Edmund Muscari Czynszak – tom wierszy „Pudrowana zwyczajność”

„Ludziom na pociechę, sobie na osłodę”, czy o „Pudrowanej zwyczajności” Edmunda Muscari Czynszaka 

 

Do czytelników dotarł już najnowszy, jakże interesujący, tom wierszy Edmunda Muscari Czynszaka pt. „Pudrowana zwyczajność”, który ukazał się nakładem Wydawnictwa Media Zet.

To wiersze pełne emocji, refleksji i empatii, bardzo osobiste i wyjątkowe w twórczości tego uzdolnionego poety.

          

„Pudrowana zwyczajność” Edmunda Muscari Czynszaka to interesujący, przejrzysty i pełen refleksji tom wierszy, w którym poeta odsłania to, co w dojrzałości życia – jakby z marszu – zostało upiększone, „przypudrowane”. I czyni to w sposób mistrzowski.

Odsłania bowiem w błyskotliwych obrazach poetyckich tę naszą ludzką, jakże ułomną, a przez to skomplikowaną zwyczajność wynikającą nie tylko z metryki i czarnych chmur, jakie nad życiem każdego z nas się pojawiają. „Przebyte choroby / odejście ukochanej osoby / znieczuliły moją ocenę tego / co za mną i przed mną / pozwala dostrzec każdą skazę / w blasku pogodnego poranka / czy listopadową ciemną noc” – poeta pisze wprost, bez „pudrowania”, w wierszu „Diagnoza”.

Odsłania też codzienność, która – tak również bywa – napawa optymizmem, niesie radość. „Pod maską pogodnego / uśmiechu skrywane myśli / słowa zapisuję w tekstach / popełnianych wierszy / ludziom na pociechę / sobie na osłodę” – przekonuje w otwierającym tom wierszu „Życie”. Przywołuje też „czułe struny moich wspomnień”.

Prawda uczuć i nazywanie rzeczy, bez „pudrowania”, ale po poetycku, to największa wartość tego zbioru. To poezja, która przemawia własnym głosem, porusza i skłania do refleksji.

 

Jakże pięknie i przejmująco pisze o tym w słowach do czytelników sam poeta  Edmund Muscari Czynszak:

Po ponad dwuletniej przerwie postanowiłem podzielić się z Wami wierszami, jakie powstały w tym okresie, a był to bardzo trudny czas dla mnie i moich bliskich.

Tym razem będą to teksty z odciśniętym piętnem niepewności i bólu, jaki towarzyszył mi w czasie ich powstawania.

Wiersze te emanują wyraźną i głęboką refleksją, która na ogół pojawia się z jesienią życia – i właśnie te szczere i pojemne refleksje o życiu,  wzbogacone bagażem doświadczeń, odcisnęły się w wielu moich tekstach.

Wielu z moich znajomych i przyjaciół, z którymi dzieliłem się tymi wierszami, proponowało mi, bym nie zamieszczał ich w przygotowywanym tomiku. Ja natomiast zdecydowałem się podzielić tym, co w tym czasie było treścią mego życia, kiedy czułem się znokautowanym przez opaczność. Wciąż ufam, że kiedyś jeszcze zdołam się podnieść z tych desek, zdołam też zrzucić z pleców obezwładniający mnie bagaż doświadczeń, by jak kiedyś ponowne degustować się życiem.

Zatem zapraszamy do lektury „Pudrowanej zwyczajności” Edmunda Muscari Czynszaka. Można degustować się życiem, ale i poezją poety.

 

 

           

 

Informacja o książce 

 

Copyright by Edmund Muscari Czynszak -wiersze „Pudrowana zwyczajność”

Copyright by Maciej Czynszak – zdjęcia

Wszystkie prawa zastrzeżone.

 

Opracowanie, redakcja

Zuzanna Przeworska

 

Zdjęcia –Maciej Czynszak

Str. 60,  oprawa twarda ze skrzydełkami 2 x 100 mm

 

Wydanie I

Piła, 2024

 

Wydawca

Wydawnictwo Media Zet Zuzanna Przeworska

64–920 Piła, ul. Salezjańska 11/8, tel.668 000 335

 

e-mail: mediazet@wp.pl

www.wydawnictwomediazet.pl

Opracowanie graficzne

Oficyna Reklamowo-Edytorska DRACO-ART Piła

Renata Drozd

 

Druk

Drukarnia TOTEM Inowrocław

 

ISBN 978-83-66635-26-5

——————————–

Zamówienie

 

 

Książkę „Pudrowana zwyczajność”  Edmunda Muscari Czynszaka

można zamówić u wydawcy:  wysyłka pocztą –

cena za 1 egz.  z kosztyami przesyłki – 27 zł . Można tę kwotę  – 27 zł wpłacić
na konto wydawnictwa – proszę podać dokładny adres:

Wydawnictwo Media Zet Zuzanna Przeworska

ul. Salezjańska   11/8, 64-920 Piła

NIP 764-156-24-68

Konto – Bank Pekao S.A.  II O. w Pile

nr 19 1240 1705 1111 0011 1964 8646

Książkę wyślemy po wpłacie na konto

tel. 668 000 335

Barbara Dubikajtis – „Jak zostałam torunianką – Wspomnienia z 1 poł. XX wieku”

 

Literacki dokument czasu, czyli „Jak zostałam torunianką” Barbary Dubikajtis

 

Do czytelników trafia właśnie błyskotliwa, napisana z dużym polotem książka Barbary Dubikajtis „Jak zostałam torunianką – Wspomnienia z 1 poł. XX wieku”, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Media Zet.

To książka niezwykła i wyjątkowa. Z wielu powodów. Jest to bowiem niejako saga rodu Podlaszewskich  i Przyłuskich – krewnych autorki na tle życia społeczno – gospodarczego i politycznego Polski sprzed I wojny światowej, w okresie międzywojennym, podczas II wojny światowej i krótko po wojnie – do 1951 roku. Ta publikacja to wręcz bezcenny zbiór informacji, zdarzeń, obrazków obyczajowych i różnych opowieści, w tym anegdotycznych, odtwarzających tamte lata z dużą wnikliwością, dociekliwością i talentem narracyjnym.

        

„Te niekiedy bardzo osobiste wspomnienia rodzinne – wyjaśnia w tekście „Kilka słów o autorce” Jerzy Dubikajtis , syn autorki – splatają się z opisem różnych społeczno -politycznych wydarzeń i zjawisk z tamtych czasów. Dotyczą one m.in. schyłku ziemiańskiego stylu życia, przeobrażeń pozaborowego społeczeństwa, kryzysu ekonomicznego, terroru okupacyjnego, powojennej biedy, walk frontowych, jak również odbudowy kraju, niebezpieczeństw czasu powojennego i początków systemu totalitarnego”.

