Marek Kotkiewicz – tomik poetycki „Drzazga”

Książki poetyckiej „Drzazga” Marka Kotkiewicza nie można przegapić! 

 

Dorobek twórczy poety Marka Kotkiewicza wzbogacił się o rewelacyjny tomik poetycki „Drzazga”, który ukazał się niedawno nakładem Wydawnictwa Media Zet. Nie można przegapić tego wydawnictwa. Ten tomik jest niesamowity, wywołuje silne emocje z uwagi na problematykę wierszy i ich przesłanie moralne, kulturowe i egzystencjalne.

„Drzazga” to ważna książka poetycka w twórczości poety i artysty plastyka Marka Kotkiewicza. Ważna z wielu powodów. To mocna i trafna poetycka wypowiedź na temat wartości, naszej tożsamości narodowej i wielowiekowego współistnienia z inną kulturą – żydowską.

To tytułowa „drzazga” wbita przez historię, szczególnie w czasie II wojny światowej, w owe współistnienie obu narodów.

Te lapidarne wiersze, ze zdumiewająco zaskakującymi pointami, są bardzo obrazowe, poruszają, wzruszają, wywołują refleksję.

Nic tu nie jest oczywiste, a wszystko układa się w prawdę.

Tak może tylko poeta.

– Twórczość polska i żydowska przenikały się ze sobą przez wieki. Szkoda, że ten czas odszedł bezpowrotnie. Dzisiaj wielu Polaków deklaruje niechęć do Żydów, ale literatura żydowska, a zwłaszcza twórcze dokonania Żydów polskich niepodobna wyłączyć z naszej historii. Antysemityzm to brak wiedzy, a także nietolerancja religijna. Wyznanie mojżeszowe i katolicyzm posiadają te same korzenie wspólnego istnienia na dobre i złe – wyjaśnia Marek Kotkiewicz w słowie od autora na końcu tego nieprzeciętnego tomiku.

 

Krótka rozmowa z autorem:

 

Dlaczego zająłeś się tą problematyką?

Wnieśliśmy tam, na dawnych polskich Kresach, ogromny wkład kulturalny, materialny, podnieśliśmy poziom życia. Przed wojną Żydzi i Polacy żyli tam w symbiozie, a kiedy zaczęła się wojna, skończyła się naturalność bycia z sobą. A my jako Polacy nagle staliśmy się tam na Kresach dziećmi wyklętymi. A przecież na tych terenach byliśmy w większości. W czasie drugiej wojny światowej działały tam silne zgrupowania Armii Krajowej, które były utrzymywane przez ludność cywilną. Te tereny później nam odebrano.

Tyle lat po wojnie, a poeta rozdrapuje rany…

To nie są rany.  Chodzi mi o pamięć – o dziejową sprawiedliwość. Napisałem ten tomik dlatego, bo na Kresach – w Grodnie, Wilnie – wsiąkła krew moich przodków. Przez brutalną politykę powojenną wyrwali nam z korzeniami całą polskość Kresów Wschodnich, jakby nas tam nigdy nie było. A te tereny były polskie i zawsze będą nasycone Polską.

 

        

 

O książce:

Marek Kotkiewicz  „Drzazga”  

Wydawca: Wydawnictwo Media Zet Zuzanna Przeworska

Str. 44

Redakcja – Zuzanna Przeworska

Okładka, ilustracje – Marek Kotkiewicz

Opracowanie graficzne:

Oficyna Reklamowo-Edytorska DRACO-ART w Pile – Renata Drozd

Wydanie I , Piła 2019

 

Druk: Drukarnia „TOTEM”Inowrocław

ISBN 978- 83- 60245-90-3

 

————

Zamówienie

 

1/ Książkę tę można zamówić u wydawcy:  możemy wysłać pocztą –
cena za 1 egz. – 15 zł +7 zł koszty przesyłki. Można tę kwotę 22 zł wpłacić
na konto wydawnictwa – proszę podać dokładny adres:
Wydawnictwo Media Zet Zuzanna Przeworska
64-920 Piła, ul. Salezjańska 11/8

Bank Pocztowy Oddział w Pile

Nr 70 1320 1351 2212 3516 2000 0001

Książkę wyślemy po wpłacie na konto

tel. 668 000 335

64–920 Piła, ul. Salezjańska 11/8, tel./fax /067/ 213 24 92

www.wydawnictwomediazet@wp.pl

e–mail: mediazet@wp.pl

„Bliźniacza skaza” Roberta Kołosowskiego

Bliźniacza skaza”, czyli prowokacyjna bajka dla dorosłych 

 

                            

Po debiutanckim tomiku poetyckim „Piruet”, który spotkał się z dużym zainteresowaniem czytelników, Robert Kołosowski wydał kolejną swoją publikację – „Bliźniaczą skazę”.

Nie jest to jednak kolejna książka poetycka tego autora, choć trzeba przyznać, że ujawnia się w niej jako poeta, a to choćby z uwagi na język. To książka z mocną dawką, bowiem dotyczy uzależnienia. Autor opowiada o tym w formie pewnej przypowieści, która miejscami  brzmi jak jak bajka dla dorosłych z prowokacyjnym epilogiem.

„Czas jest tylko chwilą

a chwila wiecznością

w której nie mogłem się odnaleźć.

Nie poznałem istoty

mojego istnienia

w oczach kobiety.

Fałsz jest odmianą przyjaźni,

którą zamyka uścisk spoconej dłoni.

Samotność utopiłem w butelce,

a jedynym moim oddechem

to wypalony papieros”

– czytamy w przesłaniu od autora.

