni blues”  

Wydawca: Wydawnictwo Media Zet Zuzanna Przeworska

Str. 44, papier kreda

Okładka, ilustracja – Marek Kotkiewicz

Redakcja – Zuzanna Przeworska

Opracowanie graficzne:

Oficyna Reklamowo-Edytorska DRACO-ART w Pile – Renata Drozd

Wydanie I , Piła 2018

 

Druk: Drukarnia „TOTEM”Inowrocław

ISBN 978- 83- 60245-84-2

————

Zamówienie

1/ Tomik ten można zamówić u wydawcy:  możemy wysłać pocztą –
cena za 1 egz. – 18 zł +7 zł koszty przesyłki. Można tę kwotę 25 zł wpłacić
na konto wydawnictwa – proszę podać dokładny adres:

Bank Pocztowy Oddział w Pile

Nr 70 1320 1351 2212 3516 2000 0001

Książkę wyślemy po wpłacie na konto
Wydawnictwo Media Zet Zuzanna Przeworska
64-920 Piła, ul. Salezjańska 11/8

tel. 668 000 335,  tel./fax /067/ 213 24 92

www.wydawnictwomediazet@wp.pl

e–mail: mediazet@wp.pl

Tomik „Wibracja słowa” Marka Kotkiewicza

Wibrująca jazzem poezja 

         

To wyjątkowa książka w dorobku poetyckim Marka Kotkiewicza. Tomik „Wibracja słowa” przesycony jest bowiem  jazzem. Słowa wibrują muzyką. Zbliżają się wręcz do metafizyki muzyki.

-Tomik jest hołdem dla ludzi, którzy poszukują innego brzmienia, innego świata dźwięku – wyjaśnia poeta.

Oczywiście, to nie komercja, to poszukiwanie związane z duchowym przeżywaniem muzyki. Muzyki, która jest ilustracją przeżyć świata, który nas otacza. Muzyka, która gra w nas na strunach wrażliwości. Poeta Kotkiewicz pięknie  mówi, że to wrażliwość zebrana właśnie w dźwięk. Bo „Jazz jest oddechem, który nigdy nie zanika” – tym obrazowym mottem swojego autorstwa Marek Kotkiewicz poprzedził ten jakże oryginalny tom poetycki.

Tytułowymi bohaterami wierszy jazzowych Marka Kotkiewicza są jego ulubieni jazzmani, a więc ci, których najbardziej ceni za ich osiągnięcia. Są to: Bessie Smith, Billie Holiday, Sarah Vaughan, Richard Davis, Kenny Burrell, Lionel Hampton, Fats Navarro, Bud Powell, Dexter Gordon, Lee Morgan, Thelonious Monk, Ahmad Jamal, Charles Mingus, John Coltrane, Krzysztof Komeda, Sun Ra, Coleman Hawkins, Erroll Garner, Chet Baker, Miles Davis, Jelly Roll Morton, Stan Getz. Czytając wiersze o tych własnie jazzmanach i ich muzyce, możemy prześledzić historię jazzu w poetyckiej, jakże obrazowej pigułce. Panorama zdarzeń i uczyć aż pęka tu od wrażliwości na dźwięk i słowo.

W przesłaniu od autora na końcu tomiku „Wibracja słowa” Marek Kotkiewicz napisał:

„Mitem jest, że kolebką jazzu nazywamy
miasto Nowy Orlean leżące w Delcie
Missisipi, ponieważ synkopowana muzyka
istniała i istnieje na wszystkich kontynentach.”

Tomik jest pięknie wydany, ilustrowany obrazami poety.

O książce: 

Marek Kotkiewicz „Wibracja słowa”  

Wydawca: Wydawnictwo Media Zet Zuzanna Przeworska

Str. 36, papier kreda, okładka i wnętrze – pełny kolor

Okładka, ilustracja – Marek Kotkiewicz

Redakcja – Zuzanna Przeworska

 

Opracowanie graficzne:

Oficyna Reklamowo-Edytorska DRACO-ART w Pile – Renata Drozd

Wydanie I , Piła 2018

 

Druk: Drukarnia „TOTEM”Inowrocław

ISBN 978- 83- 60245-83-5

 

————

Zamówienie

1/ Tomik ten można zamówić u wydawcy:  możemy wysłać pocztą –
cena za 1 egz. – 15 zł +7 zł koszty przesyłki. Można tę kwotę 22 zł wpłacić
na konto wydawnictwa – proszę podać dokładny adres:

Bank Pocztowy Oddział w Pile

Nr 70 1320 1351 2212 3516 2000 0001

Książkę wyślemy po wpłacie na konto
Wydawnictwo Media Zet Zuzanna Przeworska
64-920 Piła, ul. Salezjańska 11/8

tel. 668 000 335,  tel./fax /067/ 213 24 92

www.wydawnictwomediazet@wp.pl

e–mail: mediazet@wp.pl

Tomik „Zbędne myśli ” Marka Kotkiewicza

„Zbędne myśli” Marka Kotkiewicza, czyli poetyckie zapiski na marginesie pamięci 

             

Pod koniec grudnia 2018 roku nakładem Wydawnictwa Media Zet ukazała się książka „Zbędne myśli” Marka Kotkiewicza.

To kolejna poetycka pozycja w dorobku twórczym tego utalentowanego poety i artysty plastyka z Wałcza.