Barbara Dubikajtis, z domu Podlaszewska, prawnik z wykształcenia, która ze swym już śp. mężem Lechem Dubikajtisem, znanym matematykiem, zwiedziła kawał świata – jak się okazuje, zaczęła opisywać historię swojej pomorsko-wielkopolskiej rodziny oraz pierwsze lata swego życia w Toruniu  (1929-1951) już przeszło dwadzieścia lat temu, na początku lat dwutysięcznych. Na szczęście dla czytelników Wspomnienia te nie pozostały w szufladzie, choć pierwotnie miały być przeznaczone tylko i wyłącznie dla najbliższej rodziny autorki, a przede wszystkim dla najmłodszego wówczas pokolenia jej wnuków. W 2023 roku o Wspomnienia te upomniał się syn autorki, Jerzy Dubikajtis, który autorkę nie tylko zainspirował do uzupełnienia Wspomnień, także wzbogacił je o informacje pochodzące z późniejszych źródeł oraz dodatkowe, bardzo szczegółowe i ciekawe przypisy, po czym sam przygotował materiały, w tym zdjęcia rodzinne i dokumentalne do druku. I zrobił to z dużą klasą i znajomością sztuki edytorskiej.

„Książka „Jak zostałam torunianką – Wspomnienia z 1 poł. XX wieku” Barbary Dubikajtis to książka, która czyta się z dużym zainteresowaniem, jej lektura wciąga, zachęca i zaskakuje wielością opisów, szczegółów i detali. Imponujący to literacki dokument czasu.

„Wspomnienia p. Dubikajtis można polecić każdemu interesującemu się przeszłością Torunia. Coś, co się czyta tak lekko, jednocześnie nabywając wartościowej wiedzy, nie zdarza się w tego typu literaturze często” – pisze we „Wstępie” do książki Jerzy Łukaszewski, badacz historii ziemi pomorskiej.

Poniżej prezentujemy wybrane strony książki:

     

    

Książkę tę polecam  wszystkim, którzy chcą wzbogacić swoją wiedzę o tamtych latach.  Jest to bowiem kawał ciekawej historii w innym niż podręcznikowym wydaniu. Po prostu chce się czytać „Jak zostałam torunianką” Barbary Dubikajtis.

Zapraszam. Naprawdę warto!

 

 

Informacja o książce 

 

Copyright by Barbara Dubikajtis

Copyright by Jerzy Dubikajtis

Wszystkie prawa zastrzeżone.

 

Książkę przygotował do publikacji:

Jerzy Dubikajtis 

 

Redakcja

Zuzanna Przeworska

 

Zdjęcia – z archiwum rodzinnego Barbary Dubikajtis

Zdjęcie bł. ks. Stefana Wincentego Frelichowskiego

pochodzi z Internetu: https://frelichowski.com

 

Str. 248,  oprawa twarda

 

Wydanie I

Piła, 2024

 

Wydawca

Wydawnictwo Media Zet Zuzanna Przeworska

64–920 Piła, ul. Salezjańska 11/8, tel.668 000 335

 

e-mail: mediazet@wp.pl

www.wydawnictwomediazet.pl

Opracowanie graficzne

Oficyna Reklamowo-Edytorska DRACO-ART Piła

Renata Drozd

 

Druk

Drukarnia TOTEM Inowrocław

 

ISBN 978-83-66635-24-1

——————————–

Zamówienie

 

Książkę „Jak zostałam torunianką – Wspomnienia z 1 poł. XX wieku” Barbary Dubikajtis

można zamówić u wydawcy:  wysyłka pocztą –

cena za 1 egz. – 35  zł +20 zł  koszty przesyłki. Można tę kwotę  – 55  zł wpłacić
na konto wydawnictwa – proszę podać dokładny adres:

Wydawnictwo Media Zet Zuzanna Przeworska

ul. Salezjańska   11/8, 64-920 Piła

NIP 764-156-24-68

Konto – Bank Pekao S.A.  II O. w Pile

nr 19 1240 1705 1111 0011 1964 8646

Książkę wyślemy po wpłacie na konto

tel. 668 000 335

 

    

 

Barbara Dubikajtis – autorka książki „Jak zostałam torunianką – Wspomnienia z 1 poł. XX wieku” – w portrecie ze słów

 

„Jak zostałam torunianką…” 

 

Barbara Dubikajtis z d. Podlaszewska (ur. 1928)

od swych najmłodszych lat związana jest z Toruniem. Tu się wychowała i chodziła do szkoły, ukończyła studia prawnicze na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika (1947–1951), wyszła za mąż za Lecha Dubikajtisa (1951) oraz urodziła trójkę dzieci: Beatę, Jerzego i Jacka; ma pięcioro wnuków: Piotra, Jana Pawła, Julię, Dianę i Karolinę.

W latach 60. i 70. pracowała zawodowo, m.in. jako nauczyciel akademicki w zakresie historii państwa i prawa oraz zagadnień związanych z informacją naukową.

W latach 1982–2003 przebywała za granicą, głównie we Włoszech, towarzysząc swojemu mężowi pracującemu tam jako profesor matematyki.

Obecnie mieszka w Toruniu.

Jest autorką książki „Jak zostałam torunianką – Wspomnienia z 1 poł. XX wieku”, która ukazała się w 2024 roku nakładem Wydawnictwa Media Zet. To błyskotliwy literacki dokument czasu.

 

Promocja książki „Fraszki i wierszowane igraszki” Romana Koeniga w Jastrowiu – rodzinnym mieście autora

Zaproszenie na wieczór autorski  z Romanem Koenigiem – po książkę i autograf 

    

 

Na spotkanie z autorem najnowszej książki „Fraszki i wierszowane igraszki” Romanem Koenigiem zaprasza Ośrodek Kultury w Jastrowiu. Spotkanie odbędzie się we wtorek, 12 marca 2024 r. o godz. 17 w sali widowiskowej tamtejszego Ośrodka Kultury.

Warto skorzystać z tej ciekawej propozycji, bowiem autor cudownie opowiada o swojej twórczości, słowa skrzą się humorem, a w utworach tyle wiedzy i bystrych obserwacji o  świecie, do którego autor ma duży dystans, tak jak do samego siebie.

Książka jest piękna, ciekawa, wielowątkowa, wiele w niej mądrości życiowej i błyskotliwych refleksji o życiu; bardzo starannie wydana przez Wydawnictwo Media Zet. Nie można wręcz oderwać się od jej lektury. Pozytywnie nastraja do życia. Sprawia, że częściej możemy się uśmiechać.

