Zapraszamy na promocję książki „Osaczenie” Polski Wołyń w ogniu nienawiści Krystyny Lemanowicz

Tę książkę powinno się przeczytać! 

Zapraszamy na spotkanie z Krystyną Lemanowicz – autorką niezwykłej książki „Osaczenie” Polski Wołyń w ogniu nienawiści.

Spotkanie odbędzie się w Regionalnym Centrum Kultury – Fabryka Emocji w Pile – sala kameralna – pl. Staszica 1 w Pile, 

wtorek 9 października 2018 r., o godz. 19.

 

 

                  

Spotkanie poprowadzi Zuzanna Przeworska

Gitara, śpiew – Waldemar Reginiewicz z Wałcza

Fragmenty książki przedstawią: Jan Arski, Agata Mindykowska, Weronika Pytlarz, Andrzej Jan Rubik

 

Tę książkę powinno się przeczytać! 

Historie opowiedziane przez świadków wydarzeń – nie tylko Polaków, ale i Ukraińców –  są wstrząsające. Autorka je literacko sfabularyzowała, dzięki czemu stały się bardzo obrazowe, pełne ekspresji – porażają ogromem nieszczęść, okrucieństwa, wyciskają łzy. Są wyjątkowym świadectwem pamięci.

Książka ma 1226 stron!

Będzie można ją nabyć podczas spotkania. 

 

 

                                                                                 ***

„Książka jest hołdem dla poległych i zakatowanych Polaków. Oparta jest na wiarygodnych źródłach na podstawie relacji żyjących świadków pamiętających terror okupacji rosyjskiej, okupacji niemieckiej i działających band OUN – UPA.

Przedstawiam w niej bezmiar cierpień ludzkich, poniżania i upodlenia człowieka przez  człowieka. Ukazuję też męstwo i odwagę tych umęczonych ludzi, którzy przeciwstawiali się złu w obronie swoich bliskich i ukochanej Ojczyzny.”

                                                                                                                                                                                                         Krystyna Lemanowicz 

 

                                                                                 ***

„Jednakże wyjątkowość pracy p. Krystyny Lemanowicz wynika nie z utrwalenia tragicznych doświadczeń Polaków, lecz z wykorzystania wspomnień świadków ukraińskich, którzy byli współmieszkańcami Polaków na Wołyniu i którzy szczerze i szeroko przekazali swoje przeżycia z czasu depolonizacji Wołynia…”

                                                                                                                                                                                                      Ewa Siemaszko

 

Wstrząsająca książka Krystyny Lemanowicz „Osaczenie. Polski Wołyń w ogniu nienawiści”

Tę książkę powinno się przeczytać!!!

           

 

 

W połowie lipca br. ukazała się niezwykle wstrząsająca – licząca aż 1226 stron! – książka Krystyny Lemanowicz „Osaczenie. Polski Wołyń w ogniu nienawiści” o zbrodniach ukraińskich nacjonalistów na Polakach w czasie II wojny światowej”. Dzieło obejmuje kilkadziesiąt sfabularyzowanych opowieści o tej tragedii.

Książka została wydana z okazji 75 rocznicy Rzezi Wołyńskiej, przypadającej 11 lipca.

„Książka jest hołdem dla poległych i zakatowanych Polaków. Oparta jest na wiarygodnych źródłach na podstawie relacji żyjących świadków pamiętających terror okupacji rosyjskiej, okupacji niemieckiej i działających band OUN – UPA. Wśród tych relacji są także wspomnienia moich już śp. Bliskich – rodziców, Babci…” – pisze we wstępie do książki Krystyna Lemanowicz. – Przedstawiam w niej bezmiar cierpień ludzkich, poniżania i upodlenia człowieka przez  człowieka. Ukazuję też męstwo i odwagę tych umęczonych ludzi, którzy przeciwstawiali się złu w obronie swoich bliskich i ukochanej Ojczyzny. Setki tysięcy niewinnych Polaków zginęło. To cisi bohaterowie walki o Polskę, polską ziemię, polskie domy, polską tożsamość i prawdę”.

Historie opowiedziane przez świadków wydarzeń – nie tylko Polaków, ale i Ukraińców –  są wstrząsające. Autorka je literacko sfabularyzowała, dzięki czemu stały się bardzo obrazowe, pełne ekspresji – porażają ogromem nieszczęść, okrucieństwa, wyciskają łzy. Są wyjątkowym świadectwem pamięci.

„Osaczenie” Krystyny Lemanowicz składa się z czterech części”: „Wspomnienia moich bliskich”, „Pełnym głosem Wołyniaków”, „O czym chcieli powiedzieć”, „Miłość i nienawiść”  – w tym ostatnim rozdziale są to opowieści świadków zbrodni – Ukraińców. Niektóre z tych jakże dramatycznych i tragicznych, pełnych napięć i wstrząsów historii o ludobójstwie, o dramacie ludzkiej godności, jak np. w opowiadaniu „Lutfi”, to wręcz mikropowieści, które czyta się w silnych emocjach, tak mocno poruszają!

Tę książkę powinno się przeczytać, bo jest częścią martyrologii narodu polskiego. Niewątpliwie wzbogaca ona wiedzę o przemilczanych przez dziesięciolecia kartach historii o rzezi wołyńskiej.

Przedmowę do książki napisała Ewa Siemaszko – znana autorka książek o zbrodniach popełnionych przez ukraińskich nacjonalistów na Polakach na Wołyniu podczas II wojny światowej.

Książka jest pięknie wydana, wzbogacona licznymi ilustracjami – zdjęcia pochodzą z archiwum rodzinnego autorki, ze zbiorów: Ewy Siemaszko, ks. Isakowicza-Zaleskiego, Piotra Szelągowskiego, Stowarzyszenia Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów (SUOZUN), stron internetowych.

Zapraszamy do lektury!

Poniżej:

Informacja o książce, Przedmowa do książki autorstwa Ewy Siemaszko, Przedmowa- Podziękowanie autorki książki Krystyny Lemanowicz, Spis treści

 

————-

O książce: 

Krystyna Lemanowicz „Osaczenie. Polski Wołyń w ogniu nienawiści”

Wydawca: Wydawnictwo Media Zet Zuzanna Przeworska

Str. 1226, format B 5

Opracowanie, redakcja, korekta  – Zuzanna Przeworska

Korekta – współpraca:

Jan Arski, Irena Sienkiewicz, Andrzej Jan Rubik, Agata Mindykowska, Weronika Pytlarz

Zdjęcie na okładce Krystyna Lemanowicz

Zdjęcia

Archiwum rodzinne, ze zbiorów: Ewy Siemaszko, ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego, a także ze stron internetowych – niektóre zdjęcia są nieznanych autorów.

Zbiór zdjęć, jaki został wykorzystany w książce, pochodzi także z zasobów Piotra Szelągowskiego. Był on wykorzystany w pokazie wystawy Stowarzyszenia Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów (SUOZUN). Niektóre z nich są oznaczone przez autorów albo właścicieli. Oto wykaz tych autorów i właścicieli: Jan Basa; Jan Bereziuk; Marian Nehrebecki; Stanisław Krzaklewski; Zbigniew Rusiński; Stefan Biliński; Franciszek Skałuba; Anna Skałuba; Ryszard Klimaszewski; Jan Załuczkowski; Czesława Strąg; Józefa Bereziuk.

 

Historie są prawdziwe. Sfabularyzowane.

Nazwiska uczestników zdarzeń i świadków są prawdziwe.

Na życzenie kilkunastu osób występują anonimowo.

 

Opracowanie graficzne:

Oficyna Reklamowo-Edytorska DRACO-ART w Pile – Renata Drozd

Wydanie I , Piła 2018

Druk: Drukarnia „TOTEM”Inowrocław

ISBN 978- 83- 60245-80-4

Cena 75 zł, plus koszty przesyłki – 19,50 zł

————

 

Zamówienie

Książkę „Osaczenie. Polski Wołyń w ogniu nienawiści” Krystyny Lemanowicz  można kupić:

1.w sieci Domu Księgarskiego „MJL”  spółka jawna M. Lus i Jan Lus w Pile:

a/ w Księgarni przy ul. 14 Lutego w Pile

b/ w Centrum Handlowym „IBI” w Pile

c/ w Galerii Kasztanowej w Pile

 

2/ Tomik ten można także wypożyczyć :

Powiatowa i Miejska Biblioteka Publiczna w Pile

Wałeckie Centrum Kultury w Wałczu – Biblioteka

 

3/ Tomik ten można także zamówić u wydawcy:  możemy wysłać pocztą –
cena za 1 egz. – 75 zł +19,50 zł  koszty przesyłki. Można tę kwotę  – 94,50 zł wpłacić
na konto wydawnictwa – proszę podać dokładny adres:
Wydawnictwo Media Zet Zuzanna Przeworska
64-920 Piła, ul. Salezjańska 11/8
Bank Pocztowy Oddział w Pile

Nr 70 1320 1351 2212 3516 2000 0001
Książkę wyślemy po wpłacie na konto

tel. 668 000 335

          


Ewa Siemaszko – Przedmowa 

Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej najpierw Wołynia, potem Małopolski Wschodniej w latach 1939-1946, pozostawiło w sercach i umysłach Polaków – byłych mieszkańców zdepolonizowanych ziem II Rzeczypospolitej Polskiej, a zwłaszcza tych, którym los oszczędził śmierci – głębokie ślady w psychice. Trauma i lęk przed nacjonalistami ukraińskimi były nie do pokonania, mimo upływu czasu. Był też żal, że ich cierpienia nikogo nie interesowały – ani władze, ani naukowców i publicystów, ani rodaków z innych terenów Polski pod okupacją niemiecką. Dopiero od około 10 lat  Zbrodnia Wołyńska jest tematem obecnym w przestrzeni publicznej.  Jednakże wiele faktów mordów, a także warunków życia w nieustannym zagrożeniu śmiercią, dotąd nie zostało opisane z powodu braku informacji, skrywanych latami i zabieranych do grobu przez świadków. Każda publikacja, w tym niniejsza praca, odtwarzająca ten straszny czas jest zatem potrzebna – zarówno pokoleniom, których przodkowie przeżyli rzeź wołyńską, jak i wszystkim Polakom, nie mającym pełnej świadomości gehenny swych rodaków na Wschodzie.

Zbiór opowiadań „OSACZENIE” p. Krystyny Lemanowicz stanowi pozycję, która w sposób przejmujący ukazuje życie Polaków na Wołyniu podczas II wojny światowej, oddając  grozę ich istnienia, wyniszczające warunki bytowania i okrucieństwo z jakim pozbawiano ich życia.