Tomik poprzedza motto pióra poety Marka Kotkiewicza:

„Trzeba wiedzieć kim jesteś

wówczas unikniesz strachu

przed samym sobą”   

Tomik składa się z lakonicznych, ale jakże głębokich i trafnych esencji myślowych, w których tak dużo jest prawdy o życiu, o nas samych. Te pełne poezji esencje myślowe to coś więcej niż złote myśli, aforyzmy, bo poza mądrością życiową i przesłaniem jest w nich obraz, pewna wizja świata i głębia. Zaskakują, prowokują, skłaniają do refleksji. Tym bardziej, że każdej „zbędnej myśli” w tym tomiku towarzyszą świetne obrazy Marka Kotkiewicza – w kolorze. Ta pełnia potrafi zaskoczyć i poruszyć każdego czytelnika.

– To są myśli, które uwrażliwiają nas na życie w wielu jego odsłonach. Niestety, w dzisiejszych czasach nie wiadomo czy wrażliwość to objaw pozytywny czy negatywny – dzieli się swymi spostrzeżeniami poeta Marek Kotkiewicz. – Takie myśli wręcz przeszkadzają żyć w świecie, w którym trwa wyścig szczurów, w którym tyle chamstwa, głupoty, urzędowej machiny. Ba, takie myśli są wręcz niebezpieczne, bo nas uczulają. Tak samo jest z malarstwem – moje obrazy świadomie są niewyraziste – jak obłoki pełne wyobraźni i poezji. Każdy więc może je zinterpretować po swojemu. 

Jednym słowem,  tomik„Zbędne myśli” i towarzyszące im malarstwo to świat wrażliwości i wyobraźni, który powinien stać się i naszym udziałem – jak podpowiada nam poeta i artysta plastyk w jednej osobie. Niestety, dla wielu ten świat jest zbyteczny.

W tomiku „Zbędne myśli”, w przesłaniu od autora, czytamy:

Są ludzie pospolici i niepospolici,
którzy wcześniej lub później
odchodzą w przeszłość zabierając
słowa oraz myśli własnego czasu.
Ustępują miejsca innym, dlatego
chyba warto pozostawić po sobie
chociażby kilka zapisków na
marginesie pamięci.

 

Oto okładki wewnętrzne tego tomiku:

          

 

O książce: 

Marek Kotkiewicz „Zbędne myśli”  

Wydawca: Wydawnictwo Media Zet Zuzanna Przeworska

Str. 56, papier kreda, okładka i wnętrze – pełny kolor

Okładka, ilustracja – Marek Kotkiewicz

Redakcja – Zuzanna Przeworska

 

Opracowanie graficzne:

Oficyna Reklamowo-Edytorska DRACO-ART w Pile – Renata Drozd

Wydanie I , Piła 2018

 

Druk: Drukarnia „TOTEM”Inowrocław

ISBN 978- 83- 60245-82-8

 

————

Zamówienie

 

1/ Tomik ten można zamówić u wydawcy:  możemy wysłać pocztą –
cena za 1 egz. – 18 zł +7 zł koszty przesyłki. Można tę kwotę 25 zł wpłacić
na konto wydawnictwa – proszę podać dokładny adres:

Bank Pocztowy Oddział w Pile

Nr 70 1320 1351 2212 3516 2000 0001

Książkę wyślemy po wpłacie na konto
Wydawnictwo Media Zet Zuzanna Przeworska
64-920 Piła, ul. Salezjańska 11/8

tel. 668 000 335,  tel./fax /067/ 213 24 92

www.wydawnictwomediazet@wp.pl

e–mail: mediazet@wp.pl

 

 

 

 

Trzy nowe książki Marka Kotkiewicza: „Zbędne myśli”, „Wibracja słowa”, „Ostatni blues”

Złote myśli, jazz i blues w poezji Marka Kotkiewicza 

           

Poeta i artysta plastyk Marek Kotkiewicz wydał trzy kolejne intrygujące książki pełne poezji i malarstwa, w których – jak zwykle – udowodnił swój kunszt artystyczny w obu dziedzinach sztuki. Książki tradycyjnie już ukazały się tuż przed świętami Bożego Narodzenia, stając się tym samym doskonałym prezentem świątecznym dla miłośników poezji. Oto tytuły tych wyjątkowych pozycji wydawniczych: „Zbędne myśli”, „Wibracja słowa” ,”Ostatni blues”. Tomiki są bogato ilustrowane, prezentując dzieła plastyczne autora, które dopełniają poezję. Książki „Wibracja słowa” i „Zbędne myśli” ukazały się w kolorze.

Rozpiętość tematyczna książek jest ogromna: od tzw. esencji myślowych pełnych refleksji i poezji,  poezji , we której tyle jazzu po bluesa. Książki nie tylko świetnie się czyta, ale teksty same układają się do grania i śpiewu.

Zapraszamy do lektury.

Więcej o tych tomikach w kolejnych informacjach.