Podczas spotkania będzie można kupić książkę i otrzymać cenny autograf od autora. Zapraszam w imieniu organizatorów.

Bajeczna historia w trzcianeckim muzeum, czyli promocja książki „Przygody Trzcinki i Smolika” Włodzimierza Ignasińskiego

 

Było pięknie, twórczo, mądrze i  i zabawnie , czyli kilka słów o wieczorze autorskim WIGNASA 

W przepięknym, stylizowanym wnętrzu sali ekspozycyjnej Muzeum Ziemi Nadnoteckiej im. Wiktora Stachowiak w Trzciance miała miejsce znakomita, niezapomniana  promocja książki „Przygody Trzcinki i Smolika” Włodzimierza Ignasińskiego. Publiczność dopisała! Do autora ustawiła się długa kolejka po autograf… Nic dziwnego, bowiem książka ujmuje wyobraźnią, językiem, kolorytem tamtych czasów i świetnym nawiązaniem do współczesności, pełna niespodziewanych zwrotów akcji, z błyskotliwą narracją i poezją. To książka, która można czytać wiele razy i za każdym razem jeszcze więcej można odczytać piękna i prawdy , także o sobie. Czyta się ją z zapartym tchem, dużo w niej niespodzianek.  To książka do wspólnego, głośnego czytania przez rodziców, dzieci i dziadków. Warto skorzystać z tej niezwykłej propozycji wydawniczej.

    

Nieprzypadkowo spotkanie z tą wyjątkową książką odbyło się w trzcianeckim muzeum, bowiem akcja tej  wielowątkowej pięknej, pełnej poezji baśni dzieje się w czasach mezolitu. Barwnie o tym opowiadał na tym spotkaniu autor książki Włodzimierz Ignasiński. Jak się okazuje inspiracją do powstania „Przygód Trzcinki i Smolika” było odkrycie śladów osady mezolitycznej podczas  budowy ścieżki rowerowej Trzcianka – Smolarnia. Bohaterami są dzieci – Trzcinka i Smolik oraz ich rodzice – matki i ojcowie: Stradoń i Rychlin. Powieść , choć osadzona jest w właśnie w czasach mezolitu, z uwagi na jej mądre i wciąż aktualne przesłanie, można ją odnieść do czasów współczesnych.

I tak rzeczywiście było na tym spotkaniu. Można było oczyma wyobraźni przenieść się w tamte czasy i zobaczyć ludzi, którzy „nie oglądali telewizji i nie sprawdzali niczego w Internecie, ponieważ, jak się już domyślacie, ani telewizji, ani Internetu, ani nawet smartfonów nie było. Patrzyli za to wieczorami na iskrzące się za ekranem ogniska twarze bliskich i słuchali ich niezwykłych historii o tym, co przydarzyło się dzisiaj od rana do wieczora, a jeśli sami przeżyli coś niezwykłego, to też o tym mówili, bo czuli, że historiami trzeba się dzielić z innymi tak samo jak jedzeniem. A kiedy nie mieli nic do powiedzenia, patrzyli w niebo i odkrywali to wszystko, czego sami nie potrafili zrozumieć, bo wiedzieli, że tam znajdą odpowiedzi na najtrudniejsze pytania”.

Spotkanie otworzyła dyrektor muzeum Elżbieta Wiśnicka, prezentując bohatera spotkania, dobrze znanego nie tylko w tym środowisku działacza kultury, utytułowanego recytatora, byłego dyrektora wielu placówek kulturalnych, a teraz debiutującego w roli zdolnego pisarza  i poety!!!

Z autorem rozmowę ciekawie, z biglem, przeprowadziła red. Zuzanna Przeworska z Wydawnictwa Media Zet, wydawca tej publikacji. Autor recytował, nawet rapował poetycki  fragment swojej książki, wywołując owację publiczności, a kilka młodych osób podjęło się bardzo skomplikowanej próby zaśpiewania piosenki Trzcinki – bohaterki książki. To trudne, bowiem tekst piosenki z akordami składa się z samych… samogłosek! Młodych piosenkarzy autor nagrodził swoją książką.

Książkę wspaniale zilustrowała Katarzyna Wietrzycka, obecna na tym spotkaniu. Zebrała dużo gratulacji za swoje dzieło. Ilustracje z książki , oprawione w ramki, zdobiły muzealną salę, miejsce tego niezapomnianego wieczoru autorskiego Włodzimierza Ignasińskiego.

Książkę można kupić u wydawcy i w trzcianeckim muzeum.

Poniżej fotorelacja ze spotkania promującego książkę o „Przygodach Trzcinki i Smo0lika” Włodzimierza Ignasińskiego WIGSANA. Dwa pierwsze zdjęcia  zaczerpnęłam z Facebooka trzcianeckiego muzeum, pozostałe – są mojego autorstwa.

 

    

     

 

  

 

  

                    

 

                 

Promocja książki „Przygody Trzcinki i Smolika” Włodzimierza Ignasińskiego WIGNAS w trzcianeckim muzeum

ZAPROSZENIE  – Po książkę i autograf od  WIGNASA

   

Już za kilka dni, bo w czwartek 29 lutego 2024 r. o godz. 18 , w Muzeum Ziemi Nadnoteckiej im. Wiktora Stachowiaka w Trzciance, odbędzie się spotkanie promujące książkę o „Przygodach Trzcinki i Smolika” Włodzimierza Ignasińskiego WIGNAS.

Na to ciekawe, zapewne pełne niespodzianek, spotkanie, wszystkich zainteresowanych małych i dużych czytelników zaprasza Pani dyrektor Muzeum Elżbieta Wiśnicka.

W czasie tego wyjątkowego wieczoru autorskiego i spotkania z tą piękną, pełną poezji, baśnią o „Przygodach Trzcinki i Smolika” , będzie można zakupić książkę i zdobyć autograf od autora. Zapraszamy.

Włodzimierz Ignasiński WIGNAS „Przygody Trzcinki i Smolika”

„Przygody Trzcinki i Smolika”, czyli pełna poezji baśń dla dzieci i dorosłych

Do czytelników właśnie trafia fascynująca, napisana z dużym polotem, błyskotliwa książka Włodzierza Ignasińskiego WIGNAS „Przygody Trzcinki i Smolika”. To książka do wspólnego, głośnego czytania przez rodziców, dziadków i dzieci. Jej autor to znany  w kraju działacz kultury, utytułowany recytator z najwyższą ogólnopolską nagrodą, twórca prestiżowego Teatru Poezji Lotka, wielki miłośnik słowa.

Tym razem to słowo zmaterializował w swej debiutanckiej, pięknej książce. Zaskoczył nią wszystkich! Ujawnił się bowiem także jako  dobry pisarz i poeta.