 

O książce:

Robert Kołosowski „Bliźniacza skaza”  

Wydawca: Wydawnictwo Media Zet Zuzanna Przeworska

Str. 32

Redakcja – Zuzanna Przeworska

Okładka, ilustracje –  Marek Kotkiewicz

 

Opracowanie graficzne:

Oficyna Reklamowo-Edytorska DRACO-ART w Pile – Renata Drozd

Wydanie I , Piła 2019

 

Druk: Drukarnia „TOTEM”Inowrocław

ISBN 978- 83- 60245-86-6

 

————

Zamówienie

 

1/ Książkę tę można zamówić u wydawcy:  możemy wysłać pocztą –
cena za 1 egz. – 12 zł +7 zł koszty przesyłki. Można tę kwotę 19 zł wpłacić
na konto wydawnictwa – proszę podać dokładny adres:
Wydawnictwo Media Zet Zuzanna Przeworska
64-920 Piła, ul. Salezjańska 11/8

Bank Pocztowy Oddział w Pile

Nr 70 1320 1351 2212 3516 2000 0001

Książkę wyślemy po wpłacie na konto

tel. 668 000 335

64–920 Piła, ul. Salezjańska 11/8, tel./fax /067/ 213 24 92

www.wydawnictwomediazet@wp.pl

e–mail: mediazet@wp.pl

 

 

Rozmowa z poetą, artystą plastykiem Markiem Kotkiewiczem

 

                                   Jak w kalejdoskopie

 

                               

Zuzanna Przeworska: – Jesteś już autorem rozpoznawalnym. Masz w dorobku kilka znaczących tomów wierszy i prozę. To m. in. obszerna książka z poezją i prozą „Jutro już było” (Warszawska Firma Wydawnicza, 2013), a także misternie wydane tomiki: „Magia codzienności”, „Bose uświęcenie”, „Strzępy” oraz mikropowieść „Dzisiaj będzie jutro” (Wydawnictwo Media Zet, 2016). A teraz, pod koniec roku 2017, wydałeś aż trzy tomiki poetyckie: „Klucz”, „Erotyk kulawego” i „Kłusownik kwiatów”. Piękny prezent pod choinkę: dla autora, ale i dla czytelników. W Twojej twórczości tyle tematów, tyle światów, tyle zderzeń słów i obrazów…

Marek Kotkiewicz: – W moim życiu, także i w mojej twórczości, nic nie jest jednoznaczne. O czym piszę? Tak ogólnie – to tematy egzystencjalne. Często jest to problem samotności jednostki żyjącej poza marginesem, albo na marginesie życia. Szczególnie jest mi bliski poeta Kazimierz Ratoń, który żył właśnie na marginesie życia, krytykując małą stabilizację.

Twój biogram też jest nieprzeciętny …

– Czy ja wiem, mogę powiedzieć, że moje życie jest skomplikowane, pogmatwane na różne sposoby. Za buńczuczne życie byłem zmuszony zmieniać szkoły: liceum na zawodówkę, zawodówkę na technikum. Skończyłem studia wyższe z tytułem magistra „bibliotekoznawstwa, informacji naukowej, z możliwością nauczania języka polskiego”, pisząc pracę magisterską o poecie Tadeuszu Micińskim, który do dziś nie ma grobu. Byłem i robotnikiem i dyrektorem, byłem wśród bohemy artystycznej i wśród marginesu społecznego, byłem bezrobotny, bezdomny, mieszkałem w wilii i wydawałem ponad 20 tysięcy miesięcznie…

Obracałeś się wśród bohemy artystycznej. Podobno grałeś na gitarze. Powiedz coś więcej o tym…

– To był krótki epizod. Grałem na gitarze, na harmonijce, pierwsze kroki stawiałem w legendarnym krakowskim klubie studenckim „Pod Jaszczurami” – śpiewałem bluesy, grałem stylem slide’y gitar. O bluesie mam już przygotowany tomik do druku, który ukaże się w przyszłym roku. To także mój świat. Wędrując przez swoje życie spotykałem mnóstwo różnych ludzi, którzy przeżywali świat na swój sposób. A że byłem wrażliwy na słowo, doznania, na życie tych ludzi i życie moje, musiałem pisać.

I znalazłeś swoje miejsce w życiu?

– A skądże, ciągle się przemieszczam – w przestrzeni i w słowie, ciągle poszukuję, zgłębiam istotę życia i sztuki. I nie czuję, że znalazłem swoje miejsce w życiu, że jestem ustabilizowany. Czegoś takiego nie ma, to ciągłe poszukiwanie.

A czego szukasz?

– Satysfakcji, potwierdzenia, że nie tylko jem, śpię i kocham, ale też mam coś do przekazania, chcę się z kimś podzielił tym, co dla mnie ważne, chcę zostawić coś po sobie. To są takie ślady mojej obecności. Świat mnie interesuje, życie. Mam taką potrzebę i tworzę.

Właśnie, co daje ci twórczość?

– Dopełnia mnie, daje dokończenie tego, co we mnie. Nie chcę kreować siebie, ale wyrzucić z siebie to, co we mnie głęboko siedzi. Tak, pisanie to świadomość dla samego siebie, że się istnieje.

Twojej niezwykłej, często prowokacyjnej poezji, która dotyka istoty naszego życia, towarzyszą obrazy. Te tak pięknie wydane obecnie zbiory poezji: „Kłusownik kwiatów”, „Erotyk kulawego” i „Klucz”, jak i poprzedni tom wierszy „Magia codzienności”, są ilustrowane Twoimi wieloznacznymi obrazami – w pełnym kolorze. Są to swoistego rodzaju albumy poetycko–malarskie. Czy malarstwo dopełnia poezję, czy też poezja dopełnia malarstwo? Która z tych dziedzin sztuki jest dla Ciebie ważniejsza?