Opowiadania powstały na podstawie relacji przekazanych Autorce przez 70 Polaków wołyńskich, żyjących po wojnie w Polsce, 1 Polaka z Polski oraz 15 Ukraińców, mieszkańców Wołynia, świadków i uczestników procesu tworzenia nacjonalistycznych struktur, głównie Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA), i ich zbrodniczych działań.

Relacje Polaków, których wysłuchała p. Krystyna Lemanowicz i przetworzyła w zbeletryzowane opowieści, pochodzą od osób, które mieszkały w powiatach rówieńskim, kostopolskim i łuckim. Zawarte w nich szczegóły życia codziennego od momentu wybuchu wojny aż do opuszczenia Wołynia doskonale odtwarzają ciężkie położenie ludności polskiej kolejno: podczas okupacji sowieckiej i niemieckiej. Zmieniały się warunki i formy represji, lecz nieustanne pognębianie polegało na doprowadzeniu Polaków do skrajnej nędzy i ciągłego zagrożeniu życia. Najsilniejszym wątkiem tego zbioru opowiadań jest ludobójcza eksterminacja Polaków przez ukraińskie nacjonalistyczne formacje: głównie przez UPA, ale też przez policję ukraińską na służbie niemieckiej i aktywistów Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, która utworzyła UPA. W opowiadaniach znajdują się nie tylko opisy napadów Ukraińców na Polaków, ale też padają nazwiska i imiona ofiar, o których dotąd nie było żadnych informacji. Zmuszeni przez ukraińskich zbrodniarzy do ucieczek ze swych gospodarstw Polacy są zagarniani przez Niemców i nieludzko wyzyskiwani jako siła robocza – albo na terenie Wołynia, albo w Rzeszy, dokąd w okropnych warunkach są transportowani koleją. A te okoliczności przynoszą następne ofiary śmiertelne. Warte uwagi jest ponadto, że tak tragicznie doświadczeni Polacy w swych opowieściach nie zapominają o strasznym losie swych sąsiadów Żydów, których zagłady dokonywali Niemcy i policjanci ukraińscy, a nawet cywile ukraińscy, i których ocalałe jednostki próbowały najczęściej bezskutecznie ukrywać się i przetrwać.

Interesujące i nieznane dotąd fakty podane przez wyszukanych przez p. Lemanowicz Wołyniaków, świadków i poszkodowanych, zostały pokazane na tle naturalnie związanych w przeżyciami silnych emocji, wśród których dominował strach. Wyraziste i bogate zrekonstruowanie emocji wyróżnia tę pracę spośród wcześniej opublikowanych wspomnień i różnego rodzaju świadectw wydarzeń historycznych.

Jednakże wyjątkowość pracy p. Krystyny Lemanowicz wynika nie z utrwalenia tragicznych doświadczeń Polaków, lecz z wykorzystania wspomnień świadków ukraińskich, którzy byli współmieszkańcami Polaków na Wołyniu i którzy szczerze i szeroko przekazali swoje przeżycia z czasu depolonizacji Wołynia. Dotąd ukazała się w Polsce tylko jedna publikacja „Pojednanie przez krótką pamięć. Wołyń 1943” (Lublin  2012), w której zamieszczone  zostały krótkie wywiady z Ukraińcami o chronieniu Polaków przez Ukraińców przed Ukraińcami, a Ukraińców przez Polaków przed Polakami, przedstawiające tylko niewielki i nietypowy fragment relacji polsko-ukraińskich podczas wojny. Tymczasem dzięki opowiadaniom p. Lemanowicz, powstałym z ukraińskich przekazów, czytelnik ma możność pełniejszego poznania wydarzeń i sytuacji z dwu stron – od strony Polaków prześladowanych przez nacjonalistów ukraińskich oraz od strony ukraińskiej wsi, która podczas niemieckiej okupacji Wołynia w latach 1941-1944 stała się dostarczycielem ludzi do UPA, zapleczem gospodarczym i niemalże współsprawcą zbrodni na Polakach. Ukraińskimi rozmówcami były osoby zarówno spoza nacjonalistycznych formacji, jak i uczestnicy morderczych napadów na Polaków. W ten sposób powstał  obraz wsi ukraińskiej, która różnymi metodami, w tym przy użyciu terroru, była przez działaczy nacjonalistycznych nastawiana wrogo do Polaków i wciągana do działań UPA.

Jak wynika z przedstawionych opowieści, nie wszyscy Ukraińcy byli przekonani do działalności UPA, niektórzy nie chcieli uczestniczyć w zbrodniach i sterroryzowani miotali się w psychicznych mękach. Wielkie tragedie przeżywały zwłaszcza ukraińskie kobiety, gdy nagle okazywało się, że mają mężów morderców, muszą prać  zakrwawione ubrania oprawców i ofiar. Wstrząsające są opisy życia wewnątrz oddziałów UPA, w których panowała atmosfera zastraszania i bezwzględna dyscyplina, członkom stawiano trudne do wykonania i zaakceptowania zadania, wymierzano kary niewspółmierne do win rzeczywistych lub wymyślonych i likwidowano członków podejrzanych o wątpliwości co do słuszności działań UPA. W ten sposób nacjonalistyczny aktyw prowadził do degradacji moralnej ukraińskiej wsi i do rozbicia wspólnot  rodzinnych.

Lektura opowiadań p. Krystyny Lemanowicz nie tylko poszerza wiedzę o przebiegu i skutkach Zbrodni Wołyńskiej. Dzięki świadkom ukraińskim Autorka odsłania mechanizm budowania nienawiści,  przygotowywania zbrodni i jej dokonywania oraz zmieniania normalnych ludzi w zbrodniarzy.

Ewa Siemaszko

 

———————————-

 

Od Autorki Krystyny Lemanowicz 

Podziękowanie

 

          

 

Książka jest hołdem dla poległych i zakatowanych Polaków. Oparta jest na wiarygodnych źródłach na podstawie relacji żyjących świadków pamiętających terror okupacji rosyjskiej, okupacji niemieckiej i działających band OUN – UPA.

Przedstawiam w niej bezmiar cierpień ludzkich, poniżania i upodlenia człowieka przez  człowieka. Ukazuję też męstwo i odwagę tych umęczonych ludzi, którzy przeciwstawiali się złu w obronie swoich bliskich i ukochanej Ojczyzny.

Setki tysięcy niewinnych Polaków zginęło. To cisi bohaterowie walki o Polskę, polską ziemię, polskie domy, polską tożsamość i prawdę.

 

 

MAMO wiem, że obrazy z tamtych lat często powracały do CIEBIE.

Wiem też Kochana Mamo, że kiedy leżałaś na łożu śmierci,

przenosiłaś się jak duch we wszystkie mroczne zakamarki wołyńskich

lasów, dusznych i ciemnych kryjówek, na pola, na których pracowałaś

w pocie czoła, poganiana niemieckim karabinem.

Wiem, ile wylałaś łez i jak bardzo cierpiałaś.

Jesteś, Mamo, moim bohaterem, który w tym

bezwzględnym, brutalnym świecie zdobył się jeszcze

na poświęcenie, ofiarność i solidarność.

Dałaś innym cząstkę siebie, dałaś miłość i przyjaźń.

Nie mogłam pozwolić, aby pamięć o Tobie Mamo,

pamięć o Twoim mężu i naszym Ojcu,

o Twojej rodzinie, przyjaciołach i znajomych odeszła w zapomnienie.

Składam Tobie Mamo, Tobie Tato hołd.

Składam hołd wszystkim pomordowanym Polakom,

polskim żołnierzom – tułaczom, ludziom Wołynia

i przyjaznym Polakom Ukraińcom.

 

Mamy w kraju blisko sześć milionów Kresowian i ich potomków. Oni pytają i szukają wiadomości o swoich bliskich, o ich korzeniach i historii. Chcą też poznać ich tragiczne losy i koszmar wygnańczego życia na Ziemiach Odzyskanych.

Choć minęło tyle lat od tamtych tragicznych zdarzeń, strach nie opuścił wielu moich rozmówców. Boją się konsekwencji za opowiedzenie prawdy i boją się o kariery swoich dzieci, wnuków i prawnuków. Dlatego wielu prosiło o anonimowość.

W zbiorze opowiadań są też relacje Ukraińców: świadków wielu tragicznych zdarzeń w najbliższym otoczeniu i tych, którzy byli w strukturach Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) i ukraińskiej policji w służbie niemieckiej. Wyrażam szacunek i wdzięczność tym Ukraińcom, którzy odważyli się opowiedzieć o swoim życiu i którzy z narażeniem własnego życia odmówili udziału w mordach.

 

Spisałam relacje ludzi, którzy byli przymusowymi uczestnikami wydarzeń. Są to opowieści osób z mojej rodziny oraz bliższych i dalszych krewnych, sąsiadów i innych mieszkańców wiosek, chutorów i miast na Kresach. Starałam się na podstawie zebranych wspomnień wykazać tragizm Polaków i pewnej części Ukraińców, którzy nie ulegli naciskom ukraińskich nacjonalistów.

 

A jak doszło do powstania tej książki?

Będąc młodą dziewczyną patrzyłam na te historie z innej perspektywy. Przyjmowałam te zdarzenia przez pryzmat wojny, w której giną ludzie po jednej i drugiej stronie. Na tym etapie mój świat się nie zatrzymał.

Mijały lata i przybywało wiedzy, nie z książek czy czasopism, a od ludzi, którzy tam mieszkali, tam żyli, potem stamtąd uciekali przed swoimi oprawcami. Czas dorastania w zasłyszanych strzępkach informacji od babci, rodziców, ciotek i sąsiadów mijał, a ciekawość, jak było naprawdę, wzrastała. Odezwał się wewnętrzny głos, który popychał mnie do poznania życia ludzi osaczonych na Kresach przez Sowietów, Niemców i ukraińskich nacjonalistów. Ruszyłam z kamerą, kartkami i długopisami do mieszkańców pochodzących z Wołynia i innych regionów Kresów Południowo – Wschodnich. Dziwne spojrzenia, kiwanie głową i pytania, po co?

– Dla nas, dla potomnych, dla prawdy i historii – odpowiadałam.

Pierwsze makabryczne zapisy, w które aż trudno było uwierzyć. Szukałam potwierdzeń tych wydarzeń u innych osób. Kamera grzała się do czerwoności od tych nieprawdopodobnych historii, papier marszczył się od niepowstrzymywanych łez.

Wracałam do domu, spisywałam nagraną relację, w której pojawiały się nowe nazwiska. Chciałam i z nimi porozmawiać. Po dniach docierałam i do nich. Jedni się bali, drudzy nie pamiętali dat, ani nazw miejscowości, innym udało się niemal wszystko wymazać z pamięci lub nie chcieli opowiadać o tym, co przeżyli. Prosiłam choć o odpowiedź na kilka pytań.