   

 

 

Książkę „Przygody Trzcinki i Smolika”czyta się w napięciu, z dużym zainteresowaniem, autor przemawia własnym , oryginalnym językiem, odkrywając nowe słowne i nie tylko słowne przestrzenie. Dużo w niej niespodzianek!

Książkę bajecznie zilustrowała Katarzyna Wietrzycka. Te pełne finezji ilustracji dopełniają tę interesującą propozycję wydawniczą. Książkę  bardzo starannie  wydało Wydawnictwo Media Zet Zuzanna Przeworska.

Inspiracją do powstania „Przygód Trzcinki i Smolika” – przyznaje autor tej książki Włodzimierz Ignaisiński – było odkrycie śladów osady mezolitycznej podczas  budowy ścieżki rowerowej Trzcianka – Smolarnia. Bohaterami są dzieci – Trzcinka i Smolik oraz ich rodzice – matki i ojcowie: Stradoń i Rychlin. Powieść osadzona jest w czasach mezolitu, ale z uwagi na jej mądre i wciąż aktualne przesłanie, można ją odnieść do czasów współczesnych.

Narrator czerpie historię z opowieści i szumu Lasu, bo Las jest tu równie bardzo ważnym bohaterem. Dzięki takiej konstrukcji  czasoprzestrzeni książka budzi wrażliwość i uczy szacunku do przyrody oraz wskazuje na takie wartości, jak wspólnota, odpowiedzialność, odwaga i przyjaźń.

To w tej książce padają zdania – złote myśli, które na zawsze zatrzymują się w naszej pamięci: „Wypowiedziane słowo nigdy nie umiera. Wypowiadaj tylko dobre słowa”; „Strach nie oznacza braku odwagi”. Więcej takich złotych myśli i odkryć językowych można odnaleźć w tej niezwykłej książce. Jest tam także oryginalny tekst piosenki, ciekawe komu uda się ją zaśpiewać… Zaśpiewać tak, jak śpiewała ją Trzcinka!

Czytałam „Przygody Trzcinki i Smolika” wiele razy, a za każdym razem podobała mi jeszcze bardziej, bo wciąż coś nowego w niej odkrywałam. Taka wartościowa! Jestem nią urzeczona. To książka, do której naprawdę chce się wracać. I oczywiście – chce się ją mieć pod poduszką. Zapraszam do lektury.

Zuzanna Przeworska

 

Informacja o książce 

 

 

Copyright by Włodzimierz Ignasiński WIGNAS  – tekst: „Przygody Trzcinki i Smolika”

Copyright by Katarzyna Wietrzycka – ilustracje

Wszystkie prawa zastrzeżone.

 

Opracowanie, redakcja

Zuzanna Przeworska

 

Ilustracje, okładka

Katarzyna  Wietrzycka 

Str. 128,  oprawa miękka z obszernymi skrzydełkami, książka cała w kolorze

 

 

Wydanie I

Piła, 2024

 

Wydawca

Wydawnictwo Media Zet Zuzanna Przeworska

64–920 Piła, ul. Salezjańska 11/8, tel.668 000 335

www.wydawnictwomediazet@wp.pl

e–mail: mediazet@wp.pl

 

Opracowanie graficzne

Oficyna Reklamowo-Edytorska DRACO-ART Piła

Renata Drozd

 

Druk

Drukarnia TOTEM Inowrocław

 

ISBN 978-83-66635-22-7

 

——————————–

Zamówienie

Książkę „Przygody Trzcinki i Smolika” Włodzimierza Ignasińskiego WIGNAS

można zamówić u wydawcy:  wysyłka pocztą –

cena za 1 egz. – 45  zł +10,00 zł  koszty przesyłki. Można tę kwotę  – 55  zł wpłacić
na konto wydawnictwa – proszę podać dokładny adres:

Wydawnictwo Media Zet Zuzanna Przeworska

ul. Salezjańska   11/8, 64-920 Piła

NIP 764-156-24-68

Konto – Bank Pekao S.A.  II O. w Pile

nr 19 1240 1705 1111 0011 1964 8646

Książkę wyślemy po wpłacie na konto

tel. 668 000 335

2/ Książkę można nabyć także w Muzeum Ziemi Nadnoteckiej

w Trzciance, ul. Żeromskiego 7 (od 1 marca 2024 r.).

 

Krystyna Lemanowicz – w portrecie ze słów

KRYSTYNA LEMANOWICZ  z domu Kacprzak

 

Pisarka, laureatka wielu nagród, w tym za działalność społeczną.

Autorka książki „Osaczenie – Polski Wołyń w ogniu nienawiści” o zbrodniach ukraińskich nacjonalistów na Polakach w czasie II wojny światowej” (Wydawnictwo Media Zet, 2018, dodruk 2019). Ta licząca 1226 stron wstrząsająca książka obejmuje kilkadziesiąt sfabularyzowanych opowieści o tej tragedii, wzbogacając wiedzę o przemilczanej na kartach historii przez dziesięciolecia rzezi wołyńskiej.

W 2022 roku w tymże samym wydawnictwie ukazała się jej kresowa błyskotliwa powieść „Pierścionek śmierci”, która opowiada o miłości dziewczyny z Kresów, z rodziny mieszanej: matka – Ukrainka (rezunka), ojciec Polak (patriota polski) na tle życia ludzi osaczonych na Kresach przez Sowietów, Niemców i ukraińskich nacjonalistów w latach 1939 – 1945. „To znakomity materiał na film fabularny, z akcją w czasie wojny, w trakcie której ukazani są Sowieci, Ukraińcy i Polacy, a przede wszystkim narastająca niemal kryminalno-sensacyjna, a po części i  romantyczna fabuła, od której nie można oderwać oczu” – we  Wstępie do tej książki napisał Stanisław Srokowski, znany pisarz, znawca dziejów Kresów.

W kolejnej kresowej powieści „Tak nie miało być”, którą właśnie polecamy Czytelnikom, Krystyna Lemanowicz opisuje wręcz nieprawdopodobne wydarzenia, które jednak się zdarzyły, pogłębiając tym samym problematykę kresowego ludobójstwa.

„Czytelnicy moich książek – pisze autorka w Posłowiu do tej powieści  – pytają mnie nad czym teraz pracuję. Odpowiadam, że tematyką moich książek nadal są Kresy i całe zło, które spotkało Polaków w czasie II wojny światowej.

Nie godzę się na zakłamywanie historii, która na oczach Polaków tonie w mroku i rozsypuje się w czeluściach kłamstw, fałszu i frazesów”.