– Jeżeli maluję, to interesuje mnie forma, faktura, kompozycja. Zawsze wieszali moje obrazy do góry nogami, czyli świadczy to o tym, że kompozycja obrazu jest dobra, bo obojętnie jak powieszą, to jest dobrze. Ale do czego zmierzam, chodzi mi o to, żeby wgłębić się w ludzką naturę. Ja maluję abstrakcyjnie – malarstwo figuratywno–fakturowe, tak bym to określił, a to jest abstrakcja. Wiadomo też, że nie ma takiej abstrakcji, która by nie była w naturze, trzeba ją tylko odnaleźć, to kwestia spojrzenia. Powiedzmy, mamy przed sobą liść, który jest wygięty, czy korę odłamaną – jeżeli zrobimy ich zbliżenie, to jest nie wiadomo jaka abstrakcja. W twórczości chodzi o jakiś przekaz.

Pisanie jest więc dla Ciebie inną formą przekazu niż malarstwo?

– Właśnie. Dla mnie proza to jest analiza – analiza ruchu, słowa, dlaczego w danym czasie zrobiliśmy to, a nie tamto – musimy to przeanalizować, pokazać dlaczego. A poezja – to jest synteza: buduje obraz, tak jak obraz malarski – tylko inny. Inne jest tworzywo – tworzywo jest językowe. Ale przez analizę skupiamy się.

Ale Ty często prowokujesz? 

– Oczywiście, robię kompozycje otwarte, prowokujące. Nie chcę bowiem nikogo nauczać, pouczać, tylko nadać sygnał, że jest coś takiego, przed czym musimy stanąć twarzą w twarz, musimy sobie z tym poradzić, przetrawić, jakoś się uporać i dalej iść do przodu. Jeżeli jest chociaż jeden odbiorca, który odczuwa podobnie, to wtedy wiersz jest poezją. Nie chodzi tu o to, żeby być modnym, być idolem, to nie ma znaczenia.

Jeden z trzech Twoich najnowszych tomików poetyckich nieprzypadkowo zatytułowałeś: „Klucz”. Dlaczego klucz? Klucz do czego? Do człowieka, do prawdy, do świata?

– Do słowa, które jest wypowiedziane. Odpowiedzialność za słowo, którym się operuje, i przekazuje myśl. I to jest bardzo istotne.

 A co chcesz powiedzieć w tym „Kluczu”?

– Nie mam żadnego przesłania. Zamkniętego przesłania. Wszystkie moje kompozycje są jak gdyby impulsami dla kogoś, żeby się otworzył, pomyślał nad tym, co robi, kim jest i gdzie jest. Bo jak powiedział Młynarski, prowincja to jest kategoria umysłowa, a nie geograficzna, i musimy zdawać sobie sprawę kim jesteśmy. Maciej Zembaty zawsze mi się podobał, choćby w piosence „Onuce”, w której napisał, że „ Nic tak nie śmierdzi, jak moje onuce”. I Maciej Zembaty zawsze wiedział, kim jest i co robi.  Podobnie Jonasz Kofta, który uważał, że „Człowiek czasami musi, inaczej się zadusi”.

A pisanie dla mnie to jest pewna forma spowiedzi z tego co człowiek przeżył, zauważył, z kim się chce podzielić. Bo nie wierzę w pisanie do szuflady. Pisać do szuflady można pamiętniki: że ktoś odszedł, ktoś wrócił, ot, takie intymne wyznania z codzienności.

Nie wierzysz w natchnienie?

– Nie tak dosłownie. Jest coś takiego jak impuls, błysk, myśl, która nagle spada na mnie, zaczyna drążyć, nurtować. Zapisuję to w notatniku, a później rozbudowuję, pracuję nad słowem i obrazem tego słowa. Podobnie dzieje się, kiedy coś usłyszę, co nie daje mi spokoju, albo coś zauważę – rejestruję to w mojej świadomości i wrażliwości, przenoszę na papier. I długo pracuję nad tą słowną materią.

Wisława Szymborska w „Wieczorze autorskim” pisała, że poeta skazany jest na „ciężkie norwidy”

– To prawda, w sztuce jest więcej pracy niż natchnienia. Jak już mówiłem – jest impuls, a później praca! Jakakolwiek wypowiedź artystyczna nie może pokazywać bólu jej powstawania. To musi zaistnieć tak, jakby to było napisane, namalowane z wolnej ręki. Nie wolno pokazywać bólu tworzenia. Pokazuje się esencję tworzenia.

Mówi się, że esencją życia człowieka jest miłość. I w Twojej poezji jest miłość. To tomik pod tytułem „Erotyk kulawego”. Ze zmysłowymi obrazami: poetyckimi i malarskimi.

– Jest w mojej poezji i malarstwie miłość. To potrzeba dotknięcia, potrzeba bliskości. Nie wolno brutalizować miłości, bo jest ona jak sztuka, trzeba umieć dotknąć, pokochać, trzeba umieć pocałować. Za młodu człowiek w miłości szuka przyjemności, chce się zrealizować, z czasem miłość przeradza się w przyjaźń, a w starszym wieku jest dla zdrowotności, ale musi to być tak ładne i tak przyjemne dla obu stron.

Wiersze są zmysłowe, lapidarne, ale zarazem obrazowe, dotykasz istoty uczucia…

– Nie wiem, nie ma dotyku bez duchowości. Można wielokrotnie kochać wiele osób, być z wieloma osobami, ale każda miłość, każde obcowanie, przysparza nam doznań. Nie umiałem się zamykać jak gdyby na jednej płaskiej przestrzeni. Szukałem doznań w życiu chodząc pionowo, a nie poziomo.

Pionowo, czyli jak? Po szczeblach kariery…

– I do góry i na dół. Jak już mówiłem, bywałem na szczytach i na dnie. Nigdy nie lubiłem płaszczyzny jednej warstwy, powierzchownej, takiej co zadawala się tym, co ma. Zawsze drążyła mnie myśl, żeby poszukać coś innego.