Pytałam, dlaczego nie chcą mówić.

– Oni tu są – odpowiadali wylęknieni. – Żyją wśród nas i mogą dokończyć dzieła. – Starzy, schorowani ludzie zgadzali się pod jednym wszak warunkiem, że wystąpią anonimowo. W tych anonimowych relacjach przewijały się kolejne nazwiska. Po zlokalizowaniu tych osób i do nich docierałam. Byłam zadowolona, ponieważ pewne historie mogłam połączyć w jedną całość.

Mijał rok, a rozbudzona ciekawość nie gasła. Pytałam znajomych, czy wśród swoich bliskich mają osoby pochodzące z Kresów.

– Moja rodzina pochodzi z Wołynia – mówiła Paulina Paczkowska, wnuczka Pauliny Sikorskiej z domu Piotrowska. – W Tucznie mieszka moja ciocia Agata Stankiewicz. Oni wszyscy mieszkali w Wodniku. – Pytałam młodą, dwudziestosiedmioletnią Paulinę, czy wie coś o losach swojej rodziny.

– Tak – odpowiedziała. – Od dziecka interesowała mnie tragiczna historia dziadków i ich dzieci. – Na dowód zrelacjonowała mi zdarzenie, które przewijało się też wśród moich poprzednich rozmówców.

Dotarłam do rodziny Sikorskich, potem do Pani Ziarkowskiej i wielu, wielu innych.

Teczki z relacjami pęczniały, a wraz z nimi niemało rozbieżności co do miejsca i czasu tragicznych wydarzeń. Czas zrobił swoje. Sięgnęłam do archiwów, a tam różnie – brak wielu dokumentów, zawierucha wojenna i na tym polu zrobiła swoje. Zdałam sobie sprawę z tego, że jakość mojej książki musi być powiązana z dbałością o szczegóły. Zatem gdzie szukać tych istotnych fragmentów zapomnianej historii, skoro zawiodła pamięć moich bohaterów? Minęło ponad sześćdziesiąt lat i wszyscy oni mają prawo czegoś nie pamiętać. Co zrobić? Szukać, czy zaprzestać grzebania w przeszłości. Zrozumiałam, że trzeba atakować wynikające z tego problemy, że nie mogę czekać aż same się rozwiążą.

Kolejny raz powracałam do rozmówców, prosząc o więcej szczegółów, które być może w ich pojęciu nie miały większego znaczenia, a w połączeniu z innymi relacjami były kluczem do rozwikłania wielu wątpliwości. Tam, gdzie mogłam, dopytywałam i prosiłam o więcej.

Bywało też, że wielu z moich rozmówców odeszło, jak w przypadku pani śp. Zofii Bieleckiej, śp. Anny S., czy śp. pana Kazimierza, który do końca życia bał się Ruskich i który po sześciu miesiącach od mojej wizyty odszedł na wieczny spoczynek. Nikt poza nimi nie mógł tych luk wypełnić.

Dopadła mnie bezsilność i na jakiś czas odstąpiłam od dalszego pisania. Ale moje drugie ja krzyczało, żeby nie zaprzestawać, żeby iść za głosem swojego serca, bez względu na trudności. Musiałam jeszcze raz wszystko poukładać, zebrać w całość i spiąć słowami w spisanych relacjach. Bo tylko tak można demaskować istniejące w przestrzeni publicznej kłamstwa.

Miałam wielu rozmówców. Nie chciałam nikogo pominąć, tym bardziej, że ich ciekawe doświadczenia, dotyczą epizodycznych sytuacji, ważkich na tamte czasy.

Zdarzenia te często ciągnęły się za nimi i miały niemały wpływ na dalsze życie.

 

Po długiej przerwie przysiadłam do pisania. Po trzech latach wzmożonej pracy poprosiłam o pomoc Panią Ewę Siemaszko – autorkę wielu książek o ludobójstwie dokonanym na wołyńskich Polakach podczas II wojny światowej. Dzięki Pani Ewie mogłam poprawić nazwy miejscowości, dopisać faktyczne daty zdarzeń. Otrzymałam też zdjęcia od Pani Ewy Siemaszko, Piotra Szelągowskiego i ks. Tadeusza Isakowicza – Zaleskiego, obrazujące rzeź wołyńską, za co serdecznie jestem im wdzięczna.

 

Relacje są poprzeplatane różnymi zdjęciami, które też pochodzą z różnych źródeł. Obraz przemawia, jest sugestywnym przekazem bez słów. Budzi do refleksji, przeżywania i rozumienia minionej rzeczywistości.

Niektóre fotografie krzyczą, przerażają, a nawet boleśnie uderzają. Obrazy ukazują nieopisaną brutalność, nienawiść, terror, łapanki, wywózki, rozstrzeliwania, gwałty, mordy poprzedzone strasznymi torturami, piekło obozów koncentracyjnych, egzekucje, duszenie gazem, palenie w krematoriach, eksperymenty medyczne na ludziach, które kończyły się trwałym kalectwem i śmiercią.

 

Ku pamięci ofiar tych strasznych wydarzeń, ludzi, którzy umierali wiele lat po wojnie i nie ośmielili się ujawnić publicznie tych aktów przemocy i swojej walki o przetrwanie. Żałuję, że wielu moich rozmówców już nie doczekało tej publikacji. Odeszli. Cześć Ich Pamięci.

 

To moje świadectwo prawdy.

Tylko tyle mogłam zrobić.

Stanisław Srokowski – pisarz, poeta, dramaturg, krytyk literacki i publicysta, powiedział:

„Coraz więcej ludzi się boi. W Polsce zaczyna panować strach. Może nie tak wielki, jak za komuny, ale coraz bardziej odczuwalny… Nie tylko pojedyncze osoby są prześladowane. Nawet polski Sejm ma ograniczoną suwerenność. W 2011 roku Sejm miał podjąć uchwałę w sprawie ustanowienia 11 lipca Dniem Pamięci Narodowej Pomordowanych na Kresach, ale jej nie podjął jak wiemy z przecieków, ingerował ambasador ukraiński…”

W końcu doczekaliśmy się uchwały Sejmu w sprawie oddania hołdu ofiarom ludobójstwa na obywatelach II Rzeczypospolitej (Polakach, Żydach, Czechach, Ormianach i przedstawicielach innych mniejszości narodowych) w latach 1943-1945 dokonanego przez nacjonalistów ukraińskich z szeregów Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, Ukraińskiej Powstańczej Armii, SS – Galizien, oraz innych formacji, których to żołnierze składali przysięgę na wierność Adolfowi Hitlerowi.

Dzień 11 lipca jest Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa.

Dla wielu z nas to dzień żałoby narodowej na cześć pomordowanych na Wołyniu, Małopolsce Wschodniej i Podolu.

 

Dziękuję WSZYSTKIM mieszkańcom Wołynia i innych regionów Kresów Południowo – Wschodnich za opowiedzenie swoich przeżyć. Dzięki WAM książka ta powstała.

 

Szczególne ukłony oddaję Ukraińcom, którzy przełamali strach i opowiedzieli o swoim i sąsiadów życiu w tym trudnym okresie. I tym, którzy odmawiali udziału w mordach.

 

 

Serdecznie dziękuję:

Pani Ewie Siemaszko – za merytoryczną korektę książki i zdjęcia. Pani Ewa Siemaszko – autorka książek o zbrodniach popełnionych przez ukraińskich nacjonalistów na Polakach na Wołyniu podczas II wojny światowej. Za monografię napisaną wspólnie ze swym ojcem Władysławem Siemaszko „Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939 –1945” została w 2002 roku wraz z ojcem Władysławem uhonorowana Nagrodą Literacką im. Józefa Mackiewicza. 14 września 2010 r. oboje zostali nagrodzeni Medalem Pro Memoria, a w roku 2011 – odznaczeni nagrodą Kustosza Pamięci Narodowej.

 

Panu Piotrowi Szelągowskiemu – za zdjęcia. Piotr Szelągowski ze Stowarzyszenia „Kresy” – organizacji, która wbrew politycznej poprawności kultywuje polskie tradycje kresowe i mówi wprost o ludobójstwie na Wołyniu w roku 1943. Bloger, społecznik. Od wielu lat angażuje się w życie społeczne Poznania.

 

Ks. Tadeuszowi Isakiewiczowi – Zaleskiemu – za zdjęcia. Ksiądz Isakowicz – Zaleski – polski Ormianin, duchowny katolicki obrządków ormiańskiego i łacińskiego, historyk Kościoła, działacz społeczny, uczestnik opozycji antykomunistycznej w PRL. Autor wielu publikacji i książek o ludobójstwie dokonanym przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia. Laureat Nagrody Literackiej im. Józefa Mickiewicza.

 

Pani Zuzannie Przeworskiej – dziennikarce, poetce i wydawcy. Autorka kilku tomików poetyckich i książek z dziedziny kultury. Inicjatorka, współzałożycielka i prezes istniejącej od 1990 roku Fundacji Literackiej im. Agnieszki Bartol w Pile, organizującej ogólnopolskie konkursy literackie dla dzieci i młodzieży i promującej młode talenty literackie. Prowadzi też Klub Literacki „Pegazik” w Młodzieżowym Domu Kultury „Iskra” w Pile. Od 2002 roku z dużym powodzeniem kieruje prywatną, niezależną oficyną „Wydawnictwo Media Zet”.