 

*

Krystyna Lemanowicz jest także autorką publikacji – poradników dla wolontariuszy oraz dla rodziców z dziedziny opieki hospicyjnej i zdrowotnej. W 2007 roku wydała niezwykłą książkę „Z miłością ku światłu”, będącą sfabularyzowanym zapisem trzynastoletniej działalności Stowarzyszenia Hospicjum Piła; książka ta skłania do refleksji nad własnym życiem, wywołując potrzebę otwarcia się na drugiego człowieka (Wydawnictwo Media Zet, 2007).

 

***

 

Krystyna Lemanowicz – wzór społecznika – człowieka, który otwiera innym oczy na niedoskonałości  dzisiejszego trudnego świata.

Założycielka w 1980 roku i przewodnicząca Komisji Zakładowej NSZZ  „Solidarność” w WSS „Społem” Oddział w Pile do stanu wojennego; po 13 grudnia 1981 r.  bez pracy; aktywnie działała w strukturach podziemnych „Solidarności” w Pile –  pełniła rolę kolportera, kuriera i łącznika z Warszawą, Poznaniem i Wałczem: rozwoziła bibułę, powielacze i farbę drukarską, rozwieszała plakaty, rozrzucała ulotki; członek Tymczasowej Komisji Wykonawczej NSZZ „Solidarność” Region Piła.

Za wkład w budowę wolnej Polski i upamiętnienia bohaterów naszej wolności została uhonorowana Odznaką Pamiątkową Federacji Młodzieży Walczącej. Otrzymała status działacza opozycji antykomunistycznej i osoby represjonowanej z powodów politycznych. Urząd do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych nadał jej odznakę honorowego „Działacza opozycji antykomunistycznej lub osoby represjonowanej z powodów politycznych”. W roku 2017 została odznaczona Krzyżem Wolności i Solidarności.

 

W wolnej Polsce angażowała się w życie lokalne. Współzałożycielka powstałego w 1994 roku Stowarzyszenia Hospicjum Piła, którym z powodzeniem kierowała do 2007 roku; w 2002 roku Stowarzyszenie to zostało wyróżnione w IV Ogólnopolskim Konkursie Pro Publico Bono, a także zostało wpisane do Księgi Honorowej Zasłużonych dla Miasta Piły. Laureatka wielu nagród za działalność społeczną, m.in. nagrody Polsko – Amerykańskiej Fundacji Wolności.

Od 2001 roku związana z Ruchem Przeciw Bezradności Społecznej, utworzonym pod egidą Rzecznika Praw Obywatelskich na rzecz ludzi bezradnych i poszkodowanych. W 2003 roku za działalność na rzecz ludzi chorych i wykluczonych, na wniosek Fundacji „Europa jest wśród nas”- Aktywnych Kobiet w Polsce, została odznaczona Złotym Krzyżem Zasługi. W 2011 roku została odznaczona po raz drugi Złotym Krzyżem Zasługi za popularyzowanie państwa prawa.

W roku 2019 postanowieniem Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej została odznaczona Medalem Stulecia Odzyskanej Niepodległości.

Na wniosek Stowarzyszenia Osób Represjonowanych w Stanie Wojennym Oddział Koszalin – Urząd do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych w 2023 r. przyznał jej Medal Pro Patria.

Krystyna Lemanowicz występuje w wielu publikacjach, m.in: „Encyklopedia Pilskiej Solidarności”, „Pilanie rocznik 1940”, „Obywatelka poszukiwana” (portrety wielkopolskich liderek działalności społecznej).

Rodzina: mąż Janusz, syn Jacek – Robert – działacze podziemnej „Solidarności” i syn  Andrzej, dwie wnuczki Lilianna i Marianna.

 

 

Krystyna Lemanowicz – kresowa powieść „Tak nie miało być”

To książka dla każdego wrażliwego czytelnika

 

Kolejna książka kresowa Krystyny Lemanowicz trafia właśnie do czytelników, wzbogacając sagę autorki o ludobójstwie na Kresach.

To niezwykła, wstrząsająca powieść  „Tak nie miało być”, która właśnie ukazała się nakładem Wydawnictwa Media Zet.

           

 

O czym jest powieść „Tak nie  miało być”?

„Ta książka to porażający swoją prawdą fabularyzowany, unikalny dokument historyczny. Czyta się go z zapartym tchem” – pisze we Wstępie do książki znakomity kresowy pisarz Stanisław Srokowski.

Losy bohaterki książki Kazimiery są powikłane, tragiczne, z syberyjską historią.

„Wstrząsa scena, w której Kazimiera ratując swoją malutką wnuczkę, wyrzuca ją z pociągu , a potem sama ucieka z transportu na Sybir i odnajduje jeszcze żywe dziecko” – z uznaniem recenzuje tę książkę pisarz Stanisław Srokowski, dodając: -Losy Kazimiery łączą się z losami Polski, a jej niemal beznadziejna walka o przeżycie została opisana jak znakomity scenariusz do wielkiego filmu artystycznego. Więzienia, terror, ucieczka, poszukiwanie rodziny, męża, dzieci, upokorzenia, cierpienia i strach to swoiste znaki drogowe, które prowadzą tę postać przez życie. To studium charakterów i poszukiwanie wolności”.

„Nikt mnie nie złamie i nie nakaże zaprzestania pisania wspomnień Kresowiaków, którzy dają świadectwo prawdy tamtych straszliwych czasów – pisze w Posłowiu do swej powieści „Tak nie miało być” Krystyna Lemanowicz .-  Kresy w Polakach nadal budzą niezwykłe i silne wzruszenia. Ta mieszanka narodowościowa, przedmurze chrześcijaństwa, tworzy nierozerwalny element państwowości polskiej, krainy wielu kultur, religii, języków, obyczajów i folkloru. O Kresach trzeba pamiętać, choć powrotu już nie ma”.

 

Powieść „Tak nie miało być” ma 300 stron, jest przejrzyście, starannie wydana, ilustrowana zdjęciami,  dobrze się ją czyta. Składa się z rozdziałów: Nowogródczyzna, Na „Ziemi Odzyskanej”, Białoruś, Uwagi autorki do książki, Posłowie – Krystyna Lemanowicz .

Autorka zadedykowała ją swojemu mężowi Januszowi, synom Jackowi – Robertowi i Andrzejowi z jego żoną Justyną oraz wnuczkom Liliannie i Mariannie.

Zapraszamy do lektury.

—————————————-

Poniżej:

  • Wstęp do „powieści „Tak nie miało być” pióra znanego pisarza, znawcy dziejów Kresów Stanisława Srokowskiego
  • Od autorki – Niezwykła kobieta
  • Informacja o książce
  • Zamówienie

———————————————

 

Stanisław Srokowski

Wstęp do powieści „Tak nie  miało być”  

O Krystynie Lemanowicz pisałem przy okazji ważnej książki „Osaczenie. Polski Wołyń w ogniu nienawiści”: „Niesamowita to książka, wstrząsająca, gromadząca relacje świadków najokrutniejszej rzezi, a najcenniejsze w niej jest to, że zawiera unikalne wypowiedzi samych morderców i ich żon”.