                                                              

Tomik „Podróżuję każdym słowem” Mateusza Kowalskiego

Udany debiut poetycki Mateusza Kowalskiego  

Nakładem Wydawnictwa Media Zet ukazał się niedawno debiutancki tom wierszy „Podróżuję każdym słowem” Mateusza Kowalskiego. Tomik powstał we współpracy z Biblioteką Publiczną i  Centrum Kultury im. Kazimiery Iłłakowiczówny w Trzciance jako kolejna- druga –  publikacja w ramach Trzcianeckiej Biblioteki Debiutów (tę serię wydawniczą zainicjował wydany w 2016 roku tom wierszy Jana Ubowskiego „Wiersze wybrane”.

„Podróżuję każdym słowem” Mateusza Kowalskiego to bardzo interesująca propozycja poetycka dla miłośników poezji. Są to wiersze o człowieku, który szuka i spełnia się w poszukiwaniu. To wiersze o człowieku, który ma w sobie więcej nieba niż zwyczajności. Poezją tą rządzi konkret związany co prawda z metafizyką, ale nie tą transcendentalną – metafizyką bez patosu, z którą łatwo się utożsamiać.

„To, co motywowało mnie do pisania, zostało nazwane. Są tam zatem emocje gorące i zimne, szarpane, nierówne, czasem sprzeczne. Są słowa niezgody i sprzeciwu, są pytania o prawdę, o to kim być, w co wierzyć, co i kogo kochać” – tak autor pisze o swoje ciekawej i niepospolitej poezji, zapraszając czytelnika w podróż każdym swoim słowem.

Dodajmy,  to wyjątkowo piękna podróż – w głąb siebie i do drugiego człowieka. Zapraszamy do lektury!

 

         

 

 

O książce:

Mateusz Kowalski „Podróżuję każdym słowem”

Wydawca: Wydawnictwo Media Zet Zuzanna Przeworska

Str. 66

Redakcja – Zuzanna Przeworska

Patronat nad tomikiem:  Włodzimierz Ignasiński – dyrektor Biblioteki Publicznej i Centrum Kultury w Trzciance

Projekt okładki – Joanna Szydłowska

Opracowanie graficzne:

Oficyna Reklamowo-Edytorska DRACO-ART w Pile – Renata Drozd

Wydanie I , Piła – Trzcianka 2018

Wydano dzięki:

Biblioteka Publiczna i Centrum Kultury im. Kazimiery Iłłakowiczówny

ul. Sikorskiego 22, 64–980 Trzcianka

tel. 67/216–33–59

e–mail: biblioteka@trzcianka.com

Trzcianecka Biblioteka Debiutów nr 2/2018

Druk: Drukarnia „TOTEM”Inowrocław

ISBN 978- 83- 60245-81- 1

 

————

Zamówienie

 

1/ Tomik ten można zamówić u wydawcy:  możemy wysłać pocztą –
cena za 1 egz. – 18 zł +7 zł koszty przesyłki. Można tę kwotę 25 zł wpłacić
na konto wydawnictwa – proszę podać dokładny adres:
Wydawnictwo Media Zet Zuzanna Przeworska
64-920 Piła, ul. Salezjańska 11/8

Bank Pocztowy Oddział w Pile

 

Nr 70 1320 1351 2212 3516 2000 0001

Książkę wyślemy po wpłacie na konto

tel. 668 000 335

64–920 Piła, ul. Salezjańska 11/8, tel./fax /067/ 213 24 92

www.wydawnictwomediazet@wp.pl

e–mail: mediazet@wp.pl

 

2/ Tomik ten można zamówić też w bibliotece w Trzciance:

Biblioteka Publiczna i Centrum Kultury im. Kazimiery Iłłakowiczówny

ul. Sikorskiego 22, 64–980 Trzcianka

tel. 67/216–33–59

e–mail: biblioteka@trzcianka.com

 

 

 

O Autorze:

Mateusz Kowalski 

Mateusz Kowalski – rocznik 94.
Absolwent LO w Trzciance,
student Instytutu Kultury Polskiej
na Uniwersytecie Warszawskim.
Był związany z Teatrem Poezji
LOTKA, z którym występował
m.in. w Teatrze Ósmego Dnia
w Poznaniu. Laureat konkursów recytatorskich,
w tym Finału Ogólnopolskiego
Konkursu Recytatorskiego.
Poezję początkowo publikował
na swoim blogu
mateuszkowalski-kowal.blogspot.com.
Zawodowo zajmuje się marketingiem.
Mieszka w Warszawie.

Spotkanie autorskie z Laurą Chuchlą

Promocja tomiku poetyckiego „Spowiadam się” Laury Chuchli 

      

Promocja debiutanckiego tomiku „Spowiadam się” Laury Chuchli odbędzie się w czwartek, 15 marca 2018 r., o godz. 18. w Powiatowej i Miejskiej Bibliotece Publicznej w Pile przy ul. Staromiejskiej 14. Poprowadzi je Zuzanna Przeworska.

Zapraszamy na to ciekawe spotkanie autorskie, wzbogacone o prezentacje muzyczne, recytatorskie i plastyczne. Wstęp wolny!

                                

„Tomik poetycki „Spowiadam się” Laury Chuchli

Błyskotliwy debiut poetycki Laury Chuchli

Nakładem Wydawnictwa Media Zet ukazał się właśnie debiutancki tomik poetycki „Spowiadam się” Laury Chuchli z Piły. Tym błyskotliwym debiutem książkowym, który trafił do księgarń akurat w dziewiętnaste urodziny poetki,  Laura Chuchla potwierdziła swój niewątpliwy talent poetycki.