„Erotyk kulawego” – nie chodzi tu chyba o dosłowność, ale o miłość, która ma jakieś rysy, jakiś uraz na psychice…

– Nigdy nie można rozłożyć wszystkich kart, które posiadasz, bo jeśli wyłożysz wszystkie karty, to przegrasz.

W „Kłusowniku kwiatów” je trochę odkrywasz. To błyskotliwa poezja, miejscami proza poetycka – subtelna, intymna, ale i panoramiczna. Nie ma tu żadnych tematów tabu.

– Nikt nie zabroni człowiekowi szukać rzeczy, które go nurtują. Dogmat dla mnie nie istnieje.

A co jest w zamian?

– Chyba ciągłe poszukiwanie – poszukiwanie odpowiedzi. Dla mnie nie ma jednostronnej prawdy, prawda ma zawsze wiele odcieni i dlatego jest kłusownik.

Kłusownik?

– No, bo trzeba czasami trzeba wyjść poza układy społeczne, które obowiązują, żeby poszukiwać siebie. Z reguły jeżeli istniejemy w stadzie, stado określa nam pewne warunki, kiedy wychodzimy spoza stadnych norm, stajemy się kłusownikami, stajemy się kimś z marginesu.

Twoi bohaterowie walczą ze swymi uzależnieniami?

– Na pewno, życie jest uzależnieniem. Dlaczego tak mówię? Bo np. pisze i mówi się urodziłem się, podczas gdy powinno się mówić urodzono mnie – w danej rodzinie, w danym układzie, w danej euro polityce, w której się w jakiś sposób kształtowałem, przez ten prymat patrzyłem na świat.

Jestem np. na Ziemiach Odzyskanych, ale to nie są moje ziemie. Ja jestem duszą w Wilnie, gdzie moja matka nie dała sobie wpisać do dowodu, że jest ur. w ZSRR, tylko w Wilnie. W mojej pamięci jest mój pradziadek, który ciągnął wóz z Westfalii Ruhry do Bydgoszczy, bo Polska powstawała – nie miał konia, ale szedł, bo była wolna Polska. Mam dziadka, który zginął w obronie Warszawy w 1939 r., w rodzinie są akowcy, drugi dziadek, który walczył w 111 brygadzie ułanów Armii Pomorze – żołnierzy na straconej pozycji, tak ich nazywano, ale potrafili walczyć.

Ta historia rodziny oddziaływuje na Ciebie?

– „Jeszcze słychać śpiew i rżenie koni” – tak zwykle mówiło się o walce o niepodległość, w której brali udział – jak wyżej zaznaczyłem, także moi przodkowie. Ta rodzinna historia ukształtowała mnie i politycznie i duchowo. Dla mnie orzeł z koroną świadczy o naszej państwowości. Na wydanie czeka moja książka „Dzazgi” – o akowcach na Kresach i naszych narodowościowych sprawach. Polityka jest działaniem. W mojej poezji też można ją odszukać, choć nie tak wprost.

I to jest znakomite. Pisząc o samotności, wikłasz swojego lirycznego bohatera w różne konstelacje psychologiczno-społeczno – obyczajowe. Ale zawsze tu i teraz. To jednak konstelacje uniwersalne, ponadczasowe. Tak jak Twoje malarstwo. Swoje książki ilustrujesz autorskimi obrazami. Najpierw powstały obrazy czy wiersze?   

– Tomiki przygotowałem graficznie. Ja pracuje na zasadzie kolażu. Czasami mnie coś pobudza obrazowo, więc robię obraz, a jeżeli w sobie zasłucham jakąś myśl, jakieś słowo, zdanie, metaforę – to wszystko spokojnie gdzieś tam sobie leży i dojrzewa.

Gdzie leży?

– W moich zapiskach.

A nie we wnętrzu?

Staram się je zapisać, by utrwalić, by nadać im nowe życie.

Duży ten notes do wykorzystania?

– Spory, do końca życia mi starczy.

Zapisujesz, żeby potem nie być „muzeum” nienapisanych wierszy…

– Tak, nawet obrazy nie od razu powstają. Czasem tak po prostu nie chce mi się malować, ale myśl, która zakiełkowała, pozostaje, myślę jaka będzie faktura obrazu, zapisuję szkic o tym jak to skomponuję, po jakimś czasie jak to już we mnie dojrzewa, to siadam i maluję. Tak samo jest z wierszami. To ogrom różnych myśli, które czasem kręcą się wokół jednego tematu. Siadam później, zaczynam kreślić, dobierać słowa, robię krytyczną oprawę wszystkiego, co mam. Bo najlepszym krytykiem jest człowiek dla samego siebie. Wiersz nie może być przegadany.

– Właśnie, Twoje wiersze są lakoniczne, zarazem panoramiczne. A to już sztuka!

– Nie wiem, czy to jest sztuka. To jest właśnie pisanie. Czasami są to obrazy jakby niezwiązane ze sobą treściowo, ale jest myśl, która łączy.

Twoje obrazy nie mają tytułów. Są przy wierszach, które mają tytuły. Zatem można je tak samo zatytułować?

– To już należy do odbiorcy, do czytelnika. Obrazy są ilustracją do wierszy. Nawiasem mówiąc, rzadko nadaję tytuły obrazom. Bo to jest narzucane komuś odbioru. Dla mnie obraz musi przemówić tym, co jest w nim ukryte.

Jak to odkryć?

– Trzeba przystanąć, popatrzeć, wsłuchać się w siebie, dać ujście swoim emocjom i refleksji. A jak ktoś chce, może spróbować odczytać w obrazie jego symbolikę.

A poezja? Ważniejsza od malarstwa? Czy sama poezja to za mało, żeby się w pełni wypowiedzieć?

– Poezja jest elitarna. Nie ma takiego oddziaływania jak sztuki piękne – malarstwo. Tym bardziej, że jesteśmy coraz bardziej społeczeństwem obrazkowym – obraz ma większe znaczenie.