Tym razem pisarka znacznie poszerzyła i pogłębiła problematykę kresowego ludobójstwa. Przybliżyła udręki, lęki, bóle, cierpienia i zagładę Polaków mieszkających między Białorusinami. Zbrodnie dokonywane były przez reżim sowiecki, prowokujący i podsycający coraz ostrzejsze i coraz bardziej brutalne konflikty etniczne.

„Często zadawaliśmy sobie pytanie – mówi bohaterka powieści – kim są Białorusini, bo o nich nie mówiło się dobrze. Wielu z nich wywodziło się z Komunistycznej Partii Zachodniej Białorusi. Już z początkiem sowieckiej okupacji na Kresach organizowali się w grupy dywersyjne przeciwko Polakom. Napadali na transporty, posterunki, poczty, policjantów i oficerów Wojska Polskiego. Rabowali polskie mienie, ostrzeliwali oddziały wojskowe (…). Świetnie się sprawdzali w donosicielstwie”. Znakomicie zarysowała pisarka  portret głównej bohaterki, która poszukuje swojej rodziny, Kazimiery Kupicz.

Świadkowie opowiadają o jej powikłanej,  tragicznej, syberyjskiej historii. Wstrząsa scena, w której Kazimiera ratując swoją malutką wnuczkę, wyrzuca ją z pociągu, a potem sama ucieka z transportu i odnajduje jeszcze żywe dziecko.

Nieustannie napotykamy obrazy pełne grozy i bólu.

Ta książka to porażający swoją prawdą fabularyzowany, unikalny dokument historyczny. Czyta się  go z zapartym tchem.

Losy Kazimiery łączą się z losami Polski, a jej niemal beznadziejna walka o przeżycie została opisana jak znakomity scenariusz do wielkiego filmu artystycznego. Więzienia, terror, ucieczka, poszukiwanie rodziny, męża, dzieci, upokorzenia, cierpienia i strach to swoiste znaki drogowe, które prowadzą tę postać przez życie. To studium charakterów i poszukiwanie wolności.

Autorka potrafi wydobyć z każdej sceny, z każdego dialogu, z każdej narracji, ważny tragiczny pierwiastek i pokazać go w sposób przekonujący i wiarygodny. „Paznokci nie było  – opowiada. – Odpadły razem z wyciekającą ropą (…). Albo: „Tu pozostały ciemne ślady od przypalania papierosami. Był też taki, który wieszał głową w dół i wciskał do nosa terpentynę z amoniakiem (…). Inny bydlak bił gumową pałką i kantem deski gdzie popadło”.

Wystarczy. Nie? To inny opis: „Rabowano mienie, żywność i zwierzynę. Ginęli Polacy i Białorusini, a także żołnierze Armii Krajowej. W partyzantce byli też Żydzi, którym udało się zbiec z getta. Oni też paprali się w krwi bezbronnej ludności polskiej”. Można by cytować godzinami.

Ale znajdziemy też sceny liryczne, pogodne i piękne w swoim wyrazie. To bogata, barwna, wielostronna opowieść o polskim losie, w której dobro i zło splatają się ze sobą, a miłość i nienawiść idą w parze.

Tragedia ludzka towarzyszy pięknym opisom  natury.

Głęboki ślad  dramatycznego doświadczenia polskiego narodu.

Książka dla każdego wrażliwego czytelnika.

                                                Stanisław Srokowski

——————————————-

 

Stanisław Srokowski

poeta, prozaik, dramaturg, krytyk literacki. Urodzony na Kresach.

Działał w „Solidarności Walczącej”. Autor powieści: „Ukraiński kochanek”, „Zdrada”, „Duchy dzieciństwa”, „Repatrianci”, „Lęk”, „Samotność”, „Barbarzyńcy u bram”, „Spisek barbarzyńców”, a także tomów poetyckich i zbiorów opowiadań: „Strach”, „Nienawiść” – podstawa filmu „Wołyń” Wojciecha Smarzowskiego – została wyróżniona nagrodą Józefa Mackiewcza. „Ukraińskiego kochanka” w plebiscycie Polskiego Radia uznano za jedną z najważniejszych książek 25 – lecia.

„ Dobijcie nas, tylko nie kłamcie” – tak o prawdę na temat polskich Kresów apeluje w książce pod tym tytułem Stanisław Srokowski. Kresy to dla niego wspaniały kraj lat dziecinnych, ważna część polskiej kultury i historii, ale także miejsce rzezi, którą przeżył osobiście.

Dziś autor podróżuje po świecie, by opowiadać to, co każdy Polak wiedzieć o Kresach powinien.

Jego głos wznosi się mocno, gdy trzeba apelować przeciw „amputacji pamięci, która uczyni z nas państewko bez własnej historii; tubylców, którzy nie wiedzą, skąd tu się wzięli. Kadłubowe państwo bez znaczenia dla kogokolwiek”.

 

 ————————————

 

 Krystyna Lemanowicz

Posłowie – powieść „Tak nie miało być” 

 

Kiedy przed laty zaczęłam spisywać relacje Polaków z Kresów, w trakcie wielu rozmów podawano mi kolejne nazwiska, a bywało, że tylko imiona innych osób, które w jakiś sposób utknęły im w pamięci. Aby do nich dotrzeć, musiałam zmierzyć się z urzędniczą biurokracją, która często powoływała się na RODO (ochrona danych osobowych). Odsyłano mnie do Urzędu Ochrony Danych Osobowych, aby tam przeprowadzono postępowanie w sprawie.

Moje tłumaczenia obijały się od ściany. Czas naglił. Obawiałam się, że ci już dość sędziwi ludzie mogą opuścić świat żywych. Zatem zmuszona byłam przyjąć inną ścieżkę dotarcia. Trwało to jakiś czas, ale w niektórych przypadkach udało się.

Rozmowy z tymi osobami były wyjątkowe i zadziwiające. Mimo swojego wieku sporo zapamiętali. Często ze łzami w oczach twierdzili, że najtrudniejszą decyzją ich życia było podjęcie decyzji o pozostawieniu własnej ziemi, własnego domu i często białoruskich przyjaciół. My nie będziemy uchodźcami ani uciekinierami – powtarzali. –Wyrzucają nas Sowieci, dla których godność i honor Polaka nic nie znaczy. Z drugiej strony chcieliśmy uniknąć białoruskich i ukraińskich bestii z lasu, którzy nadal mordowali Polaków. Nie chcieliśmy się stykać z pomiataniem człowieczej godności, nie chcieliśmy iść na śmierć poprzedzoną haniebnymi torturami.