 

      

 

 

Wcześniej poetka publikowała swoje wiersze w Antologii Młodych Twórców „Z głową w chmurach”(2012) i nowej antologii poezji i prozy „Zderzenie” (2016) Putty download 64 bit windows 10 , a także  w wielu ogólnopolskich wydawnictwach pokonkursowych. Laura Chuchla, obecnie maturzystka Zespołu Szkół im. Staszica w Pile, związana jest z pilskim Klubem Literackim „Pegazik” i Fundacją Literacką im. Agnieszki Bartol, która uhonorowała ją Nagrodą Specjalną za indywidualność twórczą. Bo istotnie, jest tą indywidualnością twórczą, wielokrotnie nagradzaną w ogólnopolskich i międzynarodowych konkursach poetyckich.

W książce „Spowiadam się” Laura Chuchla daje liryczny popis mistrzostwa w operowaniu słowem i obrazem. To mądra, dojrzała poezja, w której refleksja przeplata się z liryką, nierzadko  metafizyczną. Poetka nawiązuje też do tematyki  bibilijnej, osadzając ją oryginalnie we współczesności.  Wiersze o „Niewiernym Tomaszu”, „Izaaku”, „Noe”, Marii Magdalenie” czy „Kainie i Ablu” odsłaniają poniekąd prawdę o nas samych – to takie mini traktaty o człowieku.  Z tej wieloznacznej, przesiąkniętej tradycją, niejako koronkowej  poezji wyłania się taki obraz świata, w którym „gdy wreszcie stajemy mocno na nogach / znowu się zmienia” („Nasza epoka jest kobieta”). Oczywiście, człowiek z wierszy Laury Chuchli , choć niedoskonały, nie jest bezbronny. I choć poetka proponuje: „Bądźmy tacy/ jak nas Bóg stworzył / na dobre, na złe / na podobieństwo”, paradoksalnie podpowiada i takie rozwiązanie: „Bądźmy tacy/ jak nas Bóg stworzył / bardziej na złe niż na dobre / na przeciwieństwo” („O człowieku”).  To sprawia, że w wierszach tych każdy z nas może się rozpoznać.

Tomik, ilustrowany przez Dorotę Solarską,  składa się z pięciu  swoistych dedykacji. To rozdziały: interpretacjom, poszukiwaniom, poezji nie tylko cudzej, miłościom, oraz światu – ludziom, florze, faunie, Tobie.

Można zanurzyć się w tych wierszach jak w nurcie życia. Czasem z prądem życia, a czasem pod prąd. Jak w wierszu „Nie byliśmy wyjątkowi”: „Spaliliśmy za dużo / murów / za dużo mostów powstało / z naszych rąk…”.

 

 

             

           

 

 

Swoją debiutancką książkę poetycką Laura Chuchla zadedykowała:

Mamie Danucie i Tacie Wojciechowi,
stojącym na czele mojej cudownej rodziny,
za niewyczerpane pokłady miłości, pomocy i wiary
Przyjaciołom,
za obecność, najpiękniejszą lekcję poświęcenia
i każdą z miliona wspólnych chwil
Pegazikowym twórcom,
za moc wzajemnych inspiracji
i tysiące żyjących we mnie historii
Zuzannie Przeworskiej,
za wszystko- co dotyka poezji, pomaga poznawać siebie
i pozwala dziś pisać te słowa.

 

 

O książce: 

Laura Chuchla „Spowiadam się”

Wydawca: Wydawnictwo Media Zet Zuzanna Przeworska

Str. 68

Redakcja – Zuzanna Przeworska

Ilustracje – Dorota Solarska

Książce patronuje Fundacja Literacka im. Agnieszki Bartol

Opracowanie graficzne:

Oficyna Reklamowo-Edytorska DRACO-ART w Pile – Renata Drozd

Wydanie I , Piła 2018

Druk: Drukarnia „TOTEM”Inowrocław

ISBN 978- 83- 60245-79-8

Cena 13 zł

————

 

Zamówienie

Książkę „Spowiadam się” Laury Chuchli można kupić:

1.w sieci Domu Księgarskiego „MJL”  spółka jawna M. Lus i Jan Lus w Pile:

a/ w Księgarni przy ul. 14 Lutego w Pile

b/ w Centrum Handlowym „IBI” w Pile

c/ w Galerii Kasztanowa w Pile

 

2/ Tomik ten można także zamówić u Autorki:

e-mail: laura.chuchla@wp.pl

 

3/ Tomik ten można także zamówić u wydawcy:  możemy wysłać pocztą –
cena za 1 egz. – 13 zł +7 zł koszty przesyłki. Można tę kwotę 20 zł wpłacić
na konto wydawnictwa – proszę podać dokładny adres:
Wydawnictwo Media Zet Zuzanna Przeworska
64-920 Piła, ul. Salezjańska 11/8
Bank Pocztowy Oddział w Pile

Nr 70 1320 1351 2212 3516 2000 0001
Książkę wyślemy po wpłacie na konto

tel. 668 000 335

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

„Dopełnienie” Edmunda Muscari Czynszaka

Poety „dopełniona” podróż przez życie 

 

                 