  Krystyna Lemanowicz

 


Spis treści

 

Przedmowa – Ewa Siemaszko                                                                          7-9

Od autorki – Podziękowanie                                                                          11-16

 

 

ROZDZIAŁ I : Wspomnienia moich bliskich

 

Rozalia Cyrklewicz – Życie usłane kolcami                                                      18-108

 

Józefa Kacprzak – Wciąż we mnie                                                                  109-163

 

Zofia Turowska – Patriotyzm w sercu                                                             164-205

 

Łucjan Cyrklewicz – Wspomnienia                                                                 206-222

 

Grzegorz Cyrklewicz – W narastającej grozie                                              223-229

 

Stanisław Kacprzak – „Zanim poznałem Wołyniankę”                             230-246

 

 

ROZDZIAŁ II : Pełnym głosem Wołyniaków

 

Kazimierz O. – Anielska piękność        `                                                          248-288

 

Franciszka z Równego – Lutfi                                                                         289-348

 

Maria Wilczyńska, Józefa z Równego, Kazimiera Karpińska

i Józefa Bielecka  – Skazani na nędzę i upodlenie                                            349-397

 

Zofia M. – Nurżan                                                                                                 398-415

 

Antoni Michalski – Uciekamy do lasu                                                            416-425

 

Marceli W. – Tajemnica blaszanego wagonu                                              426-452

 

Maria Kowalska – Gajowych będą wywozić na Sybir                              453-461

 

Zofia K., Gertruda H – Wyzwoliciele – gwałciciele                                    462-476

 

Jan Kowalewski – Zemsta                                                                              477-513

 

Antoni Wilczyński – Sześć lat tułaczki i walki                                             514-524

 

Agata Wilczyńska – Strach i poniewierka                                                        525-570

 

Bronisława Dąbrowska – Piekło na ziemi                                                        571-589

 

Agata Stankiewicz – Tułaczy los                                                                     590-636

 

Daria Samosionek – Zamiast szczura pies                                                        637-654

 

Aleksandra Marcinkowska – Epidemia zła                                                      655-668

 

Genowefa Orlińska – Myśli zagubione w strachu                                             669-685

 

Kazimierz Łoś – Sprawiedliwości zadość                                                        686-718

 

Anna Szudowska – Zaufałam głosowi zza światów                                          719-732

 

Ignacy O. – Nienawiść i pogarda                                                                    733-753

 

Antoni Zalewski – Kochałem Go jak Ojca                                                      754-769

 

Marcelina Klepuszewska – To nie bandyci, to partyzanci                             770-803

 

Michał Łojko – Niezapomniane lęki                                                                804-820

 

Sabina Michalska – Cnota pani młodej                                                         821-829

 

Paweł Sikora – Wydobyte z pamięci obrazy                                                   830-840

 

Zofia Bielecka  – Chrzciny                                                                                 841-850

 

Jadwiga Bagińska – Zmartwychwstanie nad kurhanem                           851-860

 

Franciszek Zwolski, Nikifor D. – Nadzieja konała każdego dnia               861-872

 

Nadia Junik – Arena strachu                                                                           873-886

 

Zofia Szczepańska – Udręka szybko dopadła                                             887-898

 

Czesław Danowski – Stracona ufność                                                          899-905

 

Ojciec Elizeusz Ludwik MartynówUkraina moją młodością              906-928

 

 

ROZDZIAŁ III: O czym chcieli powiedzieć

 

Leokadia Nickowska – Bagnety lśniły w słońcu                                         930-934

 

Zofia Kaszuba – Białe kominy w Topczy                                                         935-936

 

Anna Samosionek – Chłopiec bez butów                                                        937-938

 

Stefan Kosiecki – Drąg na drągu stoi                                                              939-942

 

Maria Czapińska – Droga krzyżowa                                                               943-945

 

Stefania Łojek – Egzamin z zabijania                                                            946-948

 

Anna Kownacka – Krew z drogi                                                                    949-952

 

Zofia Haliczkowa – Lwowskie Maskarady                                                    953-960

 

Marianna Olszewska – Polskyj pan, a swynia!                                            961-967

 

Aleksandra Szuszkowicz – Przymusowa danina                                          968-971

 

Antonina Kaczmarek – Samogon za sól                                                          972-974

Zofia Kuczyńska – Spotkanie z Żydami                                                           975-979

 

Stanisław Zwolski – Strzępki wspomnień                                                        980-984

 

Leokadia Mazur – Szalom olejchem                                                                985-989

 

Aleksandra Marcinkowska – Tania                                                                990-997

 

Maria Czyżewska – W cerkwi z widłami                                                         998-999

 

Helena K. – Zaczęło się psuć                                                                          1000-1001

 

Maria Krasucka – Zaprzedaniec                                                                     1002-1007

 

Leokadia Z. – Zdieś ana! Zdieś                                                                       1008-1012

 

Maria Sidorczuk – Pogrzeb Zygmunta Cyrklewicza                             1013-1016

 

 

ROZDZIAŁ IV: Miłość i nienawiść

 

Ihor i Dmitro – W partyzantce                                                                         1018-1102

 

Irena Kowaluk – Agnostina                                                                            1103-1106

 

Maria Foderczuk – Wydarli za życia                                                               1107-1111

 

Maryna Kostusiak – Druty na szyi                                                                   1112-1114

 

Daria Mikulis – Farbowana Żydówka                                                            1115-1118

 

Akulina K. – Pudrowane słówka                                                                     1119-1122

 

Jelena Tomczyk – Z więzienia do nieludzkiego miejsca                         1123-1131

 

Stefan C. – Zdrajców trzeba likwidować                                                         1132-1134

 

Swietłana M. – Żony oprawców                                                                     1135-1143

 

Daria M. – Żyję z czystym sumieniem                                                          1144-1149

 

Petro K. – Odmienione życie                                                                          1150-1169

 

Maryna S. – Mózg na polnym kamieniu                                                           1170-1179

 

Zoja Melnyczuk – Po chleb do Janowej Doliny                                            1180-1201

 

Sonia Metro – Smak samotności                                                                     1202-1207

 

Stepan, pseudonim „Kombi” – Werbunek                                                       1208-1219

 

 

 

 

 

 

 

Spotkanie autorskie z Laurą Chuchlą

Promocja tomiku poetyckiego „Spowiadam się” Laury Chuchli 

      

Promocja debiutanckiego tomiku „Spowiadam się” Laury Chuchli odbędzie się w czwartek, 15 marca 2018 r., o godz. 18. w Powiatowej i Miejskiej Bibliotece Publicznej w Pile przy ul. Staromiejskiej 14. Poprowadzi je Zuzanna Przeworska.

Zapraszamy na to ciekawe spotkanie autorskie, wzbogacone o prezentacje muzyczne, recytatorskie i plastyczne. Wstęp wolny!

                                

„Tomik poetycki „Spowiadam się” Laury Chuchli

Błyskotliwy debiut poetycki Laury Chuchli

Nakładem Wydawnictwa Media Zet ukazał się właśnie debiutancki tomik poetycki „Spowiadam się” Laury Chuchli z Piły. Tym błyskotliwym debiutem książkowym, który trafił do księgarń akurat w dziewiętnaste urodziny poetki,  Laura Chuchla potwierdziła swój niewątpliwy talent poetycki.

 

      

 

 

Wcześniej poetka publikowała swoje wiersze w Antologii Młodych Twórców „Z głową w chmurach”(2012) i nowej antologii poezji i prozy „Zderzenie” (2016) Putty download 64 bit windows 10 , a także  w wielu ogólnopolskich wydawnictwach pokonkursowych. Laura Chuchla, obecnie maturzystka Zespołu Szkół im. Staszica w Pile, związana jest z pilskim Klubem Literackim „Pegazik” i Fundacją Literacką im. Agnieszki Bartol, która uhonorowała ją Nagrodą Specjalną za indywidualność twórczą. Bo istotnie, jest tą indywidualnością twórczą, wielokrotnie nagradzaną w ogólnopolskich i międzynarodowych konkursach poetyckich.

W książce „Spowiadam się” Laura Chuchla daje liryczny popis mistrzostwa w operowaniu słowem i obrazem. To mądra, dojrzała poezja, w której refleksja przeplata się z liryką, nierzadko  metafizyczną. Poetka nawiązuje też do tematyki  bibilijnej, osadzając ją oryginalnie we współczesności.  Wiersze o „Niewiernym Tomaszu”, „Izaaku”, „Noe”, Marii Magdalenie” czy „Kainie i Ablu” odsłaniają poniekąd prawdę o nas samych – to takie mini traktaty o człowieku.  Z tej wieloznacznej, przesiąkniętej tradycją, niejako koronkowej  poezji wyłania się taki obraz świata, w którym „gdy wreszcie stajemy mocno na nogach / znowu się zmienia” („Nasza epoka jest kobieta”). Oczywiście, człowiek z wierszy Laury Chuchli , choć niedoskonały, nie jest bezbronny. I choć poetka proponuje: „Bądźmy tacy/ jak nas Bóg stworzył / na dobre, na złe / na podobieństwo”, paradoksalnie podpowiada i takie rozwiązanie: „Bądźmy tacy/ jak nas Bóg stworzył / bardziej na złe niż na dobre / na przeciwieństwo” („O człowieku”).  To sprawia, że w wierszach tych każdy z nas może się rozpoznać.

Tomik, ilustrowany przez Dorotę Solarską,  składa się z pięciu  swoistych dedykacji. To rozdziały: interpretacjom, poszukiwaniom, poezji nie tylko cudzej, miłościom, oraz światu – ludziom, florze, faunie, Tobie.

Można zanurzyć się w tych wierszach jak w nurcie życia. Czasem z prądem życia, a czasem pod prąd. Jak w wierszu „Nie byliśmy wyjątkowi”: „Spaliliśmy za dużo / murów / za dużo mostów powstało / z naszych rąk…”.

 

 

             

           

 

 

Swoją debiutancką książkę poetycką Laura Chuchla zadedykowała:

Mamie Danucie i Tacie Wojciechowi,
stojącym na czele mojej cudownej rodziny,
za niewyczerpane pokłady miłości, pomocy i wiary
Przyjaciołom,
za obecność, najpiękniejszą lekcję poświęcenia
i każdą z miliona wspólnych chwil
Pegazikowym twórcom,
za moc wzajemnych inspiracji
i tysiące żyjących we mnie historii
Zuzannie Przeworskiej,
za wszystko- co dotyka poezji, pomaga poznawać siebie
i pozwala dziś pisać te słowa.

 

 

O książce: 

Laura Chuchla „Spowiadam się”

Wydawca: Wydawnictwo Media Zet Zuzanna Przeworska

Str. 68

Redakcja – Zuzanna Przeworska

Ilustracje – Dorota Solarska

Książce patronuje Fundacja Literacka im. Agnieszki Bartol

Opracowanie graficzne:

Oficyna Reklamowo-Edytorska DRACO-ART w Pile – Renata Drozd

Wydanie I , Piła 2018

Druk: Drukarnia „TOTEM”Inowrocław

ISBN 978- 83- 60245-79-8

Cena 13 zł

————

 

Zamówienie

Książkę „Spowiadam się” Laury Chuchli można kupić:

1.w sieci Domu Księgarskiego „MJL”  spółka jawna M. Lus i Jan Lus w Pile:

a/ w Księgarni przy ul. 14 Lutego w Pile

b/ w Centrum Handlowym „IBI” w Pile

c/ w Galerii Kasztanowa w Pile

 

2/ Tomik ten można także zamówić u Autorki:

e-mail: laura.chuchla@wp.pl

 

3/ Tomik ten można także zamówić u wydawcy:  możemy wysłać pocztą –
cena za 1 egz. – 13 zł +7 zł koszty przesyłki. Można tę kwotę 20 zł wpłacić
na konto wydawnictwa – proszę podać dokładny adres:
Wydawnictwo Media Zet Zuzanna Przeworska
64-920 Piła, ul. Salezjańska 11/8
Bank Pocztowy Oddział w Pile

Nr 70 1320 1351 2212 3516 2000 0001
Książkę wyślemy po wpłacie na konto

tel. 668 000 335

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Najnowsza książka ks. Władysława Derynga – „Na Drogach Łaski”

„Na Drogach Łaski” – życie niezwykłego księdza kanonika w dwóch tomach 

           

Ta najnowsza książka ks. kanonika Władysława Derynga, wydana w dwóch pokaźnych tomach, zrobi wrażenie na każdym, kto po nią sięgnie. Naprawdę warto zagłębić się w jej lekturę.