Ale w poezji obraz jest jej siłą!

– Tak, w sensie słowa. To kolaże słowno – obrazowe. Trudno oderwać wiersz, prozę od obrazu – dla mnie jest to jedność. Obrazowanie mojego świata tak, jak go odbieram. I jest taka potrzeba podzielenia się tym z kimś. Taka forma spowiedzi. Ktoś pójdzie do kościoła, wyspowiada się i jest cały szczęśliwy. Dla mnie twórczość jest takim właśnie wyzwoleniem.

Dziękuję za rozmowę.  

  Z poetą, artystą plastykiem Markiem Kotkiewiczem rozmawiała Zuzanna Przeworska 

Roman Młodnicki i jego poetyckie „Niecodzienne blaski i cienie”

Piękny tom poezji Romana Młodnickiego 

 

Tomik „Niecodzienne blaski i cienie” to autoportret poetycki Romana Młodnickiego. Są to portrety ze słów – wzruszeń i refleksji, liryki osobistej i egzystencjalnej, a także obrazowych: społecznych i patriotycznych pełnych kontekstów konstelacji dotyczących tu i teraz. A to wszystko notowane w poetyckich i wierszowanych rymowanych zapiskach od ponad półwiecza! Pierwsze wiersze są z lat 50. minionego wieku, ostatnie – współczesne. Jakże to imponująca liryczno-refleksyjna konsekwencja!

W tym niejako dzienniku wierszy odbija się więc czas, ale pomimo jego upływu poeta usiłuje ocalić wartości ponadczasowe.

Niezwykle przejmujące są „Treny”, które poświęcił swojemu synowi – w tym strumieniu świadomości, bogactwa myśli i pełnych ekspresji emocji mieści się cała poezja Romana Młodnickiego. Dużo się w niej dzieje.

Tom tych niezwykłych wierszy liczy 292 strony! Składa się z siedemnastu rozdziałów poetyckich rozdziałów – oto ich znamienne tytuły

Ty jesteś jak, Symfonia wonna, Jak nić Ariadny, Ech, ta miłość, Smak życia, W masce człowieka, Czas jak światło, Człowiek jak liść, Serce można ogrzać, O Matce – wspomnienia najczulsze, Krajobrazy z melancholią, Niecodzienne blaski, Ocknij się, Polsko!, Kraju mój…, Wielki Papież – Święty Jan Paweł II, Treny – Mojemu synowi Mariuszowi poświęcam, Mowa nieśmiertelna.   

 

Oto piękny wiersz „Czas jak rzeka” Romana Młodnickiego otwierający tom poezji „Niecodzienne blaski i cienie” :

Czas jak rzeka….

 

Zegar wybija rytm samotnie

Lecą sekundy i godziny

My mimo woli i przelotnie

Myślimy z jakiej to przyczyny

 

Dlaczego czas tak szybko mija

A czy nie szkoda tego czasu

A on złośliwie takt wybija

Wstrzymane wskazówki! Zawczasu

 

Żeby godziny nie leciały

W tak szybkim tempie i zuchwale

Bo tak przeleci żywot cały

Strasznie sromotnie – niebywale

 

Czas jakże drogi a zuchwały

Często nam w życiu figle płata

Choć człowiek często taki mały

A nad wyżyny wciąż wylata

 

 

Zapraszam do lektury!

Cena za 1 egz. – tylko 25 zł!!! (+ 7 zł koszty przesyłki)

Książkę  można zamówić w naszym Wydawnictwie. 

Zuzanna Przeworska

 

O Autorze: 

 

Roman Młodnicki – rocznik 1937.

Górnik z zawodu Aloha enterprise 8080 , cały jest poezją. Mieszka w Siemianowicach Śląskich

Wiersze prezentował na spotkaniach w Śląskim Stowarzyszeniu Kulturalnym „Moja chwila”, na wieczorze poezji w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Siemianowicach Śląskich, w Siemianowickim Centrum Kultury Willa Fitznera oraz w miejscowym „Radio Barys”.

Autor tomiku poezji pt. „Wiersze” (Warszawska Firma Wydawnicza, 2013).

Uhonorowany dyplomem uznania za pracę twórczą, nominowany do nagrody artystycznej „Promocja Regionu i Twórczości Śląskiej”, wyróżniony złotym medalem „Poezja Roku 2014”.


Roman Młodnicki

 Urodził się w Krakowie w 1937. Tam też ukończył Gimnazjum im. Tadeusza Kościuszki. Później rozpoczął naukę w dwuletniej Szkole dla piekarzy – cukierników. Pracuje w zawodzie.
Pisać wiersze zaczął w 1952 roku. W 1955 r. pierwsze wiersze zostały skonfiskowane i uznane za antypaństwowe, autor został nawet aresztowany.
Po wyjściu pracował w TOS (Techniczna Obsługa Samochodów). W tym czasie dostał powołanie do SP (Służba Polsce), ale nie zgłasza się do odbycia służby. Wychodzi dekret MON-u, że wojsko można odpracować w górnictwie. Korzysta z tej propozycji.
Do Siemianowic przyjeżdża w 1957 i rozpoczyna pracę w Kopalni Siemianowice. Pracę tę polubił od razu i po odpracowaniu wojska postanawia pozostać i przechodzi wszystkie szczeble górnicze: strzałowy, potem instruktor strzelniczy, na końcu dozór. Wspomina, że warunki były ciężkie, ale można było szybciej dostać mieszkanie.
Również rodzina Romana Młodnickiego przeszła traumę związaną z okupacją. W 1939 roku aresztują ojca za organizację podziemną, ucieka on jednak z transportu i kontynuuje działania przeciwko okupantowi. Ponownie aresztowany w styczniu 1941 r., osadzony w Oświęcimiu, oznaczony Nr P. Polen 23213, a w marcu 1942 r. zostaje zamordowany w wieku 34 lat. Pozostaje dokument w bloku nr 6 i symbol – artysta rzeźbiarz.
Po aresztowaniu ojca zaczyna się gehenna dla całej rodziny. Co noc rewizja, bicie  – wspomina autor. Cała rodzina zostaje wyrzucona z mieszkania bez możliwości zabrania czegokolwiek. Śpią po piwnicach, strychach. Nikt nie chce przyjąć ludzi prześladowanych przez gestapo. Matka „za karę”, że nie podaje nazwisk z organizacji, dostaje nakaz pracy               w kamieniołomach. Na 48 mężczyzn jest jedyną kobietą.
W końcu dostają mieszkanie – szopę bez podłogi, bez okna, wody i prądu. Na domiar złego wilgoć i szczury. Po pracy matka zmuszona jest meldować się na komendzie, a dwa razy w tygodniu musi jeździć kopać okopy dla okupanta.
Ojciec musiał mieć ważną funkcję w organizacji, bo nawet po wojnie NKWD wypytywała i szykanowała dalej matkę. Przyjechali nawet i kazali spakować rzeczy i na drugi dzień mieliśmy wyjechać transportem do Rosji – wspomina poeta – ale na szczęście do eksmisji nie doszło.
Większość naszej rodziny zostaje wywieziona do Katynia, Smoleńska, Ostaszkowa.
Matka długo nie mogła znaleźć pracy. Dlatego cała rodzina żyła w wielkiej nędzy.
Stąd poezja Romana Młodnickiego przesiąknięta jest żalem i goryczą.