Poeta Edmund Muscari Czynszak, autor kilku ciekawych tomików poetyckich, w tym m.in „W sieci czasu” (Wydawnictwo  Media Zet, 2015) i „Analiza codzienności” (krakowska  „Miniatura”, 2017) mile zaskoczył czytelników. Tym razem wydał zbiór opowiadań „Dopełnienie”, dopowiadając to, co dotąd nie znalazło się jego w poezji, a daje się przełożyć na język prozy i intrygującą prozę poetycką. Ta poety podróż przez życie, która zaowocowała tekstami do tej książki, jest fascynująca. Jak jego utwory prosto z życia – o dosłownych, bądź metaforycznych tytułach: „Przemilczana historia”,  „Błędna identyfikacja”, „Jak najszybciej rozbawić Pana Boga? Aloha enterprise , „Miłość spod latarni”, „Śmierdziel”, „Zawał”, „Powtarzane obrazy”, „Historia pewnej fotografii – naszkicowanej słowem, „Fragment poprawionego rękopisu”, „Ostatnia formalność”, „W klepsydrze czasu”, „Skrawki codzienności”, „Pośród własnych pragnień”.

Książka ta wzbogaca nie tylko twórczość autora, wzbogaca także czytelnika o nowe doznania.

„Dopełnienie” Edmunda Muscari Czynszaka to ciekawy zbiór opowiadań o kondycji moralnej współczesnego człowieka.

Człowieka często zagubionego, uwikłanego w zawiłe uczucia, a także w splot nieoczekiwanych wydarzeń biznesowych, a nawet kryminalnych. Wszystko to splata się ze sobą, tworząc różnobarwną opowieść o człowieku, który zmaga się ze światem.

Ta niejako filozofia codzienności, rozgrywająca się także w Pile – mieście rodzinnym Autora – choć nie zawsze prowadzi do spełnienia sensu życia, może jednak stać się dla nas moralnym drogowskazem, dzięki któremu łatwiej nam będzie odnaleźć się we współczesnym świecie.

Żywa, swobodna akcja, zaskakujące pomysły, sprawiają, że książkę czyta się jednym tchem. Naprawdę warta jest uwagi. Polecam.

Zuzanna Przeworska

O tym ciekawym zbiorze opowiadań jego autor Edmund Muscari Czynszak tak pisze:

„Dopełnienie jest ilustracją zdarzeń, jakie miały miejsce w mojej rozpasanej wyobraźni. Znajdujące się w tej książce opowiadania to obrazki, jakie wielu z nas mogło zaobserwować podczas swoich podróży przez życie. Pisane były w różnych okresach i etapach mojego dochodzenia do decyzji podzielenia się tym innymi. Prezentowana tu teksty są takim swoistym dopełnieniem. Analizą obserwacji świata, w którym się poruszam. Świata, który jest piękną i bogatą paletą przeróżnych wydarzeń. W jakich często mimochodem bywamy aktorami czy statystami sztuki życia. Zatem zapraszam państwa do spaceru alejkami stronic tej książki.

Edmund Muscari Czyszak

                                        

————

O książce: 

Edmund Muscari Czynszak: „Dopełnienie”

Wydawca: Wydawnictwo Media Zet Zuzanna Przeworska

Str. 146

Redakcja – Zuzanna Przeworska

Okładka, opracowanie graficzne:

Oficyna Reklamowo-Edytorska DRACO-ART w Pile – Renata Drozd

Korekta – Andrzej  Jan Rubik

Wydanie I , Piła 2017

Wydano przy pomocy finansowej Gminy Piła

ISBN 978- 83- 60245-78-1

Cena 25 zł

————

Zamówienie

Książkę „Dopełnienie” Edmunda Muscari Czynszaka możemy wysłać pocztą –
cena za 1 egz. – 25 zł +7 zł koszty przesyłki. Można tę kwotę 32 zł wpłacić
na konto wydawnictwa – proszę podać dokładny adres:
Wydawnictwo Media Zet Zuzanna Przeworska
64-920 Piła, ul. Salezjańska 11/8
Bank Pocztowy Oddział w Pile
Nr 70 1320 1351 2212 3516 2000 0001
Książkę wyślemy po wpłacie na konto
tel. 668 000 335

Rozmowa z poetą, artystą plastykiem Markiem Kotkiewiczem

 

                                   Jak w kalejdoskopie

 

                               

Zuzanna Przeworska: – Jesteś już autorem rozpoznawalnym. Masz w dorobku kilka znaczących tomów wierszy i prozę. To m. in. obszerna książka z poezją i prozą „Jutro już było” (Warszawska Firma Wydawnicza, 2013), a także misternie wydane tomiki: „Magia codzienności”, „Bose uświęcenie”, „Strzępy” oraz mikropowieść „Dzisiaj będzie jutro” (Wydawnictwo Media Zet, 2016). A teraz, pod koniec roku 2017, wydałeś aż trzy tomiki poetyckie: „Klucz”, „Erotyk kulawego” i „Kłusownik kwiatów”. Piękny prezent pod choinkę: dla autora, ale i dla czytelników. W Twojej twórczości tyle tematów, tyle światów, tyle zderzeń słów i obrazów…

Marek Kotkiewicz: – W moim życiu, także i w mojej twórczości, nic nie jest jednoznaczne. O czym piszę? Tak ogólnie – to tematy egzystencjalne. Często jest to problem samotności jednostki żyjącej poza marginesem, albo na marginesie życia. Szczególnie jest mi bliski poeta Kazimierz Ratoń, który żył właśnie na marginesie życia, krytykując małą stabilizację.