„Na Drogach Łaski” to fascynująca historia o kapłaństwie.

W Tomie I ks. Władysław Deryng odsłania kulisy swego powołania i snuje biograficzną, obfitującą w fakty i anegdoty, opowieść o drodze kapłańskiej w czasach od narodzin do upadku komunizmu w Polsce Ludowej, pisze też o codzienności w III RP. Tom I zawiera też niezwykłe, świetnie sportretyzowane wspomnienia o ks. kanoniku, a także reporterskie teksty zredagowane na dstawie kronik parafialnych parafii pw. Podwyższenia Krzyża Św. w Starej Łubiance z lat 1969 – 1982 i parafii NMP Królowej Polski w Jastrowiu z lat 1982 – 2002, które nie tylko obrazowo dokumentują działalność duszpasterską ks. Derynga, ale też są kopalnią wiedzy o parafiach, ludziach i zdarzeniach.

W Tomie II opublikowane są wybrane teksty dziennikarskie o ks. Władysławie Deryngu oraz teksty do prasy pióra ks. W. Derynga – bez cenzury i zatrzymane przez cenzurę. To absorbująca ciekawa lektura dla wszystkich. Polecam.

Zuzanna Przeworska

      

Okładka – Tom I Autor na tle swojego rodzinnego domu w Pieniążkowie koło Gniewu
Okładka – Tom II – Autor na tle gimnazjum w Gniewie

O ks. kanoniku Władysławie Deryngu 

Charyzmatyczny, zarazem niepokorny,  kapłan z niebanalną biografią, którego powołanie zrodziło się pod ciosami ubowca; w czasach bezprawia bronił godności człowieka, prawdy i wolności, za co przyszło mu zapłacić wysoką cenę: wielokrotnie stawał przed kolegium: za jasełka, za powitanie biskupa, za wywieszenie biało-żółtych chorągwi, za postawienie krzyża, za postawienie figury Matki Boskiej za murami kościoła, za pomoc internowanym…; bity, torturowany, aresztowany, siedział  w więzieniu…

Długoletni proboszcz w parafiach: Stary Przylep, Bobolice, Stara Łubianka i Jastrowie. Uhonorowany tytułami: „Weterana Walk o Wolność i Niepodległość Ojczyzny” (2004) i „Honorowy Obywatel Jastrowia” (2002), któremu to miastu poświęcił dwie swoje książki: „Kocham to miasto”, „Żywa historia Jastrowia”.

Mieszka w Jastrowiu, skąd codziennie dojeżdża do Piły – do kliniki Ars Medical, gdzie od 2005 roku jest kapelanem. Ma 87 lat.

Autor wielu książek wydanych w latach 1995-2016, w tym: „Z drugiej strony ołtarza”, „Cud Małgorzaty”, „Przemijanie z nadzieją”, „Przerwane rozmowy”, „Schody do nieba”, „Miłość miłosierna”, „Światło nadziei”, „Cichy Anioł”, „Dotknąć wieczności”, „Pójdź za mną. Droga do wieczności”, „Wiara przenosi góry. Prymas Tysiąclecia w moim życiu”, „Moja Ojczyzna”.

_________

 

    

 

Na Drogach Łaski –  Spis treści

Od autora

TOM I

I. Na Drogach Łaski – ks. Władysław Deryng

II. kronik parafialnych i z prasy

1. Kroniki Parafialne – Stara Łubianka – wybór, oprac. Zuzanna Przeworska

2. Kroniki Parafialne – parafia NMP Królowej Polski w Jastrowiu – wybór, oprac. Zuzanna Przeworska

III. Wspomnienia o księdzu kanoniku

  1. Wspomnienie ks. Zbigniewa Reglińskiego, byłego wikariusza w Bobolicach – ks. Zbigniew Regliński
  2. Snuła się nić przyjaźni… – ks. Jan Rataj
  3. Tu się wszystko zaczęło… – ks. Andrzej Żołyniak
  4. List ks. Meslina do J.E. Księdza Biskupa Ordynariusza
  5. Jastrowska plebania „drugim domem” – ks. Rafał Figiel
  6. Wspólne wędrowanie – Stanisław Nowicki
  7. Był dla nas drugim „tatą” – Dariusz Chrobak
  8. List Serdeczny – Jagoda Harbuzińska-Turek
  9. Portret ze słów – Barbara Grzębska

 

TOM II

I. Archiwum Prasowe – wybór, oprac.  Andrzej Jan Rubik

I. Publikacje księdza i o księdzu:

1. Publikacje ks. Władysława Derynga:

* Czy wizyta duszpasterska jest potrzebna?

* Triumf dnia Maryjnego w Roku Jubileuszowym 1974

* Refleksje nad Bożym Narodzeniem

* Wspomnienia o Matce

* Getsemani trwa

* Streszczenie artykułów „Ateneum Kapłańskiego”, wrzesień – grudzień 1979, tom 93

* W hołdzie Skrzatuskiej Pani

* Na drodze prawdy i wolności

* Medytacja Wielkopostna

* Udziel nam łaski wytrwania

* W sprawie aborcji!

* Trzydzieści pięć lat służby Kościołowi!

* Można uczynić ziemię gościnną dla wszystkich ludzi

* Matka przemiany

* „Zróbmy przyjacielskie koło…”

* Ta, Która nie zginęła!

* Spotkanie po latach

* Rachunek miłosierdzia

* Zatopieni w modlitwie

* Święta Noc 1998

* Przestało bić kapłańskie serce wielkiego patrioty – Polaka, o. Remigiusza

* Rozbolała mnie głowa

* Rozczochrane myśli

* Poświecenie figury

* Rodzina Bogiem silna!

* Mój drugi dom

* „Pan dał, Pan wziął, niech imię Jego będzie błogosławione”

  1. Publikacje o ks. Władysławie Deryngu

* Chrystus przychodzi do szkoły – Nauczycielki ze Szkoły Podstawowej nr 2 w Jastrowiu

* Order za Ojczyznę – Waldemar Kujawa

* Zakończenie Roku Stefana kardynała wyszyńskiego – Edmund Glaza

* Ksiądz pod okiem UB – Ewa Auer

* Ksiądz na medal – Waldemar Kujawa

III.  Aneksy

 

 

————

   

O książce: 

Ks. Władysław Deryng  „na Drogach Łaski”

Wydawca: Wydawnictwo Media Zet Zuzanna Przeworska

Tom I – 422 str.; Tom II – 284 str.

Współpraca autorska, opracowanie, redakcja – Zuzanna Przeworska

Okładka, opracowanie graficzne:

Oficyna Reklamowo-Edytorska DRACO-ART w Pile – Renata Drozd

Zdjęcie na okładkę i na str. 77 w Tomie I – Roman Koenig

Zdjęcie – okładka wewnętrzna str. 2 – Diecezjalne Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w Skrzatuszu – fot. Jarosław Ramucki

Zdjęcie – okładka wewnętrzna str 4- Jastrowie z lotu ptaka

Na okładce – Tom I – Autor na tle rodzinnego domu w Pieniążkowie koło Gniewu

Na okładce – Tom II – Autor na tle Gimnazjum w Gniewie

 

Korekta – Andrzej  Jan Rubik

Wydanie I , Piła 2017

 

Podziękowanie

Serdecznie dziękujemy za pomoc w wydaniu tej książki:

*  Burmistrzowi Gminy i Miasta Jastrowie panu Piotrowi Wojtiukowi

*  Zastępcy Burmistrza Gminy i Miasta Jastrowie panu Jerzemu Klimczakowi

*  Wójtowi gminy Szydłowo panu Dariuszowi Chrobakowi

*  Dyrektor Centrum Upowszechniania Kultury w Szydłowie pani Grażynie Bednarek

Wydano przy pomocy finansowej Gminy i Miasta Jastrowie, Piła

ISBN 978- 83- 60245-74-3

Cena- Tom I – 25 żl, Tom II – 25 zł

 

Zamówienie

Książkę „Na Drogach Łaski” ks. Władysława Derynga można kupić w sieci Domu LKsiążki „MJL” Lus w Pile: w Księgarni przy ul. 14 Lutego, w Galerii Kasztanowe.
Możemy też książki wysłać pocztą:
cena za 1 egz. – Tom I 25 zł, Tom II – 25 Zł  +  15 zł koszty przesyłki. Można tę kwotę wpłacić
na konto wydawnictwa – proszę podać dokładny adres:
Wydawnictwo Media Zet Zuzanna Przeworska
64-920 Piła, ul. Salezjańska 11/8
Bank Pocztowy Oddział w Pile
Nr 70 1320 1351 2212 3516 2000 0001
Książkę wyślemy po wpłacie na konto
tel. 668 000 335

————————

„Dopełnienie” Edmunda Muscari Czynszaka

Poety „dopełniona” podróż przez życie 

 

                 

Poeta Edmund Muscari Czynszak, autor kilku ciekawych tomików poetyckich, w tym m.in „W sieci czasu” (Wydawnictwo  Media Zet, 2015) i „Analiza codzienności” (krakowska  „Miniatura”, 2017) mile zaskoczył czytelników. Tym razem wydał zbiór opowiadań „Dopełnienie”, dopowiadając to, co dotąd nie znalazło się jego w poezji, a daje się przełożyć na język prozy i intrygującą prozę poetycką. Ta poety podróż przez życie, która zaowocowała tekstami do tej książki, jest fascynująca. Jak jego utwory prosto z życia – o dosłownych, bądź metaforycznych tytułach: „Przemilczana historia”,  „Błędna identyfikacja”, „Jak najszybciej rozbawić Pana Boga?, „Miłość spod latarni”, „Śmierdziel”, „Zawał”, „Powtarzane obrazy”, „Historia pewnej fotografii – naszkicowanej słowem, „Fragment poprawionego rękopisu”, „Ostatnia formalność”, „W klepsydrze czasu”, „Skrawki codzienności”, „Pośród własnych pragnień”.