Sowietów było coraz więcej. Widzieliśmy przejeżdżające radzieckie czołgi, wozy taborowe, samochody, a na nich wielkie dykty z hasłami typu: „wpieriod na zapad”. Takie hasła wisiały przy drogach do wielu miast.

Z marszu przystąpili do opanowania nieswojej ziemi i porządkowania woli radzieckiego okupanta albo ryzyka represji, które Polacy dobrze znali.

– Nie było wyboru – wspominała pani Maria, córka pani Józefy, do której dotarłam w 2022 roku. – Musieliśmy się pogodzić ze swoim losem. I tak cały splot wszystkich okoliczności wpłynął na decyzję opuszczenia naszego domu. Z kartą ewakuacyjną wydaną pod koniec sierpnia 1945 roku, z jedną krową i kilkoma drobiazgami. Żałowaliśmy, że nie wyjechaliśmy razem z panią Kazimierą. Może jej los byłby inny, gdyby miała przy sobie życzliwych ludzi. Wspieralibyśmy się i wzajemnie sobie pomagali. Nad tym boleję najbardziej – mówiła Maria.

Mama nie mogła zagrzać miejsca na stabilne życie rodziny. Wciąż szukała przestrzeni życiowej, gdzie nie będzie docierać mowa białoruska, ukraińska i rosyjska. Niestety, takich miejsc w wolnej Polsce nie było. Wędrówka w poszukiwaniu takiej oazy zakończyła się pod Koszalinem.

Nie czuliśmy się tam dobrze. Mamę dopadały choroby. Poza tym cierpiała za przyczyną powojennej rzeczywistości. Nie mogła przeboleć, że musi skrywać swoje wypędzenie. Usta wygnańców były kneblowane przez kolejną sowiecką okupację. Potwornie przeżywaliśmy to, że musieliśmy dziękować sowieckim barbarzyńcom za naszą wolność. Jaką wolność?! – pytali nam podobni. Przecież nie uwolniliśmy się od nich. Oni tu są ze swoim systemem i aparatem bezpieczeństwa. Nikt nie miał złudzeń co ich postępowania. Od pierwszych dni budowali Polakom sowieckie piekło, którego doświadczaliśmy przez ostatnie lata.

Ten wieloletni smutny czas Polacy definiowali jako rozlewający się komunizm, w którym popełniano wiele zbrodni na psychice, kulturze powszechnej i narodowej. Tam, gdzie działali Sowieci, nigdy nie było równych z równymi ani wolnych z wolnymi. Ciągle były konflikty, bo tylko oni jednostronnie decydowali o wszystkim.

Już w pierwszych dniach na Ziemi Odzyskanej znaczną część majątków przejęło Wojsko Polskie i Oddziały Armii Radzieckiej.

Z każdym następnym dniem lepiej nie było. Armia Czerwona z oddziałami NKWD, która przybyła na Ziemie Odzyskane, traktowała te tereny jak wojenny łup. Rozmontowywali istniejące jeszcze zakłady przemysłowe, fabryki i istniejącą jeszcze infrastrukturę. Brutalnie niszczyli nadające się jeszcze sprzęty, maszyny i szlaki kolejowe, jak np. tory kolejowe. Zdobycz ładowali na samochody, potem ładowali do towarowych pociągów i wywozili do ZSRR.

Wśród Polaków bardzo zmęczonych, chorych i cierpiących na gruźlicę dał się zauważać spory chaos. Powszechnie mówiło się o nadciągającym głodzie. To frustrowało. Było też przekonanie, że władza jest niekompetentna, na dodatek skorumpowana. Bo niby dlaczego przymyka oczy na rozgrabianie naszego dobra przez żołnierzy Armii Czerwonej. Dlaczego nie reaguje na różne niepokojące zdarzenia z ich udziałem. Kto tu rządzi?– pytali ludzie.

Polacy byli podejrzliwi, bo nikt nie wiedział, kto donosi, a kto nie donosi. To było zauważalne zwłaszcza na wsi i wśród osiedleńców, których połączyła zsyłka w głąb Rosji. Funkcjonowało przekonanie, że zesłane rodziny nie były bez grzechu, że musiały swoim postępowaniem w jakiś sposób narazić się władzy sowieckiej. Bez wątpienia od początku stosowano system inwigilacji i terroru, który został przywleczony z ZSRR, a który miał na celu kontrolowanie społeczeństwa.

Pocztą pantoflową docierały też smutne wiadomości. Znikali ludzie, zwłaszcza ci, którzy byli powiązani z jakąś partią, czy działaczami ruchu oporu. Słyszało się o procesach, wyrokach i wywózkach. Zastraszanie było elementem eliminowania osób o poglądach demokratycznych, z określonym systemem wartości i pragnących wolności bez monopolu władzy autorytarnej, która całkowicie podlegała Związkowi Sowieckiemu.

Kolejnym problemem dla wszystkich było brak uregulowania prawnego granic z państwem niemieckim. Wielu ludzi siedziało na walizkach, twierdząc, że tu, na tej ziemi, nie opłaca się inwestować, bo wrócą Niemcy i wezmą Polaków za parobków. Inni z przerażeniem mówili, że jak przyjdą Niemcy, to będą się mścić. Brak stabilizacji z tego powodu rodził nieufność obywateli.

Stalinizacja rozwijała się i wpychała się we wszystkie dziedziny życia mieszkańców wsi i miast. Ci nieproszeni „goście” niszczyli relacje z bliskimi. Oskarżali tym, czym sami się zajmowali. Łzy smutku nie wysychały. Nie tak miała wyglądać wolność – powtarzali przesiedleńcy. Ta wolność daleko odbiegała od ludzkich pragnień. Ona została zawładnięta przez byłych zaborców i okupantów, od wieków narzucających ludziom jak mają żyć.

Bulwersujące było to, że nie można było mówić o dramatycznych wywózkach na Sybir, o przepełnionych więzieniach, torturach prowadzonych przez NKWD i rozstrzeliwaniu więźniów w celach. Nie można było mówić o bohaterach Armii Krajowej, w której byli endecy, chadecy, socjaliści, ludowcy i piłsudczycy.

Komuniści przydeptani butem rosyjskim mordowali ludzi podziemia niepodległościowego i deptali w nich pamięć, bo dla Sowietów byli wciąż zdrajcami, choć mieli różne pomysły na Polskę. A przecież celem dla wszystkich była Polska niepodległa, wolna, popierana przez wszystkich Polaków, bez aparatu represji i sowieckiego imperium, którego celem była od zawsze likwidacja polskości i zabijanie ciała i ducha Polaków. Robiono wszystko, aby w polskim społeczeństwie zagościła historyczna pustka. Duszono prawdę w zarodku.