—————————————

Waldemar Jagliński – autor niezwykłego tomiku „Horyzonty”

       Waldemar Jagliński

– poeta Vigilix remote login , pisarz, rysownik, malarz.  

Mieszka w Pile.

 

Autor zbioru wierszy dla dzieci „Zagadki”, który ukazał się nakładem wydawnictwa „Kanwa” w 1999 roku; wznowienie zbioru – w 2003 i w 2006 r. przez wydawnictwo „Print”.

Współautor trzech zbiorów wierszy pilskiej grupy poetyckiej „Sprężyna”: „Między niebem a ziemią”(2006), „Światy w słowach zebrane” (2007) i „Stan nieważkości” (2015).

Od 2008 roku jego wiersze publikowane są w ogólnopolskim periodyku literackim „AKANT”, a także w almanachach tego pisma z lat 2010, 2011, 2012, 2014, 2015 i 2016.

Wiersze publikował też w „Gazecie Kulturalnej” z Zelowa, w regionalnej prasie (2010 r.), a także w Pilskim Kalendarzu Artystycznym (2016, 2017 r.).

Napisał powieść mistyczno – fantastyczną: „Sabaoth” (lata 2009 – 2016); książka czeka na druk.

Laureat konkursów ogólnopolskich i regionalnych: wyróżnienia w periodyku literackim „Akant” – 2011, 2016, pierwsza nagroda za fraszkę w konkursie organizowanym przez „Tętno Regionu” (2010 rok).

Ponadto rysownik i malarz: portrety m.in. poety Tadeusza Wyrwy – Krzyżańskiego, poety Jana Kaspra, portrety członków grupy poetyckiej „Sprężyna”, ilustracje książkowe („Stan nieważkości’’ – 2015, nowa antologia poezji i prozy „Zderzenie” – 2016).

W latach 1998 – 2017 wystawy malarstwa oraz komiksu.

Tomik poezji „Horyzonty” Waldemara Jaglińskiego

Piękna i mądra poezja Waldemara Jaglińskiego

 

               

Ukazał się właśnie piękny tomik „Horyzonty” Waldemara Jaglińskiego. To wyjątkowa książka w dorobku twórczym tego autora rodem z Piły. I wyjątkowa książka na rynku wydawniczym.

Wiersze znajdujące się w tym tomiku są bardzo poetyckie, mądre, przenikliwe, nasycone filozofią, wręcz transcendentalne, często przekraczające granice poznania tu i teraz. Ich bohaterem jest Człowiek. Człowiek zanurzony w absolucie czasu „jak dziecko Brodatego Wszechświata”, któremu udaje się czasem „zbiec w ramiona niecodzienności”.

Kto zastanawia się nad sensem życia i świata, znajdzie w tej bardzo obrazowej i wieloznacznej poezji próby odpowiedzi na odwieczne pytania, jak w tej wyrazistej poincie wiersza poety: „niebo gwiaździste nade mną / a stare pytania / jak wahadło zegara”. Zapraszamy do lektury! Naprawdę warto!

Tomik wzbogacają interesujące ilustracje wykonane przez samego aurora, który jest także rysownikiem i malarzem.

Tomik składa się z trzech poetyckich części: „Natura”, „Horyzonty”, „A jednak miłość”. Liczy 72 strony.

Cena – 11 zł za egzemplarz (plus 7 zł koszty przesyłki).

Książkę można kupić w naszym wydawnictwie, a także w sieci księgarskiej MJL Lus w Pile, m.in. w księgarni przy ul. 14 Lutego w Pile i w pilskim IBI.

Można ją także wypożyczyć w Powiatowej i Miejskiej  Bibliotece Publicznej w Pile.

 

 

 

—————————————–

©Copyright by Waldemar Jagliński

Ilustracje  – Waldemar Jagliński

Redakcja  –Zuzanna Przeworska

Wydanie I, Piła 2017

 

Wydawca

Wydawnictwo Media Zet Zuzanna Przeworska

64-920 Piła, ul. Salezjańska 11/8

tel./fax (67) 213  24  92

www.wydawnictwomediazet.pl

e-mail: mediazet@wp.pl

 

Opracowanie graficzne

Oficyna Reklamowo-Edytorska DRACO-ART  w Pile

Renata Drozd

 

Druk – Drukarnia TOTEM Inowrocław

ISBN 978-83-60245-73-6

Ewa Grzywacz – autorka tomiku „Powroty”

 EWA GRZYWACZ 

 

Urodziła i wychowała w Piotrkowie Trybunalskim. Tutaj też ukończyła 3-letnie studia licencjackie na kierunku filologia germańska Puttygen download for windows , natomiast uzupełniające magisterskie w WSHE w Łodzi. Dość mocno przywiązuje się do miejsc, jak i do ludzi, dlatego również z tym miastem związane jest jej życie zawodowe.

Wiersze pisała już w szkole podstawowej, oczywiście do szuflady. Ale już w liceum, przy okazji konkursu „I Ty bywasz poetą”, skierowanego do uczniów piotrkowskich szkół średnich, odważyła się uzewnętrznić i wziąć w nim udział. Efektem było opublikowanie w pamiątkowym tomiku wiersza „Kim dla mnie jesteś”, za który otrzymała szczególne wyróżnienie.

Na czas studiów, jak i wiele lat po ich ukończeniu, odłożyła pisanie. Dopiero kilka miesięcy temu, pod wpływem obserwacji otaczającego ją świata, ludzi, jak również czytania współczesnej poezji, no i za namową spróbowała napisać pierwszy od tak długiego czasu tekst. A później już „samo poszło” i efektem tego jest niniejszy tomik „Powroty”, który traktuje bardzo sentymentalnie i zdecydowała się na jego wydanie, by w przyszłości z taką pamiątką w ręku móc powspominać.

„Ogromną inspiracją jest dla mnie człowiek – mówi Ewa Grzywacz. – Każdy z nich ma swój odrębny, indywidualny świat, swoje przeżycia, problemy, radości i smutki. Zaczęłam się im przyglądać, również czerpiąc ze swojego świata, i tak powstał dość prosty w przekazie, ale bardzo „mój” pamiątkowy tomik. A że warto spełniać swoje większe i mniejsze marzenia, i ja postanowiłam to zrobić. Największy wpływ miała na to jednak jedna osoba, bez której jednak nie powstałoby NIC”.

 

Tomik poetycki „Piruet” Roberta Kołosowskiego

Z „Piruetem”  – do  poezji! 

 

1-okladka-tomiku-piruet                        2-okladka-tomiku-piruet

 

To pierwsza książka Roberta Kołosowkiego – i jakże udany to debiut poetycki.
Są to wiersze bardzo autorskie, prawdziwe, pełne życia – w wielu odsłonach życia. Porażają szczerością przekazu poetyckiego.
Dużo w nich dobrej poezji. Nie ma banału – jest obraz.
Wiersze podane są w lapidarnej formie, dzięki temu zyskują na przesłaniu.
Ten niepowtarzalny klimat poetycki dopowiadają świetne ilustracje artysty plastyka i zarazem poety, autora wielu tomików poetyckichMARKA KOTKIEWICZA z Wałcza.
„Piruet” Romana Kołosowskiego to wyjątkowo ciekawy tom wierszy, który każdy miłośnik poezji powinien przeczytać.
Można powiedzieć, że to „Piruret” na obie nogi!

 

Książkę można kupić w naszym wydawnictwie, a także w sieci księgarskiej MJL Lus w Pile, m.in. w księgarni przy ul. 14 Lutego w Pile i w pilskim IBI.

 

cokladka-2-strony-tomiku-piruet

 

POETA ROBERT KOŁOSOWSKI O SOBIE: 

Skazany na rocznik 1978. Osadzony w mieście Wałcz.
Chcieli ze mnie zrobić robotnika,
ja pragnąłem być zakonnikiem,
a skończyłem w Zamkniętych Oddziałach Psychiatrycznych.
Niestety, wśród normalnych żyje się po wariacku
jak na ciągłym Detoksie.

                    

A oto trzy wiersze z tego pięknego tomiku:

ROBERT KOŁOSOWSKI  

krawężnik         

siedzę i piję

toczy się butelka za butelką

dla mnie dno jest wszechświatem

krzyk o pomoc

prośba

papieros z chodnika

co za różnica

krew na twarzy

czy na ubraniu

mija dzień

od rana

znów to samo

 

 

zamykanie

 

zamykam oczy i uśmiech piękny

pot na czole zamykam drzwi

bezpiecznie nikt nie przyjdzie

młodości zamykam etap

do siwych włosów przyzwyczaić się trzeba

nadejdzie czas zwiotczałego ciała

ktoś zapuka i wejdzie

wieko trumny zamknie

 

 alt

 

śpiewała z wiatrem

słuchały ją drzewa

ptaki na dłoń sfruwały

nastała cisza w polu traw

 

————————————————————

© Wiersze – Copyright by Robert Kołosowski  –

© Ilustracje – Copyright by Marek Kotkiewicz

 

Okładka, ilustracje – Marek Kotkiewicz  

 

Redakcja – Zuzanna Przeworska

 

Wydanie I, Piła 2016

Str. 36 +4,  cena 15 zł

ISBN 978–83–60245–68–2

Wydanie I, Piła 2016

 

Wydawca

Wydawnictwo Media Zet

Zuzanna Przeworska

64-920 Piła, ul. Salezjańska 11/8

tel./fax (67) 213  24  92

www.wydawnictwomediazet.pl

e-mail: mediazet@wp.pl

 

Druk

Zakład Poligraficzny Henryk Górowski

64-920 Piła, ul. Wojska Polskiego 66

tel. 67 212 25 60

 

 

 

 

 

Spotkanie autorskie z Janem Wiktorem Sową „Moje półświaty”

 

 Dwa światy architekta poety 

Jan Wiktor Sowa jest autorem czterech interesujących, pięknie wydanych tomików: „Moje półświaty”, „Tak to jest”, „Ćwierć serio – pół żartem”, „Sowi –  strzały czyli przykąski  pana Janka”, które ukazały się w tym roku. To bardzo udany debiut twórczy pilskiego  inżyniera architekta.

moje_polswiaty_okladkacwierc_serio_okladkasowi-strzaly_czyli_przykaski_i_pala-janki_okladkatak_to_jest_okladka

 

Spotkanie odbyło się w Galerii Pilskiej Spółdzielni Mieszkaniowej Lokatorsko-Własnościowej w Pile. Jak się okazało – nieprzypadkowo. Budynek ten był pierwszym obiektem w Pile zaprojektowanym przez inżyniera architekta  poetę Jan Sowę! Prezes Spółdzielni Lucjan Szutkowski dziękując autorowi bukietem róż za twórczość Aloha enterprises inc , podziękował też za to, że wybrał on galerię PSM na swój pierwszy wieczór autorski w Pile!