Książka ta wzbogaca nie tylko twórczość autora, wzbogaca także czytelnika o nowe doznania.

„Dopełnienie” Edmunda Muscari Czynszaka to ciekawy zbiór opowiadań o kondycji moralnej współczesnego człowieka.

Człowieka często zagubionego, uwikłanego w zawiłe uczucia, a także w splot nieoczekiwanych wydarzeń biznesowych, a nawet kryminalnych. Wszystko to splata się ze sobą, tworząc różnobarwną opowieść o człowieku, który zmaga się ze światem.

Ta niejako filozofia codzienności, rozgrywająca się także w Pile – mieście rodzinnym Autora – choć nie zawsze prowadzi do spełnienia sensu życia, może jednak stać się dla nas moralnym drogowskazem, dzięki któremu łatwiej nam będzie odnaleźć się we współczesnym świecie.

Żywa, swobodna akcja, zaskakujące pomysły, sprawiają, że książkę czyta się jednym tchem. Naprawdę warta jest uwagi. Polecam.

Zuzanna Przeworska

O tym ciekawym zbiorze opowiadań jego autor Edmund Muscari Czynszak tak pisze:

„Dopełnienie jest ilustracją zdarzeń, jakie miały miejsce w mojej rozpasanej wyobraźni. Znajdujące się w tej książce opowiadania to obrazki, jakie wielu z nas mogło zaobserwować podczas swoich podróży przez życie. Pisane były w różnych okresach i etapach mojego dochodzenia do decyzji podzielenia się tym innymi. Prezentowana tu teksty są takim swoistym dopełnieniem. Analizą obserwacji świata, w którym się poruszam. Świata, który jest piękną i bogatą paletą przeróżnych wydarzeń. W jakich często mimochodem bywamy aktorami czy statystami sztuki życia. Zatem zapraszam państwa do spaceru alejkami stronic tej książki.

Edmund Muscari Czyszak

                                        

————

O książce: 

Edmund Muscari Czynszak: „Dopełnienie”

Wydawca: Wydawnictwo Media Zet Zuzanna Przeworska

Str. 146

Redakcja – Zuzanna Przeworska

Okładka, opracowanie graficzne:

Oficyna Reklamowo-Edytorska DRACO-ART w Pile – Renata Drozd

Korekta – Andrzej  Jan Rubik

Wydanie I , Piła 2017

Wydano przy pomocy finansowej Gminy Piła

ISBN 978- 83- 60245-78-1

Cena 25 zł

————

Zamówienie

Książkę „Dopełnienie” Edmunda Muscari Czynszaka możemy wysłać pocztą –
cena za 1 egz. – 25 zł +7 zł koszty przesyłki. Można tę kwotę 32 zł wpłacić
na konto wydawnictwa – proszę podać dokładny adres:
Wydawnictwo Media Zet Zuzanna Przeworska
64-920 Piła, ul. Salezjańska 11/8
Bank Pocztowy Oddział w Pile
Nr 70 1320 1351 2212 3516 2000 0001
Książkę wyślemy po wpłacie na konto
tel. 668 000 335

Rozmowa z poetą, artystą plastykiem Markiem Kotkiewiczem

 

                                   Jak w kalejdoskopie

 

                               

Zuzanna Przeworska: – Jesteś już autorem rozpoznawalnym. Masz w dorobku kilka znaczących tomów wierszy i prozę. To m. in. obszerna książka z poezją i prozą „Jutro już było” (Warszawska Firma Wydawnicza, 2013), a także misternie wydane tomiki: „Magia codzienności”, „Bose uświęcenie”, „Strzępy” oraz mikropowieść „Dzisiaj będzie jutro” (Wydawnictwo Media Zet, 2016). A teraz, pod koniec roku 2017, wydałeś aż trzy tomiki poetyckie: „Klucz”, „Erotyk kulawego” i „Kłusownik kwiatów”. Piękny prezent pod choinkę: dla autora, ale i dla czytelników. W Twojej twórczości tyle tematów, tyle światów, tyle zderzeń słów i obrazów…

Marek Kotkiewicz: – W moim życiu, także i w mojej twórczości, nic nie jest jednoznaczne. O czym piszę? Tak ogólnie – to tematy egzystencjalne. Często jest to problem samotności jednostki żyjącej poza marginesem, albo na marginesie życia. Szczególnie jest mi bliski poeta Kazimierz Ratoń, który żył właśnie na marginesie życia, krytykując małą stabilizację.

Twój biogram też jest nieprzeciętny …

– Czy ja wiem, mogę powiedzieć, że moje życie jest skomplikowane, pogmatwane na różne sposoby. Za buńczuczne życie byłem zmuszony zmieniać szkoły: liceum na zawodówkę, zawodówkę na technikum. Skończyłem studia wyższe z tytułem magistra „bibliotekoznawstwa, informacji naukowej, z możliwością nauczania języka polskiego”, pisząc pracę magisterską o poecie Tadeuszu Micińskim, który do dziś nie ma grobu. Byłem i robotnikiem i dyrektorem, byłem wśród bohemy artystycznej i wśród marginesu społecznego, byłem bezrobotny, bezdomny, mieszkałem w wilii i wydawałem ponad 20 tysięcy miesięcznie…

Obracałeś się wśród bohemy artystycznej. Podobno grałeś na gitarze. Powiedz coś więcej o tym…

– To był krótki epizod. Grałem na gitarze, na harmonijce, pierwsze kroki stawiałem w legendarnym krakowskim klubie studenckim „Pod Jaszczurami” – śpiewałem bluesy, grałem stylem slide’y gitar. O bluesie mam już przygotowany tomik do druku, który ukaże się w przyszłym roku. To także mój świat. Wędrując przez swoje życie spotykałem mnóstwo różnych ludzi, którzy przeżywali świat na swój sposób. A że byłem wrażliwy na słowo, doznania, na życie tych ludzi i życie moje, musiałem pisać.

I znalazłeś swoje miejsce w życiu?

– A skądże, ciągle się przemieszczam – w przestrzeni i w słowie, ciągle poszukuję, zgłębiam istotę życia i sztuki. I nie czuję, że znalazłem swoje miejsce w życiu, że jestem ustabilizowany. Czegoś takiego nie ma, to ciągłe poszukiwanie.

A czego szukasz?

– Satysfakcji, potwierdzenia, że nie tylko jem, śpię i kocham, ale też mam coś do przekazania, chcę się z kimś podzielił tym, co dla mnie ważne, chcę zostawić coś po sobie. To są takie ślady mojej obecności. Świat mnie interesuje, życie. Mam taką potrzebę i tworzę.

Właśnie, co daje ci twórczość?

– Dopełnia mnie, daje dokończenie tego, co we mnie. Nie chcę kreować siebie, ale wyrzucić z siebie to, co we mnie głęboko siedzi. Tak, pisanie to świadomość dla samego siebie, że się istnieje.

Twojej niezwykłej, często prowokacyjnej poezji, która dotyka istoty naszego życia, towarzyszą obrazy. Te tak pięknie wydane obecnie zbiory poezji: „Kłusownik kwiatów”, „Erotyk kulawego” i „Klucz”, jak i poprzedni tom wierszy „Magia codzienności”, są ilustrowane Twoimi wieloznacznymi obrazami – w pełnym kolorze. Są to swoistego rodzaju albumy poetycko–malarskie. Czy malarstwo dopełnia poezję, czy też poezja dopełnia malarstwo? Która z tych dziedzin sztuki jest dla Ciebie ważniejsza?

– Jeżeli maluję, to interesuje mnie forma, faktura, kompozycja. Zawsze wieszali moje obrazy do góry nogami, czyli świadczy to o tym, że kompozycja obrazu jest dobra, bo obojętnie jak powieszą, to jest dobrze. Ale do czego zmierzam, chodzi mi o to, żeby wgłębić się w ludzką naturę. Ja maluję abstrakcyjnie – malarstwo figuratywno–fakturowe, tak bym to określił, a to jest abstrakcja. Wiadomo też, że nie ma takiej abstrakcji, która by nie była w naturze, trzeba ją tylko odnaleźć, to kwestia spojrzenia. Powiedzmy, mamy przed sobą liść, który jest wygięty, czy korę odłamaną – jeżeli zrobimy ich zbliżenie, to jest nie wiadomo jaka abstrakcja. W twórczości chodzi o jakiś przekaz.

Pisanie jest więc dla Ciebie inną formą przekazu niż malarstwo?

– Właśnie. Dla mnie proza to jest analiza – analiza ruchu, słowa, dlaczego w danym czasie zrobiliśmy to, a nie tamto – musimy to przeanalizować, pokazać dlaczego. A poezja – to jest synteza: buduje obraz, tak jak obraz malarski – tylko inny. Inne jest tworzywo – tworzywo jest językowe. Ale przez analizę skupiamy się.

Ale Ty często prowokujesz? 

– Oczywiście, robię kompozycje otwarte, prowokujące. Nie chcę bowiem nikogo nauczać, pouczać, tylko nadać sygnał, że jest coś takiego, przed czym musimy stanąć twarzą w twarz, musimy sobie z tym poradzić, przetrawić, jakoś się uporać i dalej iść do przodu. Jeżeli jest chociaż jeden odbiorca, który odczuwa podobnie, to wtedy wiersz jest poezją. Nie chodzi tu o to, żeby być modnym, być idolem, to nie ma znaczenia.

Jeden z trzech Twoich najnowszych tomików poetyckich nieprzypadkowo zatytułowałeś: „Klucz”. Dlaczego klucz? Klucz do czego? Do człowieka, do prawdy, do świata?

– Do słowa, które jest wypowiedziane. Odpowiedzialność za słowo, którym się operuje, i przekazuje myśl. I to jest bardzo istotne.

 A co chcesz powiedzieć w tym „Kluczu”?

– Nie mam żadnego przesłania. Zamkniętego przesłania. Wszystkie moje kompozycje są jak gdyby impulsami dla kogoś, żeby się otworzył, pomyślał nad tym, co robi, kim jest i gdzie jest. Bo jak powiedział Młynarski, prowincja to jest kategoria umysłowa, a nie geograficzna, i musimy zdawać sobie sprawę kim jesteśmy. Maciej Zembaty zawsze mi się podobał, choćby w piosence „Onuce”, w której napisał, że „ Nic tak nie śmierdzi, jak moje onuce”. I Maciej Zembaty zawsze wiedział, kim jest i co robi.  Podobnie Jonasz Kofta, który uważał, że „Człowiek czasami musi, inaczej się zadusi”.