Smutne jest to, że do dziś pokutuje jednostronne patrzenie na zaszłości historyczne, nie tylko związane ze zbrodniami banderowskimi, białoruskim, a także zbrodniami sowieckimi.

Zdawało się, że po 1989 roku, kiedy to powstała wolna Polska wszystko się zmieni, że Kresowiacy już bez strachu opowiedzą swoją historię życia, swojej utraconej ziemi, polskiej tradycji, polskiego dziedzictwa narodowego z 600 – letniej kresowej ojczyzny.

 

Czytelnicy moich książek pytają mnie nad czym teraz pracuję. Odpowiadam, że tematyką moich książek nadal są Kresy i całe zło, które spotkało Polaków w czasie II wojny światowej.

Nie godzę się na zakłamywanie historii, która na oczach Polaków tonie w mroku i rozsypuje się w czeluściach kłamstw, fałszu i frazesów.

Są też i tacy, którzy twierdzą, że dzisiaj nie ma miejsca na rzetelne opisywanie spraw drażliwych w kwestii ukraińskiego nacjonalizmu, bo jest wojna.

Współczuję. Tak nie powinno być. Każdy chce żyć w niepodległej ojczyźnie, nie powinien przeżywać takiego barbarzyństwa w najbardziej krwawej postaci.

W każdej wojnie rodzą się pytania o sens zadawanego cierpienia, sile nienawiści, makabryczności i granicy okrucieństwa.

 

Wojna jest złem. Narusza przynależne człowiekowi prawa i swobody do życia. Nie respektuje sumienia i depcze godność. Bez wątpienia w tej wojnie nie chodzi o demokrację ani prawa człowieka. Być może chodzi o zdobycie żyznej ziemi i zasobów surowcowych. Ale nie mnie oceniać i nie o to mi chodzi. Jedno jest pewna, że Rosjanie w swoim DNA mają niszczenie wszystkiego, co stanie im na drodze, rabowanie, palenie, gwałcenie, mordowanie i wywożenie dzieci i dorosłych. Rosja od zawsze była taka sama i od wieków kojarzy się z kłamstwem, infiltracją agenturalną, manipulacją i prowokacją wpływającą na grupy społeczne i narody.

Ufam, że ukraiński silny patriotyzm i pragnienie życia w wolnej ojczyźnie, pokona rosyjski terror i wszyscy powrócą do swoich domów.

Nam, Polakom, taką możliwość odebrano. Całkowicie wykluczono nas z tego systemu. Na domiar złego zakazywano nam mówić o cierpieniu, ogromnej tragedii wojennej i ludobójstwie dokonanym przez ukraińskich nacjonalistów.

 

Nikt mnie nie złamie i nie nakaże zaprzestania pisania wspomnień Kresowiaków, którzy dają świadectwo prawdy tamtych straszliwych czasów.

Kresy w Polakach nadal budzą niezwykłe i silne wzruszenia. Ta mieszanka narodowościowa, przedmurze chrześcijaństwa, tworzy nierozerwalny element państwowości polskiej, krainy wielu kultur, religii, języków, obyczajów i folkloru. O Kresach trzeba pamiętać, choć powrotu już nie ma.

Pamiętamy falę nieszczęść, która spadała na Kresy w czasie I wojny światowej za sprawą bolszewików, a wcześniej represje ze strony zaborców. Kres Kresów dokonał się ostatecznie 17 września 1939 roku, gdy wojska radzieckie uderzyły na Polskę, a aktem ostatecznie wymazanym II Rzeczpospolitą była ugoda jałtańska w lutym 1945 roku.

Polska nie odzyskała już kresów „małych ojczyzn”. Jedynie pozostał w Polakach nurt wspomnień osobistych, związanych z utratą Arkadii dzieciństwa i okresu dorastania. A także w kategoriach rachunków cierpień doznawanych na Kresach ze strony bolszewików i okupanta niemieckiego.

Pamiętamy o wielkich i znanych nam we współczesnym świecie ludziach wywodzących się z Kresów, jak Adam Mickiewicz, Juliusz Słowacki, Eliza Orzeszkowa, Maria Konopnicka, Zofia Nałkowska, Leopold Staff, Julian Ursyn Niemcewicz i wielu, wielu innych.

Wśród wielkich i znanych Polaków na całym świecie byli też: Stanisław Moniuszko, aktorzy, piosenkarze i reżyserzy jak: Czesław Niemen, Ludwik Solski, Andrzej Łapicki, Adam Hanuszkiewicz czy Kazimierz Dejmek.

To oni ocaleni byli ostoją polskości. Niemcy też swoje zrobili. Zgładzili wielu polskich profesorów, pisarzy i inteligencję polską.

Trzeba pamiętać, że tak dokonał się IV rozbiór Polski, podzielony przez Stalina i Hitlera. To działanie położyło kres Kresom.

                                    Krystyna Lemanowicz – autorka książki „Tak nie miało być”

———————————————

Informacja o książce:

Copyright by Krystyna Lemanowicz

Opracowanie, redakcja

Zuzanna Przeworska

 

Zdjęcia

Archiwum rodzinne, ze zbiorów rodziny: Haliny Woźniak

 

Historie są prawdziwe. Sfabularyzowane.

Nazwiska uczestników zdarzeń i świadków są prawdziwe.

 

Wydanie I, Piła 2023

 Wydawca

Wydawnictwo Media Zet Zuzanna Przeworska

64-920 Piła, ul. Salezjańska 11/8,

tel./fax /67/ 213 24 92

www.wydawnictwomediazet.pl

e-mail: mediazet@wp.pl

 

Opracowanie graficzne

Oficyna Reklamowo-Edytorska DRACO-ART w Pile

Renata Drozd 

 

Druk

Drukarnia TOTEM Inowrocław 

ISBN 978-83–66635–20–3

 

————————————–

 Zamówienie

Książkę „Tak nie miało być” Krystyny Lemanowicz

można zamówić u wydawcy:  wysyłka pocztą –

cena za 1 egz. – 40  zł +15,00 zł  koszty przesyłki. Można tę kwotę  – 55,00 zł wpłacić
na konto wydawnictwa – proszę podać dokładny adres:

Wydawnictwo Media Zet Zuzanna Przeworska

ul. Salezjańska   11/8, 64-920 Piła

NIP 764-156-24-68

Konto – Bank Pekao S.A.  II O. w Pile

nr 19 1240 1705 1111 0011 1964 8646

Książkę wyślemy po wpłacie na konto

tel. 668 000 335

 

 —————————————–