Twój biogram też jest nieprzeciętny …

– Czy ja wiem, mogę powiedzieć, że moje życie jest skomplikowane, pogmatwane na różne sposoby. Za buńczuczne życie byłem zmuszony zmieniać szkoły: liceum na zawodówkę, zawodówkę na technikum. Skończyłem studia wyższe z tytułem magistra „bibliotekoznawstwa, informacji naukowej, z możliwością nauczania języka polskiego”, pisząc pracę magisterską o poecie Tadeuszu Micińskim, który do dziś nie ma grobu. Byłem i robotnikiem i dyrektorem, byłem wśród bohemy artystycznej i wśród marginesu społecznego, byłem bezrobotny, bezdomny, mieszkałem w wilii i wydawałem ponad 20 tysięcy miesięcznie…

Obracałeś się wśród bohemy artystycznej. Podobno grałeś na gitarze. Powiedz coś więcej o tym…

– To był krótki epizod. Grałem na gitarze, na harmonijce, pierwsze kroki stawiałem w legendarnym krakowskim klubie studenckim „Pod Jaszczurami” – śpiewałem bluesy, grałem stylem slide’y gitar. O bluesie mam już przygotowany tomik do druku, który ukaże się w przyszłym roku. To także mój świat. Wędrując przez swoje życie spotykałem mnóstwo różnych ludzi, którzy przeżywali świat na swój sposób. A że byłem wrażliwy na słowo, doznania, na życie tych ludzi i życie moje, musiałem pisać.

I znalazłeś swoje miejsce w życiu?

– A skądże, ciągle się przemieszczam – w przestrzeni i w słowie, ciągle poszukuję, zgłębiam istotę życia i sztuki. I nie czuję, że znalazłem swoje miejsce w życiu, że jestem ustabilizowany. Czegoś takiego nie ma, to ciągłe poszukiwanie.

A czego szukasz?

– Satysfakcji, potwierdzenia, że nie tylko jem, śpię i kocham, ale też mam coś do przekazania, chcę się z kimś podzielił tym, co dla mnie ważne, chcę zostawić coś po sobie. To są takie ślady mojej obecności. Świat mnie interesuje, życie. Mam taką potrzebę i tworzę.

Właśnie, co daje ci twórczość?

– Dopełnia mnie, daje dokończenie tego, co we mnie. Nie chcę kreować siebie, ale wyrzucić z siebie to, co we mnie głęboko siedzi. Tak, pisanie to świadomość dla samego siebie, że się istnieje.

Twojej niezwykłej, często prowokacyjnej poezji, która dotyka istoty naszego życia, towarzyszą obrazy. Te tak pięknie wydane obecnie zbiory poezji: „Kłusownik kwiatów”, „Erotyk kulawego” i „Klucz”, jak i poprzedni tom wierszy „Magia codzienności”, są ilustrowane Twoimi wieloznacznymi obrazami – w pełnym kolorze. Są to swoistego rodzaju albumy poetycko–malarskie. Czy malarstwo dopełnia poezję, czy też poezja dopełnia malarstwo? Która z tych dziedzin sztuki jest dla Ciebie ważniejsza?

– Jeżeli maluję, to interesuje mnie forma, faktura, kompozycja. Zawsze wieszali moje obrazy do góry nogami, czyli świadczy to o tym, że kompozycja obrazu jest dobra, bo obojętnie jak powieszą, to jest dobrze. Ale do czego zmierzam, chodzi mi o to, żeby wgłębić się w ludzką naturę. Ja maluję abstrakcyjnie – malarstwo figuratywno–fakturowe, tak bym to określił, a to jest abstrakcja. Wiadomo też, że nie ma takiej abstrakcji, która by nie była w naturze, trzeba ją tylko odnaleźć, to kwestia spojrzenia. Powiedzmy, mamy przed sobą liść, który jest wygięty, czy korę odłamaną – jeżeli zrobimy ich zbliżenie, to jest nie wiadomo jaka abstrakcja. W twórczości chodzi o jakiś przekaz.

Pisanie jest więc dla Ciebie inną formą przekazu niż malarstwo?

– Właśnie. Dla mnie proza to jest analiza – analiza ruchu, słowa, dlaczego w danym czasie zrobiliśmy to, a nie tamto – musimy to przeanalizować, pokazać dlaczego. A poezja – to jest synteza: buduje obraz, tak jak obraz malarski – tylko inny. Inne jest tworzywo – tworzywo jest językowe. Ale przez analizę skupiamy się.

Ale Ty często prowokujesz? 

– Oczywiście, robię kompozycje otwarte, prowokujące. Nie chcę bowiem nikogo nauczać, pouczać, tylko nadać sygnał, że jest coś takiego, przed czym musimy stanąć twarzą w twarz, musimy sobie z tym poradzić, przetrawić, jakoś się uporać i dalej iść do przodu. Jeżeli jest chociaż jeden odbiorca, który odczuwa podobnie, to wtedy wiersz jest poezją. Nie chodzi tu o to, żeby być modnym, być idolem, to nie ma znaczenia.