A pisanie dla mnie to jest pewna forma spowiedzi z tego co człowiek przeżył, zauważył, z kim się chce podzielić. Bo nie wierzę w pisanie do szuflady. Pisać do szuflady można pamiętniki: że ktoś odszedł, ktoś wrócił, ot, takie intymne wyznania z codzienności.

Nie wierzysz w natchnienie?

– Nie tak dosłownie. Jest coś takiego jak impuls, błysk, myśl, która nagle spada na mnie, zaczyna drążyć, nurtować. Zapisuję to w notatniku, a później rozbudowuję, pracuję nad słowem i obrazem tego słowa. Podobnie dzieje się, kiedy coś usłyszę, co nie daje mi spokoju, albo coś zauważę – rejestruję to w mojej świadomości i wrażliwości, przenoszę na papier. I długo pracuję nad tą słowną materią.

Wisława Szymborska w „Wieczorze autorskim” pisała, że poeta skazany jest na „ciężkie norwidy”

– To prawda, w sztuce jest więcej pracy niż natchnienia. Jak już mówiłem – jest impuls, a później praca! Jakakolwiek wypowiedź artystyczna nie może pokazywać bólu jej powstawania. To musi zaistnieć tak, jakby to było napisane, namalowane z wolnej ręki. Nie wolno pokazywać bólu tworzenia. Pokazuje się esencję tworzenia.

Mówi się, że esencją życia człowieka jest miłość. I w Twojej poezji jest miłość. To tomik pod tytułem „Erotyk kulawego”. Ze zmysłowymi obrazami: poetyckimi i malarskimi.

– Jest w mojej poezji i malarstwie miłość. To potrzeba dotknięcia, potrzeba bliskości. Nie wolno brutalizować miłości, bo jest ona jak sztuka, trzeba umieć dotknąć, pokochać, trzeba umieć pocałować. Za młodu człowiek w miłości szuka przyjemności, chce się zrealizować, z czasem miłość przeradza się w przyjaźń, a w starszym wieku jest dla zdrowotności, ale musi to być tak ładne i tak przyjemne dla obu stron.

Wiersze są zmysłowe, lapidarne, ale zarazem obrazowe, dotykasz istoty uczucia…

– Nie wiem, nie ma dotyku bez duchowości. Można wielokrotnie kochać wiele osób, być z wieloma osobami, ale każda miłość, każde obcowanie, przysparza nam doznań. Nie umiałem się zamykać jak gdyby na jednej płaskiej przestrzeni. Szukałem doznań w życiu chodząc pionowo, a nie poziomo.

Pionowo, czyli jak? Po szczeblach kariery…

– I do góry i na dół. Jak już mówiłem, bywałem na szczytach i na dnie. Nigdy nie lubiłem płaszczyzny jednej warstwy, powierzchownej, takiej co zadawala się tym, co ma. Zawsze drążyła mnie myśl, żeby poszukać coś innego.

„Erotyk kulawego” – nie chodzi tu chyba o dosłowność, ale o miłość, która ma jakieś rysy, jakiś uraz na psychice…

– Nigdy nie można rozłożyć wszystkich kart, które posiadasz, bo jeśli wyłożysz wszystkie karty, to przegrasz.

W „Kłusowniku kwiatów” je trochę odkrywasz. To błyskotliwa poezja, miejscami proza poetycka – subtelna, intymna, ale i panoramiczna. Nie ma tu żadnych tematów tabu.

– Nikt nie zabroni człowiekowi szukać rzeczy, które go nurtują. Dogmat dla mnie nie istnieje.

A co jest w zamian?

– Chyba ciągłe poszukiwanie – poszukiwanie odpowiedzi. Dla mnie nie ma jednostronnej prawdy, prawda ma zawsze wiele odcieni i dlatego jest kłusownik.

Kłusownik?

– No, bo trzeba czasami trzeba wyjść poza układy społeczne, które obowiązują, żeby poszukiwać siebie. Z reguły jeżeli istniejemy w stadzie, stado określa nam pewne warunki, kiedy wychodzimy spoza stadnych norm, stajemy się kłusownikami, stajemy się kimś z marginesu.

Twoi bohaterowie walczą ze swymi uzależnieniami?

– Na pewno, życie jest uzależnieniem. Dlaczego tak mówię? Bo np. pisze i mówi się urodziłem się, podczas gdy powinno się mówić urodzono mnie – w danej rodzinie, w danym układzie, w danej euro polityce, w której się w jakiś sposób kształtowałem, przez ten prymat patrzyłem na świat.

Jestem np. na Ziemiach Odzyskanych, ale to nie są moje ziemie. Ja jestem duszą w Wilnie, gdzie moja matka nie dała sobie wpisać do dowodu, że jest ur. w ZSRR, tylko w Wilnie. W mojej pamięci jest mój pradziadek, który ciągnął wóz z Westfalii Ruhry do Bydgoszczy, bo Polska powstawała – nie miał konia, ale szedł, bo była wolna Polska. Mam dziadka, który zginął w obronie Warszawy w 1939 r., w rodzinie są akowcy, drugi dziadek, który walczył w 111 brygadzie ułanów Armii Pomorze – żołnierzy na straconej pozycji, tak ich nazywano, ale potrafili walczyć.

Ta historia rodziny oddziaływuje na Ciebie?

– „Jeszcze słychać śpiew i rżenie koni” – tak zwykle mówiło się o walce o niepodległość, w której brali udział – jak wyżej zaznaczyłem, także moi przodkowie. Ta rodzinna historia ukształtowała mnie i politycznie i duchowo. Dla mnie orzeł z koroną świadczy o naszej państwowości. Na wydanie czeka moja książka „Dzazgi” – o akowcach na Kresach i naszych narodowościowych sprawach. Polityka jest działaniem. W mojej poezji też można ją odszukać, choć nie tak wprost.

I to jest znakomite. Pisząc o samotności, wikłasz swojego lirycznego bohatera w różne konstelacje psychologiczno-społeczno – obyczajowe. Ale zawsze tu i teraz. To jednak konstelacje uniwersalne, ponadczasowe. Tak jak Twoje malarstwo. Swoje książki ilustrujesz autorskimi obrazami. Najpierw powstały obrazy czy wiersze?   

– Tomiki przygotowałem graficznie. Ja pracuje na zasadzie kolażu. Czasami mnie coś pobudza obrazowo, więc robię obraz, a jeżeli w sobie zasłucham jakąś myśl, jakieś słowo, zdanie, metaforę – to wszystko spokojnie gdzieś tam sobie leży i dojrzewa.

Gdzie leży?

– W moich zapiskach.

A nie we wnętrzu?

Staram się je zapisać, by utrwalić, by nadać im nowe życie.

Duży ten notes do wykorzystania?

– Spory, do końca życia mi starczy.

Zapisujesz, żeby potem nie być „muzeum” nienapisanych wierszy…

– Tak, nawet obrazy nie od razu powstają. Czasem tak po prostu nie chce mi się malować, ale myśl, która zakiełkowała, pozostaje, myślę jaka będzie faktura obrazu, zapisuję szkic o tym jak to skomponuję, po jakimś czasie jak to już we mnie dojrzewa, to siadam i maluję. Tak samo jest z wierszami. To ogrom różnych myśli, które czasem kręcą się wokół jednego tematu. Siadam później, zaczynam kreślić, dobierać słowa, robię krytyczną oprawę wszystkiego, co mam. Bo najlepszym krytykiem jest człowiek dla samego siebie. Wiersz nie może być przegadany.

– Właśnie, Twoje wiersze są lakoniczne, zarazem panoramiczne. A to już sztuka!

– Nie wiem, czy to jest sztuka. To jest właśnie pisanie. Czasami są to obrazy jakby niezwiązane ze sobą treściowo, ale jest myśl, która łączy.

Twoje obrazy nie mają tytułów. Są przy wierszach, które mają tytuły. Zatem można je tak samo zatytułować?

– To już należy do odbiorcy, do czytelnika. Obrazy są ilustracją do wierszy. Nawiasem mówiąc, rzadko nadaję tytuły obrazom. Bo to jest narzucane komuś odbioru. Dla mnie obraz musi przemówić tym, co jest w nim ukryte.

Jak to odkryć?

– Trzeba przystanąć, popatrzeć, wsłuchać się w siebie, dać ujście swoim emocjom i refleksji. A jak ktoś chce, może spróbować odczytać w obrazie jego symbolikę.

A poezja? Ważniejsza od malarstwa? Czy sama poezja to za mało, żeby się w pełni wypowiedzieć?

– Poezja jest elitarna. Nie ma takiego oddziaływania jak sztuki piękne – malarstwo. Tym bardziej, że jesteśmy coraz bardziej społeczeństwem obrazkowym – obraz ma większe znaczenie.

Ale w poezji obraz jest jej siłą!

– Tak, w sensie słowa. To kolaże słowno – obrazowe. Trudno oderwać wiersz, prozę od obrazu – dla mnie jest to jedność. Obrazowanie mojego świata tak, jak go odbieram. I jest taka potrzeba podzielenia się tym z kimś. Taka forma spowiedzi. Ktoś pójdzie do kościoła, wyspowiada się i jest cały szczęśliwy. Dla mnie twórczość jest takim właśnie wyzwoleniem.

Dziękuję za rozmowę.  

  Z poetą, artystą plastykiem Markiem Kotkiewiczem rozmawiała Zuzanna Przeworska 

Tomik poetycki „Erotyk kulawego” Marka Kotkiewicza

Jeśli się nie kocha, nie ma się nic  

 

    

 

Ten tomik „Erotyk kulawego” Marka Kotkiewicza burzy stereotypowe wiersze o miłości. Odkrywa bowiem to, co nienazwane – to co jest esencją życia!

Marek Kotkiewicz w tomiku „Erotyk kulawego” stwierdza, że miłość – jakakolwiek by ona nie była – jest największą wartością.

Tomik otwiera intrygujące motto poety: „Powitanie  / jest rozstaniem / przed pocałunkiem”. Jest w tej poezji potrzeba dotyku, czułości, przepełniona jest zmysłowością, a także pożądaniem, które z czasem przemija, jak w wierszu „Przemijanie”: „patrzę w lustro / na swój strach / przed pożądaniem / które minęło / jak w tanim filmie porno”.

Ale i jest samotność pełna tęsknoty, jak w poruszającym wierszu „Hotel”:

„słyszę ciężki oddech

w pokoju obok

nagle zapada cisza

między nimi a mną

bezradnie drapię ścianę

 

ale to tylko samotność”.