W wypełnionej po brzegi publicznością sali autor  barwnie, z humorem i polotem, opowiadał o sobie, swoich pasjach, czytał wybrane utwory. Robił to w sposób mistrzowski, z wielka klasą!

Widownia była zachwycona.

Poeta Jan Sowa za pomoc w wydaniu tomików, które pisał od bardzo wielu lat,  serdecznie podziękował swoim córkom:Ewie Hausmann, Dorocie Klawa i  Dominice Sowa – Kamińskiej oraz wnuczkom Oldze i Magdalenie, a także wydawcy Zuzannie Przeworskiej.

Niezwykłą niespodziankę autorowi sprawił Piotr Majchrzak, były prezydent Piły, który specjalnie dla niego  napisał zabawny i jakże trafny, zgrabnie napisany wiersz okolicznościowy! Obaj autorzy otrzymali i gromkie brawa. Spotkanie prowadziła poetka Ewa Nowakowska.

Gratulacjom nie było końca…

Tomiki można kupić w księgarniach „MJL”  Lus w Pile przy ul. 14 Lutego i w galerii IBI;  można je także zamówić u wydawcy – w Wydawnictwie Media Zet (adres na stronie).

A oto foto relacja z tego niezwykłego spotkania w obiektywie Doroty Klawy 

cnv000036

cnv000012cnv000014cnv000017cnv000018cnv000019cnv000020cnv000022cnv000023cnv000024cnv000025cnv000026cnv000027cnv000028cnv000029cnv000030cnv000031cnv000032cnv000033cnv000035cnv000037cnv000038cnv000039cnv000033cnv000041 puttygen

Andrzej Jan Rubik „Pilskim PKS-em przez północną Wielkopolskę – czyli kot na gigancie

Udany debiut książkowy poety  Andrzeja Jana Rubika z Piły!

KOT - OKLADKA

 

„Pilskim PKS-em przez północną Wielkopolskę puttygen , czyli kot na gigancie” – to piękna książka, pełna dowcipu, wręcz iskrząca się humorem, ze świetną akcją, napisana z biglem i prawdziwym pisarskim pazurem.

Bohaterem są niesamowite  koty: te z tytułami doktorów nauk, kot wykładowca, koty zalotne, kot – reżyser, kotka z różowym szaliczkiem, etc. które wyruszają na pełną przygód wycieczkę z okazji dwóch jubileuszy: …60-lecia Przedsiębiorstwa PKS i 15-lecia PKS spółka z o.o. w Pile.

Oto jak można barwnie połączyć pasję pisania z ważnym jubileuszem! Czyta się tę książeczkę  jednym tchem!

Autorowi gratulujemy udanego debiutu.

 

 A oto początkowy fragment tej książki: 

 

Niespodziewany początek

Słoneczny żar spływał po czarnobiałej sierści domowego tygrysa i rozlewał się na rozgrzanym asfalcie. Godziny szczytu i temperatura powietrza podnosiły adrenalinę we krwi, a dziki zew natury zabłysnął szelmowsko w oczach Kitka. „Teraz, albo nigdy!” – pomyślał łowca myszy, a mięśnie łapek napięły się gotowe do skoku. Wielomiesięczny plan ucieczki z domowego zakątka przekształcał się z chmurzastej myśli w szarą rzeczywistość.

Podmuch letniego wiatru dodawał mu sił i animuszu. Nozdrza instynktu wyczuwały zapach niesamowitej przygody i feromonów młodej kocicy. Przez umysł błysnęło jeszcze wspomnienie czochranego brzuszka na fotelu, ale decyzja zapadła. Kariera kociego Cassanovy i łamacza serc stała przed nim otworem. To zadecydowało o desperackim kroku młodego kota.

Podniósł wzrok, spostrzegłszy malutką, białą chmurkę, zamruczał: „Niebiosa, dopomóżcie!!!”. Zaciągnął w płuca powietrze zmieszane z oparami spalin przejeżdżającego autosanu. „Pal licho domowników, Mruczka czeka!” – pomyślał, zawinął ogon i pomknął kocim kłusem przez ulicę w stronę pekaesowego Wszechświata…

 

 

————————————————————-

Wydanie I , Piła 2016

Redakcja, opracowanie  Zuzanna Przeworska

 

Konsultacja utworu:

Ryszard Michałek – prezes Zarządu PKS Spółka z o.o w Pile

Anna Chmura – kierownik Działu Przewozów Pasażerskich

Zdjęcia

Archiwum PKS Spółka z o.o w Pile

 

ISBN 978- 83-60245-65-1

Str. 68, kolorowe ilustracje

Cena – 15 zł

Książkę  można kupić w sieci  księgarń  „MJL” Lus w Pile, a także zamawiając tu  w Internecie.

 

Wydano na zlecenie

PKS Spółka z o.o w Pile

64-920 Piła, ul. Przemysłowa 23

tel. centrala: 67/211 03 00,  sekretariat 67/ 211 03 10

fax 67/211 03 20

e-mail: sekretariat@pkspila.plwww.pkspila.pl  f