Jeden z trzech Twoich najnowszych tomików poetyckich nieprzypadkowo zatytułowałeś: „Klucz”. Dlaczego klucz? Klucz do czego? Do człowieka, do prawdy, do świata?

– Do słowa, które jest wypowiedziane. Odpowiedzialność za słowo, którym się operuje, i przekazuje myśl. I to jest bardzo istotne.

 A co chcesz powiedzieć w tym „Kluczu”?

– Nie mam żadnego przesłania. Zamkniętego przesłania. Wszystkie moje kompozycje są jak gdyby impulsami dla kogoś, żeby się otworzył, pomyślał nad tym, co robi, kim jest i gdzie jest. Bo jak powiedział Młynarski, prowincja to jest kategoria umysłowa, a nie geograficzna, i musimy zdawać sobie sprawę kim jesteśmy. Maciej Zembaty zawsze mi się podobał, choćby w piosence „Onuce”, w której napisał, że „ Nic tak nie śmierdzi, jak moje onuce”. I Maciej Zembaty zawsze wiedział, kim jest i co robi.  Podobnie Jonasz Kofta, który uważał, że „Człowiek czasami musi, inaczej się zadusi”.

A pisanie dla mnie to jest pewna forma spowiedzi z tego co człowiek przeżył, zauważył, z kim się chce podzielić. Bo nie wierzę w pisanie do szuflady. Pisać do szuflady można pamiętniki: że ktoś odszedł, ktoś wrócił, ot, takie intymne wyznania z codzienności.

Nie wierzysz w natchnienie?

– Nie tak dosłownie. Jest coś takiego jak impuls, błysk, myśl, która nagle spada na mnie, zaczyna drążyć, nurtować. Zapisuję to w notatniku, a później rozbudowuję, pracuję nad słowem i obrazem tego słowa. Podobnie dzieje się, kiedy coś usłyszę, co nie daje mi spokoju, albo coś zauważę – rejestruję to w mojej świadomości i wrażliwości, przenoszę na papier. I długo pracuję nad tą słowną materią.

Wisława Szymborska w „Wieczorze autorskim” pisała, że poeta skazany jest na „ciężkie norwidy”

– To prawda, w sztuce jest więcej pracy niż natchnienia. Jak już mówiłem – jest impuls, a później praca! Jakakolwiek wypowiedź artystyczna nie może pokazywać bólu jej powstawania. To musi zaistnieć tak, jakby to było napisane, namalowane z wolnej ręki. Nie wolno pokazywać bólu tworzenia. Pokazuje się esencję tworzenia.

Mówi się, że esencją życia człowieka jest miłość. I w Twojej poezji jest miłość. To tomik pod tytułem „Erotyk kulawego”. Ze zmysłowymi obrazami: poetyckimi i malarskimi.

– Jest w mojej poezji i malarstwie miłość. To potrzeba dotknięcia, potrzeba bliskości. Nie wolno brutalizować miłości, bo jest ona jak sztuka, trzeba umieć dotknąć, pokochać, trzeba umieć pocałować. Za młodu człowiek w miłości szuka przyjemności, chce się zrealizować, z czasem miłość przeradza się w przyjaźń, a w starszym wieku jest dla zdrowotności, ale musi to być tak ładne i tak przyjemne dla obu stron.

Wiersze są zmysłowe, lapidarne, ale zarazem obrazowe, dotykasz istoty uczucia…

– Nie wiem, nie ma dotyku bez duchowości. Można wielokrotnie kochać wiele osób, być z wieloma osobami, ale każda miłość, każde obcowanie, przysparza nam doznań. Nie umiałem się zamykać jak gdyby na jednej płaskiej przestrzeni. Szukałem doznań w życiu chodząc pionowo, a nie poziomo.

Pionowo, czyli jak? Po szczeblach kariery…

– I do góry i na dół. Jak już mówiłem, bywałem na szczytach i na dnie. Nigdy nie lubiłem płaszczyzny jednej warstwy, powierzchownej, takiej co zadawala się tym, co ma. Zawsze drążyła mnie myśl, żeby poszukać coś innego.

„Erotyk kulawego” – nie chodzi tu chyba o dosłowność, ale o miłość, która ma jakieś rysy, jakiś uraz na psychice…

– Nigdy nie można rozłożyć wszystkich kart, które posiadasz, bo jeśli wyłożysz wszystkie karty, to przegrasz.

W „Kłusowniku kwiatów” je trochę odkrywasz. To błyskotliwa poezja, miejscami proza poetycka – subtelna, intymna, ale i panoramiczna. Nie ma tu żadnych tematów tabu.

– Nikt nie zabroni człowiekowi szukać rzeczy, które go nurtują. Dogmat dla mnie nie istnieje.

A co jest w zamian?

– Chyba ciągłe poszukiwanie – poszukiwanie odpowiedzi. Dla mnie nie ma jednostronnej prawdy, prawda ma zawsze wiele odcieni i dlatego jest kłusownik.

Kłusownik?

– No, bo trzeba czasami trzeba wyjść poza układy społeczne, które obowiązują, żeby poszukiwać siebie. Z reguły jeżeli istniejemy w stadzie, stado określa nam pewne warunki, kiedy wychodzimy spoza stadnych norm, stajemy się kłusownikami, stajemy się kimś z marginesu.

Twoi bohaterowie walczą ze swymi uzależnieniami?

– Na pewno, życie jest uzależnieniem. Dlaczego tak mówię? Bo np. pisze i mówi się urodziłem się, podczas gdy powinno się mówić urodzono mnie – w danej rodzinie, w danym układzie, w danej euro polityce, w której się w jakiś sposób kształtowałem, przez ten prymat patrzyłem na świat.

Jestem np. na Ziemiach Odzyskanych, ale to nie są moje ziemie. Ja jestem duszą w Wilnie, gdzie moja matka nie dała sobie wpisać do dowodu, że jest ur. w ZSRR, tylko w Wilnie. W mojej pamięci jest mój pradziadek, który ciągnął wóz z Westfalii Ruhry do Bydgoszczy, bo Polska powstawała – nie miał konia, ale szedł, bo była wolna Polska. Mam dziadka, który zginął w obronie Warszawy w 1939 r., w rodzinie są akowcy, drugi dziadek, który walczył w 111 brygadzie ułanów Armii Pomorze – żołnierzy na straconej pozycji, tak ich nazywano, ale potrafili walczyć.

Ta historia rodziny oddziaływuje na Ciebie?

– „Jeszcze słychać śpiew i rżenie koni” – tak zwykle mówiło się o walce o niepodległość, w której brali udział – jak wyżej zaznaczyłem, także moi przodkowie. Ta rodzinna historia ukształtowała mnie i politycznie i duchowo. Dla mnie orzeł z koroną świadczy o naszej państwowości. Na wydanie czeka moja książka „Dzazgi” – o akowcach na Kresach i naszych narodowościowych sprawach. Polityka jest działaniem. W mojej poezji też można ją odszukać, choć nie tak wprost.

I to jest znakomite. Pisząc o samotności, wikłasz swojego lirycznego bohatera w różne konstelacje psychologiczno-społeczno – obyczajowe. Ale zawsze tu i teraz. To jednak konstelacje uniwersalne, ponadczasowe. Tak jak Twoje malarstwo. Swoje książki ilustrujesz autorskimi obrazami. Najpierw powstały obrazy czy wiersze?   

– Tomiki przygotowałem graficznie. Ja pracuje na zasadzie kolażu. Czasami mnie coś pobudza obrazowo, więc robię obraz, a jeżeli w sobie zasłucham jakąś myśl, jakieś słowo, zdanie, metaforę – to wszystko spokojnie gdzieś tam sobie leży i dojrzewa.

Gdzie leży?

– W moich zapiskach.

A nie we wnętrzu?

Staram się je zapisać, by utrwalić, by nadać im nowe życie.

Duży ten notes do wykorzystania?

– Spory, do końca życia mi starczy.

Zapisujesz, żeby potem nie być „muzeum” nienapisanych wierszy…

– Tak, nawet obrazy nie od razu powstają. Czasem tak po prostu nie chce mi się malować, ale myśl, która zakiełkowała, pozostaje, myślę jaka będzie faktura obrazu, zapisuję szkic o tym jak to skomponuję, po jakimś czasie jak to już we mnie dojrzewa, to siadam i maluję. Tak samo jest z wierszami. To ogrom różnych myśli, które czasem kręcą się wokół jednego tematu. Siadam później, zaczynam kreślić, dobierać słowa, robię krytyczną oprawę wszystkiego, co mam. Bo najlepszym krytykiem jest człowiek dla samego siebie. Wiersz nie może być przegadany.

– Właśnie, Twoje wiersze są lakoniczne, zarazem panoramiczne. A to już sztuka!

– Nie wiem, czy to jest sztuka. To jest właśnie pisanie. Czasami są to obrazy jakby niezwiązane ze sobą treściowo, ale jest myśl, która łączy.

Twoje obrazy nie mają tytułów. Są przy wierszach, które mają tytuły. Zatem można je tak samo zatytułować?

– To już należy do odbiorcy, do czytelnika. Obrazy są ilustracją do wierszy. Nawiasem mówiąc, rzadko nadaję tytuły obrazom. Bo to jest narzucane komuś odbioru. Dla mnie obraz musi przemówić tym, co jest w nim ukryte.

Jak to odkryć?

– Trzeba przystanąć, popatrzeć, wsłuchać się w siebie, dać ujście swoim emocjom i refleksji. A jak ktoś chce, może spróbować odczytać w obrazie jego symbolikę.

A poezja? Ważniejsza od malarstwa? Czy sama poezja to za mało, żeby się w pełni wypowiedzieć?

– Poezja jest elitarna. Nie ma takiego oddziaływania jak sztuki piękne – malarstwo. Tym bardziej, że jesteśmy coraz bardziej społeczeństwem obrazkowym – obraz ma większe znaczenie.

Ale w poezji obraz jest jej siłą!

– Tak, w sensie słowa. To kolaże słowno – obrazowe. Trudno oderwać wiersz, prozę od obrazu – dla mnie jest to jedność. Obrazowanie mojego świata tak, jak go odbieram. I jest taka potrzeba podzielenia się tym z kimś. Taka forma spowiedzi. Ktoś pójdzie do kościoła, wyspowiada się i jest cały szczęśliwy. Dla mnie twórczość jest takim właśnie wyzwoleniem.

Dziękuję za rozmowę.  

  Z poetą, artystą plastykiem Markiem Kotkiewiczem rozmawiała Zuzanna Przeworska