 

Nie ma w tych wierszach czułostkowości, jest erotyzm – bez tematów tabu. I choć miłość jest azylem,  sytością, to paradoksalnie – jak obrazowo w wierszu „Mrok” pointuje poeta – maskuje strach przed śmiercią:

„czerpię rozkosz aż do bólu

żeby nie utonąć

w bojaźni przed zgonem”.

Barwne, z dużą kulturą napisane erotyki i pełne zmysłowości ilustracje do wszystkich wierszy w tym tomiku, które także są autorstwa Marka Kotkiewicza, dopełniają całość przesłania poety. Możemy je także odczytać z fragmentu wywiadu z M. Kotkiewiczem, zamieszczonym na końcu tego tomiku: „Największą dziedziną sztuki jest być z kimś, kochać i czerpać z tego bezinteresowną rozkosz, można być bogatym, ale jeśli się nie kocha, nie ma się nic”.

To dojrzała, dobra poezja, z zaskakującymi skojarzeniami i jakże trafnymi pointami. Na pewno dostarczy czytelnikom wielu głębokich doznań. Zapraszam do lektury .

Zuzanna Przeworska

 

                 

                                                 

————

O książce: 

Marek Kotkiewicz:  „Erotyk kulawego”

Wydawca: Wydawnictwo Media Zet Zuzanna Przeworska

Papier – kreda, kolorowe ilustracje, str. 32

Okładka, barwne ilustracje wewnątrz tomiku – Marek Kotkiewicz

Redakcja – Zuzanna Przeworska

Okładka, opracowanie graficzne:

Oficyna Reklamowo-Edytorska DRACO-ART w Pile – Renata Drozd

Korekta – Andrzej  Jan Rubik

Wydanie I , Piła 2017

ISBN 978- 83- 60245-75-0

Cena 15 zł

————

Zamówienie

Książkę „Erotyk kulawego” Marka Kotkiewicza możemy wysłać pocztą –
cena za 1 egz. – 15 zł +7 zł koszty przesyłki. Można tę kwotę 22 zł wpłacić
na konto wydawnictwa – proszę podać dokładny adres:
Wydawnictwo Media Zet Zuzanna Przeworska
64-920 Piła, ul. Salezjańska 11/8
Bank Pocztowy Oddział w Pile
Nr 70 1320 1351 2212 3516 2000 0001
Książkę wyślemy po wpłacie na konto
tel. 668 000 335

Tomik poetycki „Kłusownik kwiatów” Marka Kotkiewicza

Poeta o świecie – z kłusownikiem… kwiatów

 

      

To kolejny, intrygujący tomik wierszy Marka Kotkiewicza – „Kłusownik kwiatów”. Tyle ciekawych w nim zderzeń słów i obrazów. Mogą zburzyć w nas święty spokój…

 „Kłusownik kwiatów”  Marka Kotkiewicza  to tomik poetycki, który warto mieć pod ręką.

Poeta w motcie do tego zbiorku zwierza się: „Nie mogę wyjaśnić z jakiego powodu czasami dławi mnie wieczór”. To zwrot bezpośrednio do czytelnika; w kolejnych wierszach jednak to odkrywa. Ta poezja nas porusza, każe myśleć – odsłania to, co jest pomiędzy tym, co widoczne a ukryte, sięga w głąb.

O czym są więc te niezwykłe wiersze? Krótko mówiąc o człowieku. Oto tytułowy kłusownik kwiatów został przyłapany na gorącym uczynku  przez funkcjonariuszy policji  –  „zrywał róże na miejskim klombie”. Niby nic dziwnego, ale – jak się okazuje, ta powiedzmy sobie szczerze – umowna sytuacja jest tylko pretekstem do zobrazowania prawdy o człowieku.  „Trzymał w rękach pęk kwiatów/ nie próbował uciekać ani stać/ Zawiesił się w próżni jak koliber” – ta piękna metafora wprowadza w krąg zainteresowań tematycznych poety.

Marek Kotkiewicz mówi o człowieku, który nie mieści się w ramach codziennych „nakazów i zakazów”. O człowieku zmęczonym życiem, izolowanym, rozczarowanym, bezdomnym, na kacu, uwięzionym w stereotypach, człowieku który przeżył tyle miłości, że wciąż czeka na miłość. I choć bohater liryczny zmaga się z życiem i z samym sobą, który przyznaje: „Dzień przeżyłem z trudem”, oczekuje jednak „na lepszą porę czasu”. Nic dziwnego, bo mimo, że wielokrotnie był przyłapywany w życiu na gorącym uczynku, nie jest przegrany – ma w sobie „kosmos marzeń”.

Tomik „Kłusownik kwiatów” jest ilustrowany barwnymi, wieloznacznymi obrazami poety – świetnie dopełniają przekaz poety. A jest to przecież inteligentna gra słów – wiersze są lapidarne, obrazowe, oryginalnie spointowane. Ba, porywa więc poetycka pomysłowość poety, jak choćby w wierszu „Przebudzenie”: „Wszędzie są słupy wysokiego napięcia / i pokrzyżowane plany na jutro/ no cóż nadeszła pora obiadowa i musiałeś wrócić”.

Dokąd? Odpowiedź znajdziemy w wierszu „Nieskończoność”: „Zgodziłeś się ze sobą (…), bo przecież byłeś środkiem świata lub zwykłym zwarciem między biegunami fałszywej monety”.

Poezja w tym tomiku brzmi bardzo prawdziwie. Zapraszam do lektury.

Zuzanna Przeworska

 

                                      

————

O książce: 

Marek Kotkiewicz:  „Kłusownik kwiatów”

Wydawca: Wydawnictwo Media Zet Zuzanna Przeworska

Papier – kreda, kolorowe ilustracje, str. 32

Okładka, barwne ilustracje wewnątrz tomiku – Marek Kotkiewicz

Redakcja – Zuzanna Przeworska

Opracowanie graficzne:

Oficyna Reklamowo-Edytorska DRACO-ART w Pile – Renata Drozd

Korekta – Andrzej  Jan Rubik

Wydanie I , Piła 2017

ISBN 978- 83- 60245-77-4

Cena 15 zł

————

Zamówienie

Książkę „Kłusownik kwiatów” Marka Kotkiewicza możemy wysłać pocztą –
cena za 1 egz. – 15 zł +7 zł koszty przesyłki. Można tę kwotę 22 zł wpłacić
na konto wydawnictwa – proszę podać dokładny adres:
Wydawnictwo Media Zet Zuzanna Przeworska
64-920 Piła, ul. Salezjańska 11/8
Bank Pocztowy Oddział w PileNr 70 1320 1351 2212 3516 2000 0001
Książkę wyślemy po wpłacie na konto
tel. 668 000 335

Putty download page

„Tomik poetycki „Klucz” Marka Kotkiewicza

Klucz  Marka Kotkiewicza – do świata i poezji 

 

  

 

Marek Kotkiewicz wydał kolejny tomik poezji pt. „Klucz”. To ważna książka w literacko-malarskiej biografii tego poety.

Z tym „Kluczem” łatwiej zrozumieć siebie i świat.

„Klucz” Marka Kotkiewicza poprzedza motto: „Jest wiele / słów/ tkwiących w pamięci/ czasami tylko odnajdujesz ich ślad”.

Dużo tych śladów – poetyckich śladów w tym pięknie wydanym tomiku. Uwagę przyciąga ciekawa okładka autorstwa poety Marka Kotkiewicza. Jest on także autorem metaforycznych ilustracji w tym zbiorku, na których „spojrzenia dziewcząt są gorące”, a wokół ponętnych dziewcząt – klucze, różne klucze, wiele kluczy, w różnych układach graficznych. Wygląda to atrakcyjnie i zmusza do myślenia. Tyle kluczy, a wszystkie pasują – tyle też dróg prowadzi do świata poety.

Kluczem do tego świata jest miłość, „pierwsza miłość i jej delikatna nagość” – konkretyzuje poeta. Ale w poszukiwaniu miłości można się nie tylko zatracić, ale i zagubić. Stąd bohater poetycki „Klucza” z goryczą kilkakrotnie przyznaje się do porażki, tłumacząc, że jest „winny za wszystkie rozwody”; „Znienawidzony przez samego siebie / posiadasz bukiet niewiast / a nie znasz zapachu kobiety”. Ale też żyje swoją legendą, zresztą – jak sugeruje autor – „każdy z nas ją posiada jak jasnowidz”. Może dlatego człowiek w tym świecie pozorów, „wśród chaosu dobra i zła”, choć osiągnął „szczyt kariery”,  czuje się bezsilny. „I ludzie depczą po tobie jak / po perskim dywanie”. A to wszystko paradoksalnie za to – pisze poeta – że  „Wystawiłeś uczucia na widok publiczny”.

Piękne wiersze, lakonicznie, poruszające, zmysłowe. Pełne uczucia, dojrzewania i umierania. „Stałeś w bezruchu wieczornego pragnienia, / ale tylko ciemność czule ciebie otuliła” – konstatuje poeta w wierszu „Wczoraj”. A jutro? Może takie jak w zamykającym tomik programie życiowym Marka Kotkiewicza, który przyznaje: „Jestem pesymistą, ale bardzo kocham życie i ciągłe zmiany, niekoniecznie na lepsze”.

W tym tomiku każdy „klucz” jest ważny – otwiera w nas wrażliwość na słowo i obraz, uruchamia wyobraźnię i prowokuje. Przywołuje także tęsknotę za tym co trwałe i piękne – spełnienie. Intrygująca to lektura. Polecam.

Zuzanna Przeworska

 

     

 

————

O książce: 

Marek Kotkiewicz:  „Klucz”

Wydawca: Wydawnictwo Media Zet Zuzanna Przeworska

Papier – kreda, kolorowe ilustracje, str. 28

Okładka, barwne ilustracje wewnątrz tomiku – Marek Kotkiewicz

Redakcja – Zuzanna Przeworska

Opracowanie graficzne:

Oficyna Reklamowo-Edytorska DRACO-ART w Pile – Renata Drozd

Korekta – Andrzej  Jan Rubik

Wydanie I , Piła 2017

ISBN 978- 83- 60245-76-7

Cena 15 zł

————

Zamówienie

Książkę „Klucz” Marka Kotkiewicza możemy wysłać pocztą –
cena za 1 egz. – 15 zł +7 zł koszty przesyłki. Można tę kwotę 22 zł wpłacić
na konto wydawnictwa – proszę podać dokładny adres:
Wydawnictwo Media Zet Zuzanna Przeworska
64-920 Piła, ul. Salezjańska 11/8
Bank Pocztowy Oddział w Pile
Nr 70 1320 1351 2212 3516 2000 0001
Książkę wyślemy po wpłacie na konto
tel. 668 